Jojo's Bizarre Adventure. Phantom Blood, tom 1

86%

"Moda na sukces", "Saga o Ludziach Lodu", "Sto lat samotności" - monumentalnych rodowych historii stworzono już wiele, ale ośmielę się wyrazić przekonanie, że ta publikowana od 1987 roku przez Hirohiko Arakiego jest niemalże bezkonkurencyjna. Tak długie mangi rzadko jednak trafiają do Polski, ale wygląda na to, że dosłownie w ciągu jednego roku wiele się u nas zmieniło.

Nawet tak kultowych serii, jak "Fist of the North Star" czy "Kapitan Tsubasa" w Polsce się nie wydaje, bo chociaż to mocne i popularne tytuły, opublikowanie wszystkich tomów zajęłoby kilka lat, a to ryzykowna inwestycja (więcej na ten temat możecie przeczytać w wywiadzie z Alex Siemiradzką z wydawnictwa Waneko).

 

Polski rynek mangi rozrasta się jednak w niesamowitym tempie i o ile jeszcze na początku stulecia bez większego wysiłku kupowałem wszystkie ukazujące się u nas pozycje, dzisiaj stać na to niewielu. Pojawiają się nowe wydawnictwa, czasami bardzo wyspecjalizowane (chociażby niedawno założone Akuma, które wzięło na cel tytuły hentai) i być może właśnie ta coraz większa różnorodność i otwartość czytelników oraz czytelniczek zachęca do podejmowania bardziej ryzykownych decyzji, na przykład wydawania mroczniejszych dzieł Tezuki ("Ayako" i "MW"), zbiórki crowdfungowej organizowanej przez J.P.Fantastica czy właśnie sięgnięcia po powszechnie uwielbiane, ale długie i liczące ponad trzydzieści lat "Jojo's Bizarre Adventure".

Zadanie mogłoby się wydawać o tyle trudniejsze, że pierwszego protagonisty rodu nie sposób pominąć, a akurat losy Jonathana Joestara w wersji animowanej były zdecydowanie jej najsłabszym fragmentem. Araki na tamtym etapie nie opracował jeszcze konceptu standów, czyli życiowej energii o fizycznej formie, zazwyczaj przypominającej postać towarzyszącą ich użytkownikowi; wydarzenia miały znacznie bardziej przyziemny charakter; a Jojo to po prostu zaskakująco wielki i umięśniony niczym młody Arnold Schwarzenegger chłopak gotów rozszarpać wampira na strzępy gołymi rękami.

 

Pierwszy tom "Phantom Blood" już po kilku stronach okazuje się jednak inaczej snutą opowieścią. Akcja toczy się tutaj znacznie wolniej, obejmuje więcej szczegółów i lepiej zarysowuje emocje, jakie targają Joestarem oraz jego rywalem - Dio Brando. W wersji animowanej nie ma prologu zarysowującego przeszłość tajemniczej, ważnej dla późniejszych wydarzeń maski; nie ma wielu drobnych, ale nadających bohaterom osobowości scenek (kradzież zegarka, wydarzenia przed i po walce bokserskiej, historia przyjaźni z psem Dannym) i nie ma tak aż tak bezpardonowej brutalności (chociażby w scenie śmierci wspomnianego psa). Całe, liczące trzysta dwanaście stron tomisko zmieściło się w zaledwie trzech odcinkach, nic więc dziwnego, że anime wypadło płytko, a jego tempo nie pozwala na przeniknięcie w uczucia, jakimi targany jest duet głównych bohaterów.

Przewaga mangi jest pod tym względem miażdżąca, Joestar i Brando dopiero tutaj ożywają i są postaciami z krwi i kości, w pełni zdradzającymi swoje motywacje, bardziej barwnymi i fascynującymi. To się tyczy zresztą nie tylko ich, ale także Eriny, z którą Jojo tworzy wiarygodniejszą i intymniejszą więź czy Roberta E. O. Speedwagona, w mandze nie tylko jednowymiarowego zakapiora z dużego miasta.

 

Kolejnym atutem papierowego pierwowzoru jest konstrukcja fabuły i dawkowanie napięcia. Aztecka maska o nadnaturalnych właściwościach to niemalże pierwsze, co ujrzymy po rozpoczęciu lektury, ale przez wiele kolejnych stron pojawia się zaledwie w tle. Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że pełni rolę Strzelby Czechowa i faktycznie po mniej więcej trzech czwartych tomu (a w świecie fikcyjnym po wielu latach) zostaje użyta. Taka konstrukcja scenariusza wymaga od twórcy ogromnej samodyscypliny, bo przecież niełatwo oprzeć się pokusie natychmiastowego ujawnienia wszystkich atutów. Czyta się to jak rosyjską literaturę z XIX wieku z domieszką przesadnego patosu (wzniosłość samurajskiego honoru łatwo daje się przetłumaczyć na język brytyjskich dżentelmenów) i odrobiny kiczu (w scenach akcji), a w rezultacie od raz rozpoczętej lektury trudno się oderwać przed dotarciem do finału.

Rysunki Arakiego mogą wyglądać na archaiczne (co wcale nie musi być zarzutem), a gęste cieniowanie często potrafi zaskoczyć, ale to elementy doskonale współgrające z historią osadzoną w dziewiętnastowiecznej Anglii. Może Bizarre Adventure w tytule jest tutaj jeszcze na wyrost (momentami to bardziej dramat obyczajowy), ale pierwszy tom "Phantom Blood" jest pasjonującą zapowiedzią tego, co nadejdzie w kolejnych dwóch, a także w siedmiu następnych częściach z już innym głównymi bohaterami, aczkolwiek związanymi genami albo z Jojo, albo z Dio. Trzeba się liczyć z tym, że poznanie całości może zająć lata (tym bardziej, że kolejne tomy ukazują się także w Japonii), ale to jedna z tych serii, w które warto się wciągnąć bez opamiętania.


Jojo's Bizarre Adventure. Phantom Blood

Polska, 2020

J.P.Fantastica

Scenariusz: Hirohiko Araki

Rysunki: Hirohiko Araki



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive