Spook the Horses: Ciemne, złowrogie chmury na horyzoncie

Na czwartym, wydanym pod koniec sierpnia albumie ("Empty Body") nowozelandzkie Spook the Horses dopracowało swoje post-metalowe, sludge'owe, czasami skręcające w kierunku hardcore'u, kiedy indziej grawitujące ku post-rockowi brzmienie do perfekcji. To ich najbardziej kompletne dzieło, a zarazem jedno z najciekawszych tegorocznych wydawnictw, o ile zasłuchujecie się w muzyce Cult of Luna, Neurosis albo Isis.

Co ciekawe, przypisywanie poszczególnych instrumentów do sześciu członków zespołu ma charakter umowny, wskazuje raczej na dominujące narzędzie twórczej pracy, a zarówno przy nagraniach, jak i podczas występów na żywo trwa nieustanna rotacja i wymiana gitar, klawiatur oraz bębnów. Na poprzednim albumie ("People Used To Live Here") muzycy pokazali swoje łagodniejsze, nastrojowe oblicze, tym razem skierowali się ku drugiej skrajności - "Empty Body" to ich najagresywniejsze wydawnictwo.

Rozmowa z Soundrive [Donnie Cuzens - gitara]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie kluby bez restrykcji wiekowych, gdzie mogłem szkolić się w graniu na żywo jako nastolatek.

Zanim zostałem muzykiem, byłem małym dzieckiem.
 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Avril Lavigne, byłem jej wielkim fanem. Właściwie nadal jestem, ale wtedy lubiłem ją jeszcze bardziej.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to nowy album Sufjana Stevensa.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to David Lynch, Ursula K. Le Guin [pisarka, autorka książek z serii Ziemiomorze i Ekumena] oraz Nona Limmen [fotografka].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię szczerość i wrażliwość.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię starych, posranych, pełnych nienawiści facetów, których termin przydatności minął dawno temu.

 

Najbardziej w koncertach lubię to, że każdy jeden jest wyjątkowy, a żaden z utworów nigdy więcej nie zostanie w identyczny sposób odegrany albo doświadczony.

Nasza muzyka jest porównywana do ciemnych, złowrogich chmur na horyzoncie.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Entranced by the Wolfshook" Bölzer, bo dzięki temu stałbym się autorem najlepszego riffu na świecie.

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałbym, czy powinienem wziąć makaron czy pizzę na obiad?

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałem to: Bądźcie dla siebie doskonali [ulubione pozdrowienie Billa i Teda].

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, byłyby to wielokrotne drzemki w ciągu dnia. Drzemki rządzą.

 

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi... Tak, powinniśmy pozbawić życia miliarderów.

 

Polska kojarzy mi się z... Zawsze myślę żołądkiem, więc niestety będą to przepyszne pierogi.

 

fot. Nik Brinkman


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive