Frett - "The World As A Hologram"

85%

"Wszystko, co widzimy, czujemy i słyszymy w trzech wymiarach, łącznie z postrzeganiem upływu czasu, cała ta struktura informacyjna, w rzeczywistości pochodzi z płaskiego, dwuwymiarowego pola. Podobnie jak w klasycznym hologramie, gdzie każdy trójwymiarowy obraz jest kodowany na dwuwymiarowej powierzchni, na przykład na hologramowej karcie kredytowej" - tak profesor Kostas Skenderis tłumaczy holograficzną koncepcję wszechświata, inni naukowcy rozwijają ją o perspektywę, zgodnie z którą żyjemy w swoistym Matrixie, a stąd już tylko krok do cyberpunka czy industrialu.

Maciej Frett jest z kolei z industrialem związany od lat, czy to jako muzyk Job Karma i 7JK, czy jako dyrektor artystyczny Wrocław Industrial Festival, ale dopiero teraz, po niemal ćwierć wieku działalność, zdecydował się nagrać album pod własnym nazwiskiem i bynajmniej nie jest to zabieg wyłącznie kosmetyczny - "The World As A Hologram" to przede wszystkim nowy pomysł na swoje brzmienie.

 

Źródła dźwięków może nie uległy zmianie (a przynajmniej zmianie z analogowych na cyfrowe), ale ich zastosowanie jest zupełnie inne. Nie ma tutaj ambientowych, ponurych pejzaży, które najlepiej odbierałoby się w pozycji horyzontalnej, bez najmniejszego ruchu, który mógłby zakłócić zniuansowane kompozycje kojarzące się z Job Karmą; nie ma też anty-przebojów prowokujących do dokładnie przeciwnej reakcji jak w muzyce 7JK. Zastąpiły je plemienne dźwięki przyszłości, które mogłyby powstać w umysłach dzikich ludzi budujących nową rzeczywistość na gruzach dzisiejszej techno-cywilizacji.

 

Jeżeli już koniecznie szukać porównań, to znajdzie się tutaj coś z chłodnej, wymierzanej precyzyjnie jak bokserskie ciosy rytmiki Test Dept. ("Trust" albo "Flag"); agresywnej przebojowości Suicide Commando z ich najbardziej nastrojowych utworów ("Dreams" albo "Two Cups"), niepokojącej melancholii przypominającej dokonania Coil ("The Light") czy power noise'owego tumultu przywodzącego na myśl Noisex, ale z uwspółcześnioną produkcją ("Isolation").

 

Każda z tych poszlak wiedzie jednak do nowego odkrycia, bo wszystkie z wymienionych cech łączą się na "The World As A Hologram" w spójną całość, a efekt to dziwna hybryda, która jednocześnie podrywa do tańca i wgniata w ziemię ciężkimi basami i jeszcze cięższą atmosferą. Frett tak sprawnie łączy skrajności, że można je dostrzec tylko przy przesłuchiwaniu pojedynczych utworów. Kiedy odtwarza się całe czterdzieści minut bez przerw, zyskują dodatkową, niemal filmową głębię, a wciąż zmieniająca się dynamika przyjmuje rolę narratora snującego opowieść w obcym języku, ale na tyle interesująco artykułowaną, że trudno się od niej oderwać.

 

Oldschool industrial, IDM, power noise, nawet ambient czy EBM - jeżeli choćby jeden z tych gatunków jest wam bliski, to "The World As A Hologram" powinniście uznać za pozycję obowiązkową.


Gusstaff/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive