Peel Dream Magazine: Shoegaze/indie rock z Nowego Jorku

Shoegaze, post-punk, indie rock - z tych składników ulepione jest jedocześnie łagodne i szorstkie brzmienie nowojorskiego Peel Dream Magazine. Na początku kwietnia wydali drugi album - "Agitprop Alterna", a trzy miesiące później postanowili zaskoczyć fanów i fanki dodatkową EP-ką, "Moral Panics".

Peel Dream Magazine powstało ledwie dwa lata temu, jako solowy projekt Joe Stevensa, który debiutanckie "Modern Meta Physic" nagrał od początku do końca samodzielnie. To materiał nieco łagodniejszy od najnowszych utworów, wyraźnie otoczony bedroompopową aurą, która po transformacji w zespół w naturalny sposób zaczęła ewoluować w kierunku brzmienia kojarzącego się z My Bloody Valentine czy Stereolab.

Rozmowa z Soundrive (Joe Stevens, wokalista, multiinstrumentalista)

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie mój starszy brat, który wciągnął mnie w grę na fortepianie i komponowanie, kiedy byłem dzieciakiem.

Zanim zostałem muzykiem, byłem naukowcem.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Nevermind" Nirvany, a także ścieżki dźwiękowe do "Upiora w operze" i "Świata Wayne'a". Do tego trochę fortepianowej muzyki, którą uczyłem się grać - Gershwin i tak dalej. Interesowałem się po trochu wszystkim.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Beet, Maize & Corn" The High Llamas - jestem kompletnie opętany przez tę muzykę. Uważam, że Sean O'Hagan to skandalicznie niedoceniany artysta.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Wiem zawstydzająco niewiele na temat sztuki, ale obserwuję na instagramie Jeffrey'a Cheunga, artystę z Los Angeles. Tworzy niesamowite obrazy, na których ukazywane są homoseksualne i transseksualne postacie. Jego styl to swojego rodzaju odświeżenie pop-artu Matisse'a.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, jak wszystko zmierza w coraz bardziej kreatywnym kierunku.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię marudzenia na indie rock ot tak po prostu. Niektórzy marudzą na Peel Dream Magazine, ale naprawdę istnieje wiele znacznie gorszych rzeczy.

 

Najbardziej w koncertach lubię green roomy [pomieszczenia z cateringiem i miejscem na odpoczynek na backstage'u], o ile w ogóle takie dostajemy.

 

Nasza muzyka jest porównywana do Dire Straits. To się wiąże z moim starszym zespołem i niestety jest w tym porównaniu dużo prawdy. Ostatnio najbardziej oczywiste porównania to Stereolab i My Bloody Valentine, ale rzeczy, nad którymi obecnie pracuję są trochę inne.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to coś Briana Wilsona.

 

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałbym, kto zrobił twoje zdjęcia portretowe.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałem to: Nie zabijaj.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, byłaby to czysta radość z życia.

 

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, byłyby to kłótnie na tle religijnym - są właściwie bezcelowe i denerwujące.

Polska kojarzy mi się z... Nigdy tam nie byłem, ale częściowo pochodzę ze Wschodniej Europy, a bliski przyjaciel z mojego rodzinnego miasta ma podwójne obywatelstwo, więc do pewnego stopnia coś o tym wiem. Od strony historycznej to fascynujące miejsce, a ja bardzo lubię historię. Kiedyś muszę się tam wybrać, Kraków wydaje się niesamowity.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive