10 projektów z Polski, które powinniście znać

 

Gdybyście przejrzeli nasze redakcyjne skrzynki mailowe, odkrylibyście bezkres polskiej muzyki, o której prawdopodobnie nigdy wcześniej nie słyszeliście, a drugie tyle odkrywamy na własną rękę. Brakuje tylko jednego - czasu, żeby to wszystko dokładnie opisać i stąd wziął się pomysł na zestawienie, w którym pokażemy wam dziesięć najciekawszych wykopalisk z naszego archiwum.

Nath
Wzrok wlepiony w ścianę, mogę przyznać, do tego mam talent - Nath (czyli Natalia Korpowska) ma jednak znacznie więcej talentów, potrafi śpiewać, rapować, a nawet szeptać tak, że każde słowo chwyta za gardło. Emocje potęgują lo-fi hip-hopowe podkłady, które popularnością cieszą się przynajmniej od dekady (najlepszy dowód to kanał ChilledCow), a jednak w Polsce niewiele osób z powodzeniem po nie sięgało. W zaledwie dwa lata Nath wydała dwadzieścia singli, w tym wspólny z Kachą Kowalczyk z Coals i jesteśmy przekonani, że powinno być o niej znacznie głośniej.

The Small Town Kids

W 2018 roku nagrali skromną EP-kę "Thunderstorms", a umieszczony na niej melancholijny indie folk doskonale pasowałby na przykład do ścieżki dźwiękowej z gry "Life is Strange", ale już kilka miesięcy później dorzucili akustyczną perkusję i odrobinę elektroniki, zmierzali w rejony zlokalizowane gdzieś pomiędzy popem a trapem, ale wciąż można było odnieść wrażenie, że to tułaczka bez celu... Aż na początku sierpnia ukazał się singiel "Jutro", pierwszy nagrany dla Asfalt Records. Wszystkie elementy nagle znalazły się we właściwym miejscu i już nie możemy się doczekać debiutanckiego krążka - "Miasta duże i małe" - którego premierę zaplanowano na 28 sierpnia.

Dola

O Doli pisaliśmy już kilkukrotnie - chociażby w recenzji ich debiutanckiego albumu czy w wywiadzie - i będziemy o nich przypominać do znudzenia, bo jeżeli nie jest to najświeższa rzecz w polskim metalu w tej dekadzie, to przynajmniej w tym roku. Trzech niezwiązanych wcześniej z żadnym znanym zespołem kolesi - parających się dotąd między innymi grindcorem czy muzyką klubowo-elektroniczną - postanowiło zrobić z black metalem coś nowego, ale nie z przymrużeniem oka i nie poprzez wymieszanie go z innymi gatunkami, a to sztuka wyjątkowo trudna i chylimy czoła przed tak znakomitym rezultatem.

Rafael

Znacie to dziwne uczucie brudu, jakie towarzyszy na przykład lekturze "Gdy oślica ujrzała anioła" Nicka Cave'a albo seansowi "Diabelskiego pyłu" Richarda Stanley'a, albo wsłuchiwaniu się w Toma Waitsa z okresu "Swordfishtrombones"? "Sinners, Saints, Angels, Damned" - debiutancki album Rafaela - wywołuje bardzo podobne wrażenia, ale to ten rodzaj brudu, w którym aż chce się babrać i pławić. Cisza odgrywa w tej muzyce równie istotną rolę, co dźwięk i chociaż forma jest minimalistyczna, to wzbudza intensywne emocje.

Mlody Kotek & Niemy Dotyk

Mlody Kotek, czyli... Young Pussy - trudno o bardziej hip-hopowy pseudonim, ale to pułapka, bo jednocześnie trudno o mniej hip-hopowe brzmienie, które jednak pełnymi garściami czerpie z jego fundamentów. Już na EP-ce "Stan Stunt" z 2018 roku Kotek pokazał, że ma szeroko otwartą głowę, ale duet z Niemym Dotykiem (Miłoszem Cirockim ze Złotej Jesieni) przyniósł jeszcze głębsze poszukiwania, zaskakujące eksperymenty i przedziwne hałasy, a z drugiej strony ich wspólny album - "New Age Speedball" - okazuje się zaskakująco przystępny.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive