Nath: Mam w sobie dużo empatii i staram się przekazywać ją w muzyce

Lo-fi hip-hop spopularyzował przede wszystkim kanał ChilledCow na YouTubie, ale nie ma w tym nurcie gwiazd czy rozpoznawalnych postaci, a wręcz w cenie jest anonimowość. Nath może to jedna zmienić, jej debiutancki album to jedno z najciekawszych tegorocznych wydawnictw, a w dodatku już kilka dni po jego premierze udowodniła, że nie zamierza zamykać się w jednej stylistyce.

Jarosław Kowal: Trudno za tobą nadążyć - dopiero co wydałaś pierwszy album, a już opublikowałaś nowy singiel spoza niego, "Magic OG Kush". Masz teraz okres wzmożonej produktywności i nowe kawałki same do ciebie przychodzą?

Natalia Korpowska: Jak najbardziej. Mam teraz więcej czasu na nagrywki, psychicznie czuję się lepiej, więc automatycznie jestem bardziej pracowita i ciągle myślę, co mogę zrobić więcej. Dużo nowych kawałków mam już nagranych, ale chcę działać też w trochę innych kierunkach.

 

No właśnie, singiel z Holydew brzmi zupełnie inaczej niż "Nathing", to chyba najbardziej taneczny utwór, jaki nagrałaś.
Znajomi, z którymi współpracuje dobrze wiedzą, że jeśli chodzi o stylistykę, to jestem elastyczna i sprawia mi radość próbowanie sił w trochę innych stylach, jak na przykład drain czy bardziej rapowe kawałki. Styl piosenki z Holy to eksperyment, obecnie idę w trochę innym kierunku, coś w stylu soft trapu, ale pojawią się też dziwne eksperymenty, które mogą zaskoczyć.

O ile się nie mylę, pierwszy utwór, który opublikowałaś to "Powinieneś", od tego czasu minęło ledwie półtora roku, wydałaś mnóstwo nowej muzyki... Nadal jesteś zadowolona z tych najwcześniejszych kawałków?
Przed "Powinieneś" było parę kawałków, które szybko usunęłam, bo nagrywałam wokal dyktafonem z telefonu, jednocześnie puszczając na komputerze pierwszy lepszy bit znaleziony na YouTubie [śmiech]. Ciężko mówić o zadowoleniu, ale mam ogromny sentyment i lubię czasami do nich wracać, łapie mnie nostalgia i dociera do mnie, jaki robię progres, bo na co dzień aż tak tego nie odczuwam.

 

A jak to się stało, że od przypadkowych podkładów z YouTube'a przeszłaś do współpracy z producentami? Szukałaś ich czy sami się zgłaszali?
Wszystkiego powolutku się uczyłam, dopiero po paru miesiącach odkryłam, czym jest mix i mastering, ze względu na to, że zaczynałam na Soundcloudzie, szukałam innych osób z podziemia, poznawałam ich coraz więcej i zaczęły się pierwsze współprace z małymi - jak ja - raperami, a z czasem producenci zaczęli mi podsyłać bity albo ja pytałam o collab.


Podkłady lo-fi najlepiej odzwierciedlają emocje, które wkładasz w muzykę?
Muszę przyznać, że tak, ale nie chcę zamykać się w jednym gatunku, dlatego staram się nagrywać też pod inne style.

 

Tych "innych stylów" potrafisz wymienić mnóstwo, czasami są tak zniuansowane, że trudno wykazać różnice pomiędzy nimi. Mogłabyś wymienić kilka najważniejszych?
Czasami mam problem z określeniem gatunku bitów i po prostu skupiam się na tym, czy mi wpadną w ucho, ale najważniejsze dla mnie są hip-hop, chill, R&B, rap, phonk, drain, house, dream pop i ostatnio mam zajawkę na bardziej elektroniczne brzmienia kojarzące się z cyberpunkiem.

Pierwszy raz usłyszałem o tobie w marcu, w rozmowie z Kachą Kowalczyk z Coals, a dwa miesiące później miałyście już wspólny singiel - "Nowe dni". Od kogo wyszła propozycja współpracy?
Od dłuższego czasu słucham Kasi i ogólnie Coalsów. Kiedyś Kacha chyba polubiła mi parę piosenek na Soundcloudzie i bardzo się podjarałam, pomyślałam, że spróbuję do niej napisać i dopytać, czy byłaby zainteresowana gościnką u mnie. Kacha powiedziała, że bardzo chętnie, bo spodobała się jej moja muzyka.

 

Niedawno ukazał się teledysk do "Nowych dni", to chyba twój pierwszy klip?
Tak, to mój pierwszy klip, wspaniałe doświadczenie i nie mogę się doczekać aż wreszcie wyjdzie.

Mniej więcej w jego połowie jest scena z pokoju typowej nastolatki z lat 90. - plakaty z Bravo, dużo różu, pierwsza część Simsów, wymienianie się karteczkami z koleżanką. Masz sentyment do tamtych czasów?
Często inspiruję się latami 90. i myślę, że Kacha również - stąd taki pomysł. Dla mnie jest to jednak tylko inspiracja, a nie sentyment, zwłaszcza jeśli chodzi o fotografię i muzykę.

 

Niektóre kawałki obrazowałaś wcześniej za pomocą fragmentów zaczerpniętych z anime - to też jeden z elementów, które ukształtowały twoją wrażliwość?
Jestem totalnie fanką anime, czasami przenosiłam to pod grafiki albo fani podsyłali mi własne AMV, które robili specjalnie pod moje kawałki. Teraz totalnie nie mam czasu na oglądanie seriali albo pogranie w Simsy, a marzy mi się to od dłuższego czasu [śmiech]. Ostatnie anime, jakie obejrzałam to "Baki", ale i tak moimi ulubionymi zawsze będą "Banana Fish" i "Erased".

Ostatnio Japończycy bardzo otworzyli się na współpracę z zachodnimi twórcami, chociażby w openingach coraz częściej pojawiają się utwory zagranicznych artystów i artystek. Gdybyś mogła wybrać jakąś już istniejącą serię, to do której chciałabyś coś nagrać?
Ciekawe pytanie, chyba do "Toradora!" albo do "Nany".

Do "Nany" musiałabyś zaangażować gitarzystę
Tak, do "Nany" mniej bym pasowała, ale bardzo lubię to anime, poza tym - jak mówiłam wcześniej - lubię eksperymenty.

Jest też drugi jeszcze nieopublikowany teledysk, w pełni profesjonalna produkcja do "Skrajności". Wybranie akurat tego kawałka zupełnie mnie nie zaskoczyło, mam wrażenie, że to potencjalny przebój, tylko czy w Polsce jest wystarczająco duża publiczność dla takiej muzyki, żeby podbijać listy przebojów i wyprzedawać klubu na ponad tysiąc osób... i czy w ogóle zależałoby ci na takiej karierze?
Lo-fi hip-hop nie jest w Polsce w ogóle popularny, chociaż nie wiem, czy gdziekolwiek - poza lo-fi bitami do nauki - jest popularny [śmiech]. Z jednej strony mam szansę pokazać lo-fi hip-hop w Polsce na większą skalę, z drugiej nudzi mnie nagrywanie tylko i wyłącznie w tym stylu, co nie znaczy, że już takich kawałków, jak "Skrajność" nie nagrywam.

Bardzo marzy mi się rozwinięcie kariery po to, aby przede wszystkim grać koncerty przed tysiącami osób, które wiem, że przyszły dla mnie, współpracować z większymi raperami, którzy są dla mnie idolami i po to też, aby mieć pieniądze na klipy moich marzeń. Mam naprawdę ogrom ciekawych pomysłów i chcę zaskakiwać wizualnie, a poza tym rozwijać się w paru innych kierunkach. Druga strona jest taka, że jestem wrażliwa i boję się stać większą artystką. Wygodnie mi tak, jak jest, mam dobry kontakt z ludźmi, którzy mnie słuchają, czasami nawet zdarzy mi się popisać z kimś na Instagramie, wiem, że większość zna nawet stare tracki i automatycznie znają mnie trochę dzięki tekstom. Boję się natomiast fali osób, które będą widziały we mnie kopię kogoś innego albo oceniały, że dziewczyny nie potrafią rapować. Ale przełamuję własne obawy i chcę się rozwijać.

 

Z nowymi klipami było tak, że sama postanowiłaś w końcu pokazać się czy długo byłaś namawiana przez osoby z najbliższego otoczenia?
Kiedyś w ogóle o tym nie myślałam. Miałam problem z akceptacja siebie, bałam się obecności przed kamerą i miałam sporo fobii. Na pewno wielką motywacją był mój manager, Emil, któremu wiele zawdzięczam. Nieraz kierował, tłumaczył, że klipy są ważne, wiec stopniowo uczyłam się, jak to wygląda z teledyskami, otworzyłam głowę na różne pomysły i scenariusze.

Muzyka może pomóc zmniejszyć trudności z akceptacją siebie?
Nie wiem, czy akurat muzyka, raczej ogólnie wychodzenie z własnych stref komfortu. Jeśli chodzi o lęki, to właśnie robienie tego, czego najbardziej się boimy, zmienienie sposobu myślenia. Mnie pomogło medytowanie. Żeby zaakceptować siebie, trzeba zebrać w sobie odwagę, wiarę i nauczyć się kochać siebie samego. Brzmi bardzo banalnie, ale to właśnie cały sekret samoakceptacji. Muzyka pomogła mi nabrać pewności. Kiedy organizator koncertu napisał do mnie po raz pierwszy - festiwal na osiemset-dziewięćset osób - ze strachu chciałam odmówić, ale miałam wsparcie najbliższych i wiedziałam, że to okazja, której nie można przegapić. Kiedy już to zrobiłam, poczułam się pewniej.

 

Chciałabyś, żeby twoja muzyka pomagała innym w pokonywaniu podobnych problemów?
Tak, często ktoś do mnie pisze, że moja muzyka pomogła mu. Takie osoby czują się dzięki niej mniej samotne z pewnymi problemami, pomagam im usnąć czy po prostu wyczilować. Dlatego często wchodzę w rozmowy ze słuchaczami. Kiedy ktoś czuje, że potrzebuje pomocy, to staram się wspierać. Jakiś czas temu miałam więcej czasu na rozmowy, teraz nawet moi znajomi odczuwają, że niestety ciężko mnie złapać. Mam w sobie dużo empatii i staram się przekazywać ją w muzyce.

 

Nie czujesz w związku z tym, że im większy koncert, tym bardziej rozmywają się emocje? W hali na ponad tysiąc osób trudno o intymność, z jaką słucha się twojej muzyki w domowym zaciszu.

Tak, dlatego poza emocjonalnymi kawałkami, staram się robić też szybsze, żeby powajbować na koncertach w przyszłości. Ostatnio coraz częściej tańczę, mam dużo kontaktu z rapem i koncertami rapowymi ze względu na znajomych i festiwale, ale przyznam, że te najwolniejsze kawałki na dużych scenach również budują klimat. Nieraz widziałam, że ktoś się popłakał ze wzruszenia na moim koncercie.

Od razu da się zauważyć, że jesteś blisko środowiska hip-hopowego, ale z drugiej strony myślę, ze twoja muzyka wykracza daleko poza nie. Nie chcę rzucać górnolotnymi porównaniami, ale trochę kojarzy mi się to z pozycją Billie Eilish, która też ma w otoczeniu wielu raperów, a słuchają ją wszyscy. Widzisz to po swoich fankach i fanach, że pochodzą z różnych środowisk?

Nie lubię porównania do Billie Eilish, bo łapie mnie wtedy jakiś wyrzut sumienia... Jakbym ją w jakiś sposób spróbowała skopiować, a tak nie jest. Mamy trochę wspólnego, pewnie byśmy się dogadały. Moi fani to głównie ludzie w moim wieku, ale zdarza mi się usłyszeć, że osoby troszkę starsze ode mnie również mnie propsują. Jeśli chodzi o moje środowisko, to faktycznie, złapałam kontakt z wieloma raperami, dobrze się dogaduję z chłopakami, ale czuję, że traktują mnie jak taką młodszą siostrę i zawsze są wsparciem.

 

Muzycznie absolutnie nie porównuję, ale mam właśnie takie wrażenie, że słuchają ciebie twoi rówieśnicy, ale też moi, a mam trzydzieści cztery lata.

Tak, jest we mnie pewna elastyczność muzyczna, czasami moi znajomi mówią mi, że ich rodzice mnie słuchają...

Czujesz się z tym dziwnie czy nie ma to większego znaczenia, w jakim wieku są twoi odbiorcy?
Nie ma to dla mnie znaczenia, ale zawsze sprawia mi radość, kiedy wiem, że słuchaczom rapu siada moja muzyka, bo w Polsce mało kobiet działa w tym kierunku. Kiedy odbywają się festiwale, na których leci mocny rap i ja, wiadomo, że znajdą się tacy, którzy ominą mój występ, ale największy szacunek mam dla takich, którzy posłuchają i chłopaków, i mnie.

 

A masz wrażenie, że to wszystko idzie ku lepszemu i coraz więcej kobiet zajmuje się muzyką, a jednocześnie coraz mniej mężczyzn narzeka z tego powodu?
Chyba nie mam zdania, bo nie zaobserwowałam zbyt wielu nowych graczek w podziemiu, ale subiektywnie wiem, że wielu mężczyzn mnie słucha i chyba przełamują się do tego, że kobiety również mogą.

Przeglądałem dzisiaj twoje profile w mediach społecznościowych i chyba nie jest to coś, do czego przywiązujesz dużą wagę? Trudno zresztą nie odnieść wrażenia, że chociażby Facebook nie jest już tak skutecznym narzędziem promocji, jak kilka lat temu, o ile nie wpakuje się w niego dużego budżetu na promowanie postów.
Zazwyczaj udzielam się na Instagramie, ale oduczyłam się dzielenia każdą myślą. Często ludzie są tak uzależnieni od sociali, że nawet jeżeli nie widzisz ich na co dzień na żywo, to można mieć dosyć po oglądaniu trzydziestu selfiaczków albo dziesięciu długich historii, które są... zwyczajne. Dlatego głównie udzielam się wtedy, gdy robię coś związanego z muzyką. Od czasu do czasu wrzucę pytania i odpowiadam głosowo, bo nie chcę być jakąś zagadką, ale od niedawna prowadzę drugiego Instagrama - na tą chwilę wrzucam tam zdjęcia, mam nadzieję, że za jakiś czas rozwinę się i będę pisać scenariusze do teledysków innych osób albo robić scenografię, złapałam dużą zajawkę. Tak samo postprodukcją. Jednym z moich marzeń jest zrobić kiedyś soundtrack do filmu albo nawet zagrać w jakiejś dobrej produkcji... Kto wie?

 

Ważne jest rozdzielenie tego, co pokazujesz publicznie i prywatności?

Jasne, muszę mieć swoją odskocznię i cenie sobie to, co jest prawdziwe, a nie wykreowane. Dlatego często spotykająć się z najbliższymi, nie używam nawet telefonu przez parę godzin. Chociaż zdjęcia to oczywiście nic złego.

Poza premierami dwóch teledysków, jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Parę singli i fajnych gościnek, nagrać pierwszy wyreżyserowany jedynie przeze mnie teledysk i ogólnie rozwijać się jak tylko się da.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive