The Old Guard. Komiksowy film klasy B ze znakiem jakości Netflixa

71%

"Czwórka odwiecznych obrońców ludzkości, których śmierć się nie ima, odkrywa nową nieśmiertelną i mierzy się z przeciwnikiem zainteresowanym ich mocami" - nie mam w zwyczaju wklejania opisów filmów do recenzji, ale akurat ten zdradza znacznie więcej niż tylko zarys fabuły, to piętno oznaczające, że będziemy mieć do czynienia z "filmem klasy N".

Kino klasy N to zjawisko, o którym kiedyś rozpisywać się będą filmoznawcy, przedziwne połączenie obsady i twórców z "wyższej półki" z konwencją filmu klasy B, tworzone za nie aż tak małe pieniądze, by określać je mianem niskobudżetowego, ale w każdej jeden minucie przypominające te pozycje, po które niegdyś trzeba było się schylać do najniższych półek regałów w wypożyczalniach kaset wideo.

 

Motywacje Netflixa są czytelne - platformy streamingowe wyrastają jak grzyby po deszczu, więc dostępnych tytułów jest mniej, a zamiast wydawać setki tysięcy dolarów (czy nawet milionów) na licencje, lepiej wyprodukować film, do którego nigdy nie utraci się praw. Sprawiedliwie należy oddać, że ambicje Netflixa wzrosły w ostatnich latach, zainwestowano w artystyczne przedsięwzięcia Martina ScorseseSpike'a Lee, a nawet "Tyler Rake: Ocalenie" sprzed niespełna trzech miesięcy wyżej zawiesił poprzeczkę w zakresie kina akcji. "The Old Guard" jest jednak jednym z tych tytułów, które trzydzieści lat temu byłyby hitami stadionowych straganików z pirackimi VHS-ami. To, czy znajdziecie tutaj coś dla siebie i czy seans będzie dla was satysfakcjonujący zależy od już wcześniej nabytej tolerancji na niezbyt skomplikowane "akcyjniaki", bo łatwo skwitować film Giny Prince-Bythewood jako "głupi", ale jeżeli szukacie czysto rozrywkowej i niesztampowej pozycji, wyraźnie czerpiącej ze schematów, ale niepodporządkowanej im w zupełności, najprawdopodobniej podczas napisów końcowych klikniecie na kciuk skierowany do góry.

W opisie ze wstępu mieści się cała fabuła "The Old Guard" - nieśmiertelni muszą zmierzyć się ze złowrogą firmą farmaceutyczną, która chce wykorzystać ich moce dla własnych, pozornie szczytnych, a tak naprawdę niecnych celów. Może to przypominać scenariusz komiksu i faktycznie jest scenariuszem komiksu, bo "The Old Guard" pierwotnie zostało napisane przez Grega Ruckę (w Polsce znanego głównie z "Lazarus" i "Wonder Woman" z okresu Odrodzenia, a lada moment Mucha Comics wyda jego "Stumptown") i narysowane przez Leandro Fernandeza (u nas ukazały się jego prace chociażby z "Punisher MAX"). Konsekwencje skrócenia kilku tomów do dwugodzinnego filmu muszą być nieprzyjemne i na pewno dla fanów pierwowzoru drażliwe, innego rozwiązania jednak nie ma, a Prince-Bythewood wybrnęła z tego obronną ręką, co jest tym bardziej godne podziwu, że poza jednym odcinkiem serialu "Cloak & Dagger", dotąd jej zainteresowania były zupełnie inne, nakręciła między innymi muzyczne "W cieniu jupiterów" czy dramaty "Sekretne życie pszczół" oraz "Miłość i koszykówka".

 

Ze swoich starszych filmów do ekranizacji komiksu akcji reżyserka przeniosła przede wszystkim bardziej osobistą perspektywę. W przypadku tego rodzaju drużyn (za przykład niech posłuży Avengers) uwiarygodnianie bliskich relacji ma na ogół garstkę wariantów - twarda męska więź (Iron Man i Kapitan Ameryka), więź romantyczna niedokonana (Hawkeye i Czarna Wdowa) oraz dokonana (Vision i Scarlet Witch) czy więź komiczna (Thor i Hulk). W "The Old Guard" akurat ten schemat nie obowiązuje. Prince-Bythewood dba o drobne gesty i spojrzenia, dba o pogłębione więzi, o ukazanie nieszczęśliwej miłości w naprawdę dotkliwy sposób i tej spełnionej w wyjątkowo realistyczny i romantyczny. Pozwala sobie nawet na podważenie sensu leżącego u podstaw gatunku mordowania dziesiątek bezimiennych "złych" przez bohaterskich "dobrych" i chociaż są to smaczki, które nie przeważają w naszpikowanym akcją filmie, nadają mu własnego charakteru.

Najmniej oferuje w tym kontekście właśnie akcja. Prince-Bythewood nie ma w tym zakresie doświadczenia i zdała się na hollywoodzki standard, czyli dużo zbliżeń, krótkie cięcia, drżąca kamera. Nie wygląda to na pewno tak fatalnie, jak w "Uprowadzonej", ale nie ma niczego ekscytującego w żadnej ze strzelanin, a kiedy dodatkowo zostają sparowane z tandetnym popem pokroju "The World We Made" Ruelle (muzyka w całym filmie jest fatalna), robi się wręcz niesmacznie. Na plus można natomiast zaliczyć pracę duetu Charlize Theron i Daniel Hernandez. Jej przedstawiać nie trzeba, już nie raz udowadniała, że potrafi "sprzedać" pojedynki na ekranie - czy to w "Aeon Flux", czy przede wszystkim w "Atomic Blonde". On jest z kolei utalentowanym kaskaderem (można go zobaczyć chociażby w pierwszym "Johnie Wicku"), a ostatnio znakomicie sprawdza się jako spec od choreografii scen walk (pracował między innymi przy drugim "Johnie Wicku" czy kilku najnowszych filmach Marvela). Rozumieją się znakomicie i każda samotna potyczka Theron wyreżyserowana przez Hernandeza (chociażby walka jedna na jedną w samolocie albo starcia w finale) są najmocniejszymi elementami "The Old Guard".

 

Najsłabszy to istna zmora produkcji Netflixa - długość. Jak na film akcji z wyraźnym posmakiem kina klasy B przystało, półtorej godziny w zupełności wyczerpałoby całą jego treść. Dodatkowe pół godziny nie wnosi niczego więcej, a jedynie rozcieńcza niektóre wątki i odbiera im intensywność. Nieco przydługie jest również zakończenie, a właściwie kilka zakończeń, które grawitują niebezpiecznie blisko rozlazłego finału "Władcy pierścieni". To jednak niska cena za całkiem udany, prosty, ale rozrywkowy film akcji, który w założeniu producentów ma być początkiem dłuższej serii. W kinach "The Old Guard" mogłoby się nie obronić, ale jako "N-movie" wypada bardzo solidnie.


The Old Guard

USA, 2020

Netflix

Reżyseria: Gina Prince-Bythewood

Obsada: Charlize Theron, KiKi Layne, Matthias Schoenaerts



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive