KennyHoopla - "How Will I Rest In Peace If I'm Buried By a Highway?//"

75%

Na debiutanckiej EP-ce KennyHoopla zabiera słuchaczy w niezwykłą, międzygatunkową podróż poprzez nostalgiczne indie i emo z początku dwudziestego pierwszego wieku, poprzez post-punk i new wave z lat 80., z domieszką punk rocka i rapu, gdzie Yungblud spotyka Death Cab For Cutie.

Inspiracje tego młodego artysty nie są trudne do zidentyfikowania, ale w efekcie album zaskakuje oryginalnością i innowacyjnością. "How Will I Rest In Peace If I'm Buried By a Highway?//" to powiew świeżości, którego współczesna scena muzyki alternatywnej potrzebowała.

 

EP-kę rozpoczyna utwór "Thinkingoutloud//", którego spokojny, drum'n'bassowy wstęp wprawia w fałszywe poczucie bezpieczeństwa, żeby za chwilę uderzyć z pełną siłą potężną linią perkusyjną wspieraną wokalem przywodzącym na myśl Nothing,Nowhere. I don't care what anyone thinks, fuck this town and whoever hates me - zaczyna Kenny, nadając kierunek reszcie albumu.

 

Indie rockowy "How Will I Rest In Peace If I'm Buried By a Highway?//" zmienia tempo o sto osiemdziesiąt stopni, przenosząc słuchaczy prosto do sypialni z czasów gimnazjum, gdzie w głośnikach dominowały "Silent Alarm" Bloc Party i "Infinity On High" Fall Out Boy. Kenny odkrywa w końcu wszystkie karty i daje pełen pokaz umiejętności wokalnych - jego głos jest ostry, potężny i chwyta za serce. Jak sam Kenny przyznaje, nie umie grać na gitarze, a "How Will I Rest In Peace..." to pierwszy utwór, jaki kiedykolwiek napisał na tym instrumencie. Mimo że nie jest przesadnie skomplikowany czy zaawansowany technicznie, przewodni riff okazuje się obłędnie porywający, a w połączeniu z chwytliwym refrenem, daje stuprocentową gwarancję, że każdy, kto przesłucha ten utwór chociaż raz, przez kilka najbliższych tygodni będzie nucił pod nosem: She's gonna cut my head off/But I don't care, I don't care.

 

Melancholijny "Plastic Door//" przyjmuje formę dialogu, w którym narrator wchodzi na zmianę w rolę uciekającego przed policją i osoby udzielającej mu schronienia. Kenny ponownie obnaża przed słuchaczem duszę, śpiewając: All I really cared about was oxygen and making friends. Wrażliwemu wokalowi kojarzącemu się trochę z Joy Division towarzyszy ciepły, pop punkowy riff gitarowy spod znaku Moose Blood i Tiny Moving Parts, który sprawia, że utwór idealnie nadaje się zarówno na playlistę stworzoną na okazję wesołych roadtripów z przyjaciółmi, jak i "do płakania" w samotności.

 

Prawdziwie emocjonalny rollercoaster czeka odbiorcę dopiero w kolejnym utworze. W "Dust//" opisana zostaje wewnętrzną walka z demonami - stanami lękowymi i depresją. Postawione zostają pytania, które zadawał sobie każdy w podobnej sytuacji: Have You ever got a hug but you felt no touch?/Have You ever tried to love but it hurt You more?. Nie jest to tematyka oryginalna - nie da się zliczyć artystów, którzy używają muzyki jako ujścia dla emocji związanych ze zmaganiami z problemami. Kenny'ego charakteryzuje jednak autentyczność, która ma zwieńczenie na "Dust//". Utwór kończy się mantrą: Turning to dust, turning to dust i towarzyszącą jej ambientową warstwą instrumentalną, pozostawiając słuchacza z poczuciem niemocy i zrezygnowania.

 

"Sore Loser//" ponownie przyspiesza tempo i zrzuca ze słuchacza ciężar pozostały po przybijającym "Dust//". Mimo nieco niepokojącego rytmu, warstwa liryczna ma optymistyczny charakter, motywuje do działania i zapewnia, że jest nadzieja na przyszłość: Don't stop dreaming/Don't wanna live as an echo/Yeah don't wanna let go. Kenny ponownie imponuje wokalem, który waha się pomiędzy dość monotonnym, lecz przyjemnym śpiewem a szczerym, potężnym krzykiem.

 

Ostatni utwór z EP-ki, "The World is Flat and This is the Edge//", jest najbardziej zaawansowanym produkcyjnie w dorobku artysty, a także najbardziej zróżnicowanym gatunkowo. Kenny śpiewa, krzyczy, rapuje i sprawnie posługuje się auto-tunem, z czym często miewa problemy wielu bardziej doświadczonych artystów. Utwór zaczyna się spokojnie, po czym uderza z pełną siłą, by po chwili wrócić niemal do ciszy, wywołując zarówno u słuchacza, jak i zapewne u autora gęsią skórkę i pewnego rodzaju katharsis.

 

Już po premierze singla "How Will I Rest In Peace If I'm Buried By a Highway?//" pomyślałam, że KennyHoopla to artysta, który ma szansę wyjść poza utarte schematy i być może sprawi, że zapomniane już indie i emo z początku dwudziestego pierwszego wieku wrócą do łask w zupełnie nowej, odświeżonej formie. Po premierze debiutanckiej EP-ki jestem o tym przekonana. Mimo że album nie jest w stu procentach dopracowanym od strony produkcji arcydziełem i na pewno pojawią się głosy, że za bardzo jak Nothing,Nowhere albo: Próbuje być jak Ian Curtis, KennyHoopla jest przede wszystkim artystą autentycznym i wielowymiarowym. Teraz pozostaje trzymać kciuki, że ten trend będzie miał kontynuację na pierwszym albumie długogrającym.


Arista Records/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive