Hubie ratuje Halloween. Ale kto uratuje nas przed Adamem Sandlerem?

17%

Adam Sandler, Kevin James, Rob Schneider i Ben Stiller w filmie reżysera "Movie 43" - więcej nie trzeba, żeby wyrobić sobie zdanie o "Hubie ratuje Halloween" i nie jest to zdanie, które po seansie będzie wymagało weryfikacji.

Sympatii do filmów Adama Sandlera nie trzeba się wstydzić (a sympatii do "Nieoszlifowanych diamentów" trudno nie odczuć), każdy ma podobne słabości, czy to będzie "Rekinado", czy polska wersja wenezuelskiej telenoweli, czy dziewiąty sezon "Z archiwum X". Z takiej perspektywy "Hubie ratuje Halloween" może zostać uznane za guilty pleasure, a jeżeli macie w dodatku szczególną słabość do specyficznej aury z połowy jesieni, istnieje maleńka szansa, że nie zechcecie wyrzucić komputera przez okno, zanim pojawią się napisy końcowe.

 

Steven Brill sięgnął po dokładnie wszystkie klisze, jakie z komediami z Sandlerem w roli głównej mogą się kojarzyć. Nie mija nawet dziesięć minut, a już mamy spektakularną eksplozję wymiocin, poplamione prześcieradło, starszą panią niezaznajomioną z młodzieżową nomenklaturą, która paraduje w koszulce ku pochwale wzwodu czy standardowe nabijanie się z lokalnego niedołęgi (oczywiście od pierwszych sekund namaszczonego na wybawiciela miasteczka).

Jak przystało na postać o imieniu Hubie, mamy do czynienia z dobrotliwym, niezbyt rozgarniętym, przerysowanym mężczyzną o umyśle dziecka. Trochę jak Pee-wee Herman, ale wyposażonym w tylko jeden dziwaczny wynalazek - wielofunkcyjny termos, który sprawdza się jako odkurzacz, parasol czy saperka. Z drugiej strony, wygląd Hubiego i jego potrzeba pilnowania prawa (czy raczej subiektywnych zasad etycznych) budzą skojarzenia z rolą, która okazała się dla Davida Arquette'a klątwą (ona oraz jego przygoda z wrestlingiem, o czym więcej możecie dowiedzieć się z tegorocznego dokumentu "You Cannot Kill David Arquette") - najpierw zastępcą, później szeryfem Dewey'em z serii "Krzyk". Dla takiego bohatera istnieje tylko jedno przeznaczenie - musi udowodnić swoją wartość i zdobyć serce kobiety, o której nie śmiałby nawet śnić.

 

Zarówno cel, jak i droga do niego nie kryją tajemnic. Bez "mapy" można przewidywać, co za chwilę się wydarzy z tym jednym dodatkiem, że tu i ówdzie umieszczono kilka smaczków zaczerpniętych z kanonu kina grozy - zamaskowanego zbiega ze szpitala psychiatrycznego przypominającego Michaela Myersa, spokojnego staruszka z sąsiedztwa, który okazuje się nadnaturalną istotą, kilka do przesady przewidywalnych jump scare'ów czy śledztwo rodem z odcinka Scooby'ego-Doo... i to raczej nie najlepszego (swoją drogą, Hubie Dubois brzmi podejrzanie podobnie do Scooby-Doo).

 

Mogłoby to nawet zaskoczyć, gdyby Brill i Sandler spełnili warunek podstawowy, zadbali o immanentną cechę komedii - nawet jeżeli nie wywoływanie rubasznego śmiechu, to przynajmniej kilku niemych, wyczuwalnych podskórnie i objawiających się jedynie delikatnie wykrzywionymi ustami uśmiechów. W "Hubie ratuje Halloween" nie ma nawet jednej śmiesznej sceny, nie ma nawet "czerstwego" humoru, który bawiłby w nieśmieszny sposób w stylu "Dracula - Wampiry bez zębów" Mela Brooksa. Jedyne, co jest tutaj naprawdę przerażające to przytłaczająca nuda.

 

"Hubie ratuje Halloween" to po prostu film z Adamem Sandlerem i dokładnie wszystko, co z tym stereotypem się wiąże z dodatkiem atmosfery Halloween. Jeżeli właśnie tego szukacie, nie będziecie rozczarowani, ale w przeciwnym wypadku czekają was wyjątkowo dotkliwe tortury.


Hubie ratuje Halloween

Tytuł oryginalny: Hubie Halloween

USA, 2020

Happy Madison Productions

Reżyseria: Steven Brill

Obsada: Adam Sandler, Kevin James, Julie Bowen



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive