You Cannot Kill David Arquette. Odkupienie mistrza WCW i... szeryfa z Krzyku

82%

Wielbiciele horroru znają go z roli nierozgarniętego szeryfa z serii "Krzyk", wielbiciele komedii romantycznych z lat 90. z "Tego pierwszego razu" z Drew Barrymore, ale na przełomie stuleci jego kariera niemalże legła w gruzach z powodu, z jakiego znają go wielbiciele wrestlingu - David Arquette został mistrzem świata federacji WCW.

Wrestlerzy zamieniający ring na plan filmowy to dzisiaj nic zaskakującego - wystarczy wspomnieć Dwayne'a "The Rocka" Johnsona, Johna Cenę czy Dave'a Bautistę, a nawet dwie dekady temu drobne sukcesy święcił Hulk Hogan (choć dla niego wcale nie tak drobne, bo postanowił zmienić przydomek na Hollywood Hogan). Konwersja w drugą stronę nie była jednak równie mile widziana i kiedy David Arquette 12 kwietnia 2000 roku zadebiutował w odcinku WCW Thunder, jego wiarygodność w Fabryce Marzeń otrzymała potężny tombstone piledriver (jeden z najniebezpieczniejszych ciosów, jakie w tym teatralizowanym sporcie zobaczycie).

 

Jakby tego było mało, społeczność wrestlingowa wcale Arquette'a lepiej nie przyjęła - był kimś z zewnątrz, kto w niespełna dwa tygodnie otrzymał mistrzowski pas, wcześniej dzierżony przez takie tuzy, jak Vader, Randy Savage albo Bret Hart. Do dziś intruz z wielkiego świata filmu utożsamiany jest z upadkiem federacji, która niegdyś kojarzyła się ze Stingiem, NWO czy Billem Goldbergiem, a film "You Cannot Kill David Arquette" to próba odkupienia win i przede wszystkim rozliczenia się z samym sobą.

Od końca lat 90. wrestling przyciągał wielu celebrytów, na ringach gościnnie występowali koszykarze Dennis Rodman i Karl Malone, znany z "Drużyny A" Mr. T, Stephen Amell (serialowy Green Arrow), bokser Floyd Mayweather Jr., a nawet... Donald Trump, który ogolił Vince'a McMahona (szefa federacji WWE) na zero. Arquette'a od nich wszystkich różniło natomiast to, że szczerze uwielbiał wrestling, to jego życiowa pasja i przewrotnie właśnie on po dziś dzień wymieniany jest w czołówce najgorszych zapaśników w historii wrestlingu. Przez dwie kolejne dekady Arquette musiał toczyć walkę na dwóch frontach - z jednej strony próbował dostać jakiekolwiek role filmowe i zarabiać na życie, z drugiej za wszelką cenę udowodnić, że - wbrew temu, co w jednej z pierwszych scen filmu wykrzykuje Courteney Cox, jego była żona (a także odtwórczyni roli Moniki w "Przyjaciołach") - naprawdę jest wrestlerem. "You Cannot Kill David Arquette" dokumentuje tę wojnę we wspaniały, czasami przerażający, kiedy indzie wzruszający sposób, który przypomina ten sam rodzaj odkupienia, jakie zespół Anvil uzyskał po publikacji dokumentu "Anvil! The Stroy of Anvil".

Początek jest do bólu przygnębiający. Aktor kojarzony z rolą przygłupiego szeryfa Dewey'a i znienawidzona postać ogromnego, hermetycznego środowiska cierpi przez nieustępujące ani na sekundę lęki, poczucie niespełnienia, a do tego poznajemy jego trudne dzieciństwo i jeszcze trudniejszą współczesność wypełnioną ciągłymi wizytami w szpitalach, gdzie boryka się z problemami zarówno psychicznymi, jak i fizycznymi. Można wręcz odnieść wrażenie, że lada moment Arquette całkowicie się rozsypie, ale im dalej, tym staje się silniejszy, pewniejszy siebie i tego, co chce osiągnąć.

 

Ucieczka z piekła nie jest łatwa, wiedzie przez maleńkie konwenty, gdzie każdy patrzy na niego spode łba i podwórkowe, całkowicie amatorskie pojedynki z dala od kamer oraz zasad BHP, a także ekstremalnie trudny trening w Meksyku pod okiem zaprawionych w boju luchadorów, dla których wrestling to niemalże religia (a w dodatku jego uliczną wersję uprawiają dosłownie na ulicach, przed stojącymi na światłach samochodami). Krew i pot leją się litrami, jeżeli było wam żal Mickey'a Rourke'a w "Zapaśniku" Darrena Aronofsky'ego, to tutaj pękną wam serca, ale chociaż tym razem wszystko dzieje się na poważnie, zakończenie jest iście hollywoodzkie.

Jeżeli istnieją jeszcze jacyś fani Davida Arquette, "You Cannot Kill David Arquette" będzie dla nich zaskakującą ciekawostką. Z kolei dla fanów wrestlingu to dokument, który koniecznie trzeba zobaczyć, rozliczenie z ciągnącą się od dwóch dekad historią wypełnioną kultowymi postaciami pokroju Rica Flaira, Diamond Dallasa Page'a czy Erica Bischoffa, ale także indie wrestlerami - pojawiają się Idris Abraham, Tyler Bateman, a nawet obecni zawodnicy federacji AEW, chociażby Peter Avalon, Colt Cabana, Marko Stunt, Jungle Boy albo Brian Pillman Jr. Być może jednak najbardziej zafascynowane będą te osoby, które ani Arquettem, ani "wolną amerykanką" w ogóle nie są zainteresowane. Otworzy się przed nimi dotąd nieznany świat brutalnych zmagań, przy których to, co każdemu mogło mignąć na ekranach telewizorów jest przedszkolną przepychanką, świat przedziwnego fandomu kierującego się zasadami i wartościami obcymi dla ludzi z zewnątrz, świat jakby z alternatywnej rzeczywistości, ale na tyle fascynujący, że trudno sobie odmówić wniknięcia jego tajemne kręgi.


You Cannot Kill David Arquette

USA, 2020

One Last Run Productions

Reżyseria: David Darg, Price James

Obsada: David Arquette, Patricia Arquette, Courteney Cox



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive