Näo - "Duel"

84%

Jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt roku, ale prawdopodobnie tylko dla mnie. Sądziliście, że post-rock wydał ostatnie tchnienie kilka lat temu, a jedyne, co po nim pozostało to coraz marniejsze albumy Explosions in the Sky? Näo zmieni wasze zdanie.

Kiedy okazało się, że pierwotnej świeżości post-rocka nie można odtworzyć, wiele grup zaczęło skłaniać się ku coraz bardziej elektronicznym brzmieniom, często popadając w inną skrajność. Francuzi z Näo działają natomiast pośrodku - łączą bit, przez który subwoofer zaczyna cyklinować podłogę z typowym dla gatunku tremolo tworzącym nutę stałą. Sama zmiana proporcji części składowych nie wystarczyłaby jednak, by zwabić słuchacza na więcej niż jedno przesłuchanie i tutaj objawia się specyficzny talent tercetu - kształtowanie melodii raczej trudnych do zanucenia, a jednak noszących wyraźne znamiona przebojowości.

 

Utwór tytułowy rozpoczyna się od motorycznych, syntetycznych uderzeń z pogranicza industrialu i techno w stylu Samuela Kerridge'a, ale chwilę później dołącza "żywa" perkusja oraz hałasująca na odległym planie gitara. Kiedy wsłuchuję się w te dźwięki, mam ochotę napisać, że będą przystępne jedynie dla tych, którzy posiadają naturalną skłonność do tańczenia przy czymś pokroju The Jesus and Mary Chain. Jest jednak także drugie oblicze tej muzyki. Nie można go nazwać i opisać, ale nie można też nie poczuć go i nie zaobserwować po reakcjach podrygującego ciała. "Myst", drugi kawałek z albumu, jest tego jeszcze wyraźniejszym przykładem, a zwłaszcza jego ostatnia, odrywająca od każdej innej czynności minuta.

 

Zazwyczaj piszę recenzje, słuchając jednocześnie opisywanego albumu, ale w tym wypadku jest to niezwykle trudne. Wiele utworów (apogeum to "Aeon") ma moc pochłaniania całej uwagi, przez co układanie tych przeklętych podmiotów i orzeczeń w jakieś sensowne zdania staje się katorgą. W tle przygrywa mi więc ostatni album Davida Bowie'go i nawet słuchając tak wybitnego talentu kompozytorskiego, nie słabnie moje przekonanie, że "Duel" to jedno z najciekawszych wydawnictw 2016 roku. Jedyne, co mogę muzykom Näo zarzucić, to długość wydawnictwa - sześć niespełna dwudziestopięciominutowych kawałków i trzy remiksy to zdecydowanie za mało, aby odczuć pełnię satysfakcji.


Ant-Zen/2016



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive