Teenage Halloween: Kiedy jesteś młody, masz w sobie znacznie mniej zgorzknienia i cynizmu

Teenage Halloween funkcjonują na punkowej scenie New Jersey od sześciu lat, ale ich twórczość może kojarzyć się z drugim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych - słoneczną Kalifornią i jej melodyjnym, idealnie sprawdzającym się przy jeździe na desce brzmieniem. Po EP-ce z 2017 roku ("Eternal Roast") przyszła pora na debiutancki album, który kilka dni temu ukazał się nakładem Don Giovanni Records.

Zespół powstał z inicjatywy Luke'a Henderiksa, a niedługo później dołączył do nich saksofonista Brandon Hakim. Przez wiele lat byli jedynymi stałymi członkami grupy, ale od mniej więcej dwóch lat niezmiennie współpracują z Eli Frank (gitara), Jane Lai (klawisze), Tricią Marshall (gitara basowa) i Peterem Gargano (perkusja). W tym składzie zarejestrowali krążek "Teenage Halloween", który chociaż brzmi radośnie i beztrosko, zawiera szereg ważnym tematów - poczucie identyfikacji z własną płcią, choroby psychiczne czy snucie marzeń o świecie, w którym nie ma polityków.

Rozmowa z Soundrive [Luke Henderiks - gitara/wokal]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie przyjaciele z młodzieńczych lat, którzy również interesowali się muzyką i sztuką. Poza tym mój dziadek i moja najbliższa rodzina pokazali mi mnóstwo płyt, kiedy byłem młodszy i na pewno od tego zaczęło się odczuwanie potrzeby występowania. Myślę też, że ważnym czynnikiem były próby naśladowania artystów, których z początku słuchałem.

Zanim zostałem muzykiem, bardzo interesowały mnie sztuki walki i sport, co może wydawać się zaskakujące. Zostałem w to wciągnięty przez rodzinę i nie byłem jakoś szczególnie zainteresowany taką działalnością, ale to na pewno pierwsze, czym aktywnie zajmowałem się. Poniekąd było fajnie, ale zdecydowanie nie było to czymś, czego potrzebowałbym w życiu tak bardzo, jak potrzebuję muzyki.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Steely Dan, mnóstwo klasycznego rocka spod znaku The Who albo The Kinks i soulowa muzyka pokroju Marvina Gaye'a.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Jeff Rosenstock, Built To Spill, Portrayal Of Guilt, Insignificant Other, KPG, Pink Navel, The Four Seasons, The Mountain Goats, Boris i wiele innych. Ostatnio bardziej wciągam się w dziwną i ryzykowną sztukę czy teksty.


Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Frida Kahlo, Basquiat i Mort Drucker, jeżeli chodzi o artystów wizualnych, a także David Lynch i Alfred Hitchcock, jeżeli chodzi o film.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że muzyka oparta o brzmienie gitary nie jest jedynym, czego można słuchać. Podoba mi się, że początkujący artyści nie muszą zaczynać od kolejnej rockowej kapeli. Uważam, że muzyka elektroniczna, noise i hardcore tworzony przy użyciu nietypowego głównego instrumentu są obecnie bardzo ważne dla rozwoju muzyki.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że cała społeczność odstawia teatrzyk, kiedy dzieje się coś złego, a w codziennym życiu wcale nie są zainteresowani losem marginalizowanych osób, dopóki społeczne problemy nie pojawią się tuż przed ich nosami.

Najbardziej w koncertach lubię oczyszczające emocje, które tworzą się w trakcie występu i dzięki więzi z publicznością. Odnajdywanie osobistej i emocjonalnej więzi poprzez muzykę jest najłatwiejsze właśnie podczas występów na żywo i nie mogę się doczekać, kiedy do tego wrócimy.

 

Nasza muzyka jest porównywana do The Get Up Kids i Bomb the Music Industry!, te nazwy padają najczęściej i wiem, skąd się to bierze, ale powoli zmierzamy w innym kierunku.


Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to najprawdopodobniej "Game of Pricks" Guided By Voices. Zawsze postrzegałem ten kawałek jako coś, co sam chciałbym napisać.

 

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałbym, co doprowadziło go do tworzenia odważnej sztuki i co czuł, kiedy spotkał się z mieszanymi reakcjami.

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałem to: Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Może niezbyt oryginalne, ale w ogólnym rozrachunku na pewno ma najwięcej sensu.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, byłoby to najprawdopodobniej bardziej optymistyczne nastawienie do przyszłości. Kiedy jesteś młody, masz w sobie znacznie mniej zgorzknienia i cynizmu.

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, położyłbym kres przytłaczającym tematom seksizmu i nierówności rasowej. Wszyscy jesteśmy ludźmi, dlaczego to, jak wyglądamy albo to, co prywatnie robimy miałoby mieć znaczenie?
 

Polska kojarzy mi się z cudowną kulturą, niesamowitym jedzeniem i bogatą historią. Zawsze chciałem się tam wybrać, wydaje się bardzo intrygującym miejscem od strony historycznej.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive