Pan Cykada. Piękno i śmierć w poetyckiej mandze

78%

Ryuko Iwabuchi w rodzimej Japonii nie jest popularną ilustratorką, ale fani i fanki z Polski doskonale ją znają z organizowanych u nas warsztatów rysowania mangi. Teraz możemy wreszcie poznać również jej wyjątkową, poetycką, a jednocześnie niepokojącą twórczość.

Tytułowy Pan Cykada to bohater pierwszej historii wchodzącej w skład tej krótkiej antologii, ale niech was nie zwiedzie rysunek na okładce - nie jest antropomorficzną, stworzoną z myślą o najmłodszych czytelnikach i czytelniczkach postacią przypominającą panteon studia Hanna-Barbera. Prawdziwy Pan Cykada to ogrodnik, dla którego los nie był łaskawy, a jego tragiczne losy z jednej strony przypominają mroczne baśnie braci Grimm, z drugiej odcinek "Z archiwum X", a z jeszcze innej przez chwilę dorównują obrzydliwości "Muchy" Davida Cronenberga. Nad każdym z tych skojarzeń góruje jednak specyficzna wrażliwość autorki, która zamiast do strachu czy niepokoju, skłania do współczucia.

Już w "Panu Cykadzie" Iwabuchi zawarła wszystkie elementy, które uważa za najważniejsze dla swojej twórczości, czego nie trzeba się nawet domyślać, bo sama je wymienia w dodanym na końcu tomu wywiadzie - piękno, śmierć, wstyd, nieodwzajemnione uczucia, egoistyczne spełnienie. Można jeszcze dodać fascynację ludzkim ciałem, często traktowanym przedmiotowo, jak naczynie, które skrywa tajemniczą esencję człowieczeństwa, co miewa niemalże erotyczny ("Tatuaż", "Przystojni chłopcy") albo fetyszystyczny ("Błysk wiatru") wydźwięk, dotyka kwestii formowania tożsamości poprzez cielesność ("Dzieci pożegnań") albo przypomina body horror ("Wilk", "Pan Cykada").

 

Interpretacje mogą być zresztą bardzo różne. Historie są dość krótkie, nie wyczerpują wszystkich wątków i nie nakreślają całego kontekstu, a w dodatku dialogi napisano oszczędnie (często można natrafić wręcz na całe strony zapełnione wyłącznie rysunkami), co sprawia, że wiele pozostaje w sferze domysłów. Styl ilustrowania Iwabuchi jest odwzorowaniem jej stylu snucia fabuły - niekiedy biel zajmuje większą przestrzeń niż postacie, a w tle można dostrzec niekompletne fragmenty budynków, trotuaru czy ledwo zarysowaną roślinność. Proporcje zmieniają się z historii na historię - w "Błysku wiatru" przestrzeni jest wyjątkowo dużo, co zmusza do skupienia się na emocjach i mimice, bo po prostu niczego innego w kadrach nie ujęto; ale już w "Przystojny chłopcach" czerń i cieniowanie odgrywają znacznie istotniejszą rolę - a jednka zawsze czuć w nich skromność, elegancję i subtelność.

Sześć graficznych opowiadań na stu czterdziestu czterech stronach (z czego część to wywiad z autorką i galeria rysunków) - mogłoby się wydawać, że to za mało, by znaleźć więź z czytelnikami/czytelniczkami i szczerze ich poruszyć, ale największym talentem Ryuko Iwabuchi jest właśnie mistrzowskie operowanie emocjami. Nie przeciąża swoich krótkich form nadmiarem doznań, ale nie pozwala też, żeby ograniczenie do na przykład dwudziestu stron oznaczało konieczność spłycenia narracji. Wywoływanie tak intensywnych wrażeń przy użyciu tak skromnych środków (zarówno w zakresie tekstu, jak i rysunku), a w dodatku na bardzo ograniczonej przestrzeni to sztuka niełatwa, więc chociaż "Pan Cykada" może wydawać się lekkim tomikiem idealnym na lekturę w podróży albo podczas przerwy w pracy, zdecydowanie lepiej będzie zagłębić się w niego w zaciszu własnego pokoju.


Pan Cykada

Tytuł oryginalny: Semi otoko

Polska, 2020

Waneko

Scenariusz: Ryuko Iwabuchi

Rysunki: Ryuko Iwabuchi



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive