O dziewczynie skaczącej przez czas. Miłość we wszystkich czasach

77%

Mamoru Hosoda to dzisiaj prawdopodobniej najbardziej rozpoznawalne nazwisko w świecie japońskiej animacji. Jego gwiazda świeci blaskiem porównywalnym do tej Hayao Miyazakiego na przełomie wieków, ale czy może emanować również na papierze?

Komiksy na filmowych licencjach nie są na Zachodzie niczym nowym, dość wspomnieć "Batman Forever", "Z archiwum X" albo "Alfa", a nawet w czasach PRL-u można było zaopatrzyć się w zeszyty z przygodami Kapitana Klossa albo Janosika. Ich cechą szczególną jest natomiast to, że na ogół są fatalne, stworzone wyłącznie w celu szybkiego spieniężenia sukcesu pierwowzoru. W Japonii obowiązują inne standardy, komiksowe adaptacje "Cowboy Bebop" czy "Neon Genesis Evangelion" udowodniły, że nie tylko można podejść do tematu ambitnie, można również nie pozostawać w służalczym stosunku do oryginału i szukać własnej tożsamości.

Przypadek "O dziewczynie skaczącej przez czas" jest jeszcze bardziej skomplikowany, bo to historia adaptowana w Japonii już kilkukrotnie. Tsutsui Yasutaka stworzył ją i opublikował jako powieść w 1967 roku, a później czterokrotnie przybierała formę aktorskiego serialu i czterokrotnie aktorskiego filmu. Dopiero jednak animacja Hosody z 2006 roku okazała się międzynarodowym sukcesem, bo współcześnie nie aż tak oryginalną fabułę (podobną do "Erased - Miasto, z którego zniknąłem", "Efektu motyla", "Dnia świstaka" czy gry "Life is Strange") zestawiono z zapierającą dech w piersiach oprawą audio-wizualną. Mogłoby się więc wydawać, że manga oparta o scenariusz samego Yasutaki i narysowana przez Ranmaru Kotone ("Twoje imię", "Blood-C") z góry jest więc skazana na porażkę, ale będzie tak tylko wówczas, jeżeli oczekujecie powtórki z rozrywki.

 

Komiks liczy niespełna dwieście stron, siłą rzeczy niektóre wątki do niego nie trafiły, inne zostały skrócone, a jeszcze inne dodano w ramach uzupełnienia, nadania nowego rytmu, ale też zachęcenia do lektury czymś nowym (chociażby wątek cioci - zwanej czarownicą, która najprawdopodobniej jest główną bohaterką powieści z lat 60. - zajmuje tutaj zauważalnie więcej miejsca). Rezultat ma zarówno wady, jak i zalety. Do pierwszych zaliczyć należy przede wszystkim mniej okazji do bliskiego zapoznania się z poszczególnymi postaciami i nawiązania z nimi relacji, która pozwoliłaby bardziej przejmować się ich losem; do drugich zintensyfikowanie romantycznego wątku głównego i skupienie niemal wyłącznie na przyjaźni tria głównych bohaterów. Manga jest skromniejsza, bardziej kameralna, szybciej przechodzi z etapu upojenia nowo zdobytą mocą w etap wzruszającego dramatu o miłości nastolatków. Miłości o ponad pięćdziesięcioletniej historii, a jednak niezmiennie aktualnej.

Jak bardzo świat i technologia nie rozwinęłyby się, okres pokwitania zawsze rządzi się identycznymi prawami, tymi samymi namiętnościami i obawami. Ten przekaz wybrzmiewa tym mocniej, że jedna z postaci przybywa z bliżej nieokreślonej, ale najpewniej przygnębiającej przyszłości (jej największe marzenie to zobaczyć obraz, który w jej czasach już nie istnieje), a jednak bez silenia się na fałsz, natychmiast wchodzi w rolę współczesnego młodego człowieka i nawiązuje bliskie więzi z rówieśnikami. To najważniejsza cecha "O dziewczynie skaczącej przez czas", bo w odróżnieniu od wielu innych mang z nastolatkami w rolach głównych (i pomimo elementu science-fiction popychającego fabułę naprzód), wydaje się przyziemna i łatwo odnaleźć w niej samego siebie (nawet jeżeli tego z przeszłości).

 

W sferze niedomówień pozostają zasady, jakimi rządzą się podróże w czasie, ale także to należy odnotować na plus - poświęcenie miejsca na ekspozycję, silenie się na fantastyczno-naukowe definicje i wykresy odciągnęłoby uwagę od tego, co najważniejsze, czyli emocji. Większość z nas nie zna szczegółowych reguł, zgodnie z którymi działają na przykład kuchenki mikrofalowe, a jednak posługujemy się nimi z wystarczającą sprawnością, by nie wysadzić domu w powietrze. Nie zawsze rozszyfrowywanie świata przedstawionego służy historii, a już na pewno nie zawsze jest obowiązkiem autora.

 

"O dziewczynie skaczącej przez czas" Hosody na zawsze pozostanie niedoścignioną adaptacją powieści Yasutaki, to dzieło wybitne, jedno z najciekawszych i najlepiej zrealizowanych anime XXI wieku, ale manga jest znakomitym uzupełnieniem, pozwala chłonąć tę historię we własnym tempie albo po prostu przeżyć ją jeszcze raz, w odrobinę odmienny sposób.


O dziewczynie skaczącej przez czas

Tytuł oryginalny: Toki o Kakeru Shoujo

Polska, 2018

Waneko

Scenariusz: Tsutsui Yasutaka

Rysunki: Ranmaru Kotone



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki