Paper Girls. Ta wczorajsza, dzisiejsza i jutrzejsza młodzież

100%

"Stranger Things", "To" Andy'ego Muschiettiego, "Super 8" - w ostatnim czasie nadnaturalne przygody młodych ludzi (zazwyczaj osadzone w realiach lat 80.) to wyjątkowo lubiany temat, ale nawet jeżeli jesteście już nim znudzeni, to przynajmniej tej jednej historii dajcie jeszcze szansę, bo "Paper Girls" to komiks wyjątkowy.

Miałem ten komfort, że za lekturę zabrałem się dopiero wtedy, gdy Non Stop Comics opublikowało w Polsce wszystkie sześć tomów, a jest to komfortowe dlatego, bo "Paper Girls" to rzadki przypadek historii, która absorbuje od pierwszej do ostatniej strony i nie należy tego stwierdzenia traktować jak hiperboli - tutaj naprawdę nie ma ani jednego zmarnowanego kadru, ani jednego momentu na złapanie oddechu, ani jednego wątku, którego jedyną rolą byłoby odwlekanie wielkiego finału. Jak można było znieść coś tak intensywnego w publikacji cyklicznej przez dwa lata? Na szczęście jeżeli dopiero teraz sięgniecie po ten tytuł, nie będziecie musieli się przekonywać, bo seria została już zamknięta.

Brian K. Vaughan sięgnął po wiele gatunkowych klisz i wykorzystał je z premedytacją do stworzenia czegoś, co z jednej strony będzie wydawać się znajome i oczywiste, z drugiej zaskoczy rozwinięciem. Standardowo wszystkie wydarzenia kręcą się wokół paczki nieletnich przyjaciół, niestandardowo tym razem są to wyłącznie dziewczyny. Jeżdżą na rowerach, w rozmowach co chwila nawiązują do dzieł popkultury (same wyręczają recenzentów w poszukiwaniu porównań dla ich losów, przywołując między innymi "Terminatora" oraz "Planetę małp"), spierają się i jednoczą w obliczu zagrażającego grupie niebezpieczeństwa. To niby schemat bildungsroman doprawionego nerdowskimi żartami środowiskowymi, ale stanowi fundament tak fascynującego scenariusza, że każdy, komu realia znane także z klasyków pokroju "Goonies", "Stań przy mnie", "Badaczy kosmosu" czy "Łowców potworów" (ale podane nie tylko w formie wakacyjnej przygody, lecz również głębokiego wglądu w osobowości bohaterek) są bliskie, musi dać się oczarować.

 

Jak już po wspomnieniu "Terminatora" i "Planety małp" można było się domyślić, elementem nadnaturalnym w "Paper Girls" jest czas, jego wciąż nie w pełni zbadane właściwości oraz zabawa z hipotezami. Podróże w czasie są jednak pretekstem do zarysowania leżącego u podstaw fabuły konfliktu starego z nowym, bo chociaż zwykło się mówić, że młodzież ostatecznie zawsze zwycięża i przejmuje władzę po starszych, w rzeczywistości nie jest to konflikt o wymiarze biologicznym, jego istotą nie jest zastąpienie starzejących się ciał młodszymi. To konflikt ideologiczny, w którym dorośli walczą o ukształtowanie kolejnych pokoleń tak, aby w niczym się od nich nie różniły.

W "Paper Girls" niepokorna młodzież - o której nie da się nawet napisać "ta dzisiejsza", bo reprezentuje buntowniczą ideę, a nie jakikolwiek okres w historii świata - wchodzi w otwarty, zbrojny konflikt z dorosłymi i chociaż może to wyglądać na kolejną ponurą wizję przyszłości (w tym przypadku także teraźniejszości i przeszłości), zakończenie przynosi szokujący w swojej prostocie zwrot akcji. Szczegółów nie zdradzę, ale Vaughan dostarcza rzadkiego dowodu na to, że nadal da się snuć pozytywne wizje przyszłości bez popadania w banał, a Cliff Chiang (rysownik) i Matt Wilson (kolorysta) unaoczniają tę koncepcję w tak imponującym stylu, że chociaż tempo wydarzeń jest zawrotne, czasami trudno powstrzymać się przed kilkoma sekundami przerwy poświęconymi na przyglądanie się ich znakomitej pracy.

 

O tym, że Vaughan świetnie czuje się w skórze nastolatków i potrafi swobodnie posługiwać się ich językiem (znakomicie zresztą przetłumaczonym przez Bartosza Sztybora) wiadomo było już po "Runaways" Marvela, ale o ile wówczas mieliśmy do czynienia z bardzo przekonującymi niezwykłymi ludźmi, o tyle tutaj bohaterkami są zupełnie zwykłe dziewczyny uwikłane w niezwykłe wydarzenia, z którymi łatwo mogą się identyfikować nie tylko rówieśniczki, ale każdy, kto pamięta wakacje z okresu pokwitania, spędzanie całego wolnego czasu ze swoją paczką i nawet jeżeli nie ratowaliśmy wtedy świata, to wydawało się, że już nic ważniejszego na świecie nie może nas spotkać. "Paper Girls" przywołuje nostalgiczne wspomnienia, łączy je ze znakomitym science-fiction o zrównoważonej ilości akcji i ukrytego przesłania, a w dodatku wygląda fenomenalnie. To jeden z tych komiksów, które należy traktować jak obowiązkowe.


Paper Girls

Polska, 2017-2019

Non Stop Comics

Scenariusz: Brian K. Vaughan

Rysunki: Cliff Chiang



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive