Baasch - "Noc"

84%

Noc to wyjątkowa pora - mroczna i tajemnicza, czasem niespokojna, innym razem nostalgiczna i refleksyjna, a jej naturę znakomicie oddają dźwięki zawarte na nowej płycie Baascha. To przełomowy album w karierze Bartosza Schmidta nie tylko z powodu debiutu pod skrzydłami nowej wytwórni, lecz przede wszystkim dlatego, bo to jego pierwszy autorski materiał zaśpiewany po polsku.

Pisanie tekstów w ojczystym języku choć umożliwia bardziej osobiste wyznania, nie jest łatwą sztuką. Żeby nie były zbyt proste, nie trąciły banałem i oklepanymi frazesami trzeba się naprawdę nagimnastykować, a Baasch poradził sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Jego niejednoznaczne opowieści, pełne otwartych, często retorycznych pytań stworzyły wraz z hipnotyczną warstwą muzyczną spójną i szczerą całość.

 

"Noc" to dziewięć elektroniczno-popowych kompozycji, przystępnych dla ucha, a jednocześnie niebanalnych i skłaniających do myślenia. To bardzo osobista, a zarazem uniwersalna muzyka. Taka, obok której nie da się przejść obojętnie, bo aż kipi od emocji. Znaczny wpływ ma na to głos Baascha - obdarzony przyjemną, a zarazem wyrazistą i sugestywną barwie, która potrafi zahipnotyzować.

 

Rozważania i refleksje zawarte w tekstach powinny być bliskie właściwie każdemu człowiekowi. To rozterki osoby poszukującej własnej tożsamości i miejsca we współczesnym świecie, próbującej rozliczyć się z być może błędnymi decyzjami, uciec z miejsca bez szans na rozwój, na lepszą przyszłość. Niejednokrotnie takie czy bardzo zbliżone przemyślenia towarzyszą nam podczas tych nocy, kiedy trudno jest zasnąć.

 

Choć jest w tej muzyce spora dawka mroku i niepokoju, równoważy ją taneczna energia. Pulsujące dźwięki syntezatorów układają się w zgrabne melodie, które momentalnie zaczyna się nucić w najmniej spodziewanych momentach. Ta chwytliwość może zapewnić artyście sympatię szerokiego grona słuchaczy, zarówno tych poszukujących nietuzinkowości, jak i tych, których w pełni satysfakcjonują po prostu świetne piosenki o radiowym potencjale.

 

Taneczny charakter kompozycji Baascha nie skłania do beztroskiego podrygiwania z nieskrępowaną radością, lecz do transowego poruszania się w rytm muzyki z pochmurnymi myślami z tyłu głowy. Słucha się tej muzyki wyśmienicie, z każdym kolejnym podejściem odkrywając nowe znaczenia i jeszcze bardziej ulegając przystępnym melodiom. Gdy wybrzmiewają ostatnie takty finałowej kompozycji, jedyną słuszną decyzją zdaje się być ponowne wciśnięcie przycisku play i raz jeszcze wysłuchanie albumu od A do Z.

 

Baasch na najnowszym wydawnictwie dostarcza kolejnych dowodów na to, że jest artystą nietuzinkowym, obdarzonym otwartym umysłem, niebojącym się wyzwań. Jest samowystarczalny i niezależny - sam śpiewa, komponuje, pisze teksty i produkuje własne utwory. To ogromna wartość w czasach, gdy aby coś osiągnąć, zamiast liczyć na pomoc innych, najlepiej wziąć sprawy w swoje ręce i maksymalnie wykorzystać własny potencjał. Właśnie dzięki temu jego twórczość jest tak bardzo szczera i bezpośrednia.


PIAS/2020


Baasch w podcaście Soundrive Live


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive