Declan McKenna - "Zeros"

80%

Declan McKenna zadebiutował w 2017 roku albumem "What Do You Think About The Car?" i od razu media przypięły mu łatkę "głosu młodego pokolenia". Nastoletni artysta nie stronił od trudnych tematów, takich jak samobójstwo transpłciowej Leelah Acorn czy radykalizacja środowisk prawicowych, ale przyznawał jednocześnie w wywiadach, że nie był zadowolony z zaszufladkowania jako artysta-aktywista. Przy pisaniu drugiego albumu postanowił przyjąć inną taktykę.

Mimo zapowiedzi, już w pierwszej piosence ("You Better Believe") McKenna porusza temat wiary, konsumpcjonizmu i kapitalizmu: I'm off out to buy a bag of Quavers / And Nike trainers / Comfort you can feel. Ten trend utrzymuje się przez resztę albumu, gdzie padają przemyśleniami na temat klasizmu ("The Key To Life On Earth"), radykalizacji młodzieży ("Daniel, You're Still a Child") czy katastrofy klimatycznej ("Sagittarius A*").

 

Aktywistyczna narracja na "Zeros" jest subtelniejsza niż chociażby na singlu "British Bombs" z ubiegłego roku, który finalnie nie zmieścił się w trackliście albumu, ale wydaje się, że Declan McKenna nie jest w stanie powstrzymać się od wygłaszania poglądów na tematy społeczno-polityczne. Nie jest to jednak negatywną cechą jego twórczości; wręcz przeciwnie, McKenna jest całkowicie świadomy platformy, którą steruje i stara się wykorzystać ją w jak najlepszy sposób, zarówno na scenie, jak i poza nią.

 

"Zeros" nie jest albumem monotematycznym, a McKenna daje się poznać nie tylko jako aktywista, lecz także jako młody dorosły zmagający się z bardziej przyziemnymi problemami. Sick of trying to be her and trying to be him - wylewa swoje frustracje w "Eventually, Darling". Natomiast w "Be An Astronaut" dwudziestojednoletni artysta opowiada o nieprzyjemnym zderzeniu z rzeczywistością, kiedy okazuje się, że marzenia są nieosiągalne: You said I could be just what I want/And they said you're lying.

 

Declan McKenna jest bardzo dobrym wokalistą i kompozytorem, a "Zeros" to album doszlifowany pod każdym względem, świetnie dostosowany do słuchania zarówno w domowym zaciszu, jak i na koncertach o czym (miejmy nadzieję) będziemy mieli szansę przekonać się w przyszłym roku w warszawskiej Proximie. Są na nim piosenki, przy których można tańczyć do utraty tchu ("Beautiful Faces") i wyciskające łzy ballady ("Eventually, Darling"), a jednak muzyka jest najsłabszym punktem "Zeros".

 

Dlaczego? Nie trzeba czytać biografii Declana McKenny, żeby domyślić się, że jego największym idolem jest David Bowie, ani oglądać wywiadów, w których opowiada, że "Zeros" miało być hołdem do muzyki z lat 70. Solówka gitarowa w "Be An Astronaut" brzmi jak wyjąta prosto spod strun Briana Maya, "Emily" można łatwo pomylić z czymś z katalogu Harry'ego Stylesa, natomiast singiel "Beautiful Faces" mógłby znaleźć się na albumie Blur. Słychać też wyraźne inspiracje Eltonem Johnem czy Bobem Dylanem. Inspiracje, które niebezpiecznie blisko zbliżają się do granicy z plagiatem w "The Key To Life On Earth", gdzie klawiszowa linia melodyczna brzmi niemal identycznie jak "Ashes To Ashes" Davida Bowiego.

 

Declan McKenna ma zaledwie dwadzieścia jeden lat, a "Zeros" to jego drugi album w karierze. Brakuje mu nieco oryginalności i oczywistym jest, że jeszcze nie odnalazł własnej tożsamości, ale McKenna jest także bardzo utalentowany i - co najważniejsze - jest w swojej twórczości nieustraszony i zaangażowany. W erze "cancel culture" artystom coraz częściej obrywa się - bardzo często słusznie - za bierność wobec nierówności i problemów społecznych, czego Declanowi zdecydowanie nie można zarzucić. Odcina się od łatki "głosu pokolenia", ale mimowolnie stał się wzorem do naśladowania, którego potrzebuje i na jakiego zasługuje generacja Z.


Tomplicated/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive