Napalm Death - "Throes Of Joy In The Jaws Of Defeatism"

95%

"Throes Of Joy In The Jaws Of Defeatism" było najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą tego roku. Moje bezgraniczne, zakrawające wręcz o fanatyzm uwielbienie do Napalm Death to jeden z powodów, drugi to wypuszczane przez zespół single - każdy całkowicie odmienny od poprzedniego, pokazujący nowe oblicze brytyjskich mistrzów grindcore'u.

Z każdym dniem zbliżającym do pierwszego odsłuchu albumu narastała ciekawość tego, co tak naprawdę usłyszymy - zwłaszcza, że "Throes Of Joy [...]" i poprzedni "Apex Predator - Easy Meat" dzieli od siebie aż pięć lat, a także dlatego, bo udział kompozycyjny gitarzysty, Mitcha Harrisa na najnowszym albumie okazał się znikomy.

 

"Throes Of Joy In The Jaws Of Defeatism" to album, który silną ręką obronił się przed potencjalnymi obawami, a jednocześnie mamy tutaj do czynienia z leciutkim paradoksem - Napalm Death A.D. 2020 udowodniło wszystkim, że największą siłę czerpie z tego, że od lat nie musi nic nikomu udowadniać. Tendencję do rozwoju swojej muzyki i poszerzania horyzontów można było wyłapać już na "Utilitarian" z 2012 roku, ale nowy materiał jest dużo odważniejszy - przekrój inspiracji i wpływów został rozszerzony ponad ludzkie pojęcie i oprócz typowego dla Anglików grindcore'owego hałasu, w kompozycjach znalazło się dużo naleciałości z Killing Joke, Godflesh czy Sonic Youth (nagrali nawet ich cover), a przy okazji spoglądają wstecz na płyty, które wydawały się dawno zamkniętym rozdziałem (wyraźne echa "Fear, Emptiness, Despair").

 

Kompozycje są zdecydowanie najmocniejszym punktem albumu - Napalm Death po raz kolejny jawi się jako w pełni świadomy zespół, który dokładnie wie, co chce osiągnąć i nie podąża za żadnymi trendami w gatunku, którego sami są prekursorem. Kompozycje w większości są wolniejsze, bardziej bujające niż na poprzednich płytach, a całość ma wyjątkowo ponury nastrój, jakby po latach wściekłość ustępowała pola rozczarowaniu. Wrażenie potęguje wyjątkowo zimne, odhumanizowane brzmienie (od kilku albumów Brytyjczycy skłaniają się w tym kierunku, ale po raz pierwszy faktycznie brzmią "zimno"). Produkcja wypada absolutnie fenomenalnie, zwłaszcza w przypadku wolniejszych, bardziej przestrzennych partii (błyszczy przede wszystkim wieńczący podstawowe wydanie materiału "A Bellyful Of Salt And Spleen").

 

Przy całym tym eklektycznym podejściu i otwartości na nowe kierunki, "Throes Of Joy [...]" jest albumem zaskakująco spójnym. Liczne, mniej lub bardziej oczywiste pomysły chwytają się pewnego rodzaju elementów wspólnych, co nie pozwala zwątpić, że wciąż mamy do czynienia z nowym obliczem Napalm Death. Żaden z utworów nie brzmi jak wepchnięty "od czapy" między pozostałe. Przy niewielkim udziale Harrisa (którego przeszywające wrzaski są chyba jedynym elementem, którego brakuje na tym albumie) skomponowanie tak zamkniętej i przemyślanej płyty okazało się wyjątkowo pozytywnym zaskoczeniem.

 

Skłamałbym twierdząc, że okładka nie rzuca się w oczy na kilometr. To jedna z najbardziej wymownych grafik, jakie dane mi było widzieć ostatnimi laty, uderza nie tylko brutalnością, ale również symboliką. Idzie to w parze z tekstami, które, jak zawsze w przypadku Napalm Death, są zaangażowane polityczno-społecznie i genialnie napisane (ponownie najbardziej błyszczy "A Bellyful Of Salt And Spleen").

 

"Throes Of Joy In The Jaws Of Defeatism" momentalnie wbiło się na sam szczyt listy najlepszych płyt, jakie słyszałem w tym roku i to chyba jedyne, co w zetknięciu z tym albumem nie zaskoczyło mnie. Napalm Death nagrało odważny, przemyślany i całkowicie pozbawiony człowieczeństwa materiał, zupełnie inny, a jednocześnie całkowicie pasujący do poprzednich wydawnictw. Napisał go zespół w pełni świadomy tego, że nie musi niczego nikomu udowadniać - może być sobą, trzymać się swojego stylu i jednocześnie odpłynąć w nieznane.


Century Media/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive