The Gay Agenda - "Penetrating"

76%

"Homo riot hardcore punks" - tak o sobie mówią, a pierwszy zarzut z antygejowskiegiego eseju "The Overhauling of Straight America" (skąd wzięło się określenie "agenda homoseksualna") przemieniają na swój największy atut. "Mów o gejach i homoseksualizmie tak głośno i tak często, jak to jest możliwe" - w ich przypadku będzie to wyjątkowo często, a już na pewno bardzo, bardzo głośno.

O tym, że muzycy The Gay Agenda lubią prowokować nie trzeba nawet pisać. Wystarczy spojrzeć na okładkę "Penetrating", na ich zdjęcia albo nawet na tytuły utworów - "Cartilaginous Perspective and Studies About the Micro Anatomy of a Blow Job", "Power Bottom" czy "Homo Riot". Nie ma jednak w ich działalności nastawienia na tanie szokowanie, a raczej na ironię i złośliwość wymierzone w konserwatywne środowiska, dumne i wykrzyczane oświadczenie, że ani hardcore punka, ani żadnej innej dziedziny życia nie może zawłaszczyć tylko jedna orientacja seksualna.

 

Chociaż otoczka wokół ekipy z San Diego wskazuje na celowe przerysowanie stereotypów, a oglądając sesje zdjęciowe pełne strojów i akcesoriów wyciągniętych wprost z sex shopu, trudno nie odnieść wrażenia, że ci czterej nieobliczalni mężczyźni mają ogromny dystans do tego, jak się publicznie prezentują, sprowadzenie ich do wygłupu albo komedii byłoby nieuczciwe. Wystarczy na chwilę zapomnieć o całym tym kontekście, porzucić próby rozszyfrowywania tekstów, które wykrzykiwane są z tak wielką zawziętością i wściekłością, że i tak byłoby to dużym wyzwaniem, a pozostanie gniewny materiał przygniatający zawrotnym tempem i imponujący różnorodnością, co przy wielu podobnych, około piętnastominutowych EP-kach nie ma szans na ujawnienie się.

 

Krótkie hardcore punkowe wydawnictwa przeważnie pełnią funkcję jednego potężnego ciosu prosto w twarz i zazwyczaj tyle wystarczy, ale The Gay Agenda próbuje te króciutkie (zazwyczaj poniżej dwóch minut) utwory przynajmniej w minimalnym stopniu zróżnicować. Na przykład w "Idolatry" momentami na pierwszy plan wychodzi bulgoczący, przypominający Dead Kennedys bas; w "Homo Riot" kilka gościnnych wersów dorzucił charakterystycznie brzmiący Justin Pearson (z Swing Kids, The Locust czy Retox); "Power Botton" wyróżnia zaskakująco chwytliwy groove (zresztą ta ukryta przebojowość ujawnia się jeszcze kilkukrotnie, chociażby w "Friends Without Benefits" czy "Guillotine"), a w "No-One4No-One" i "Sidewalk Sale" zespół pozwala sobie na kilka sekund zwolnić do niemal sludge'owego andante. No i jest jeszcze winylowy bonus w postaci coveru "Army of Me" Björk - może nie tak popisowy, jak w wykonaniu naszego rodzimego Proghma-C, ale na pewno jeszcze bardziej nieoczywisty i skrócony do trzech minut.

 

"Penetrating" jest jeszcze bardziej imponującym wydawnictwem, kiedy weźmie się pod uwagę to, że całość nagrano "na setkę", przy jednym podejściu. Nie ma tu żadnych manipulacji, nie ma poprawiania albo dogrywania. Cała złość jaką muzycy The Gay Agenda w sobie nosili wypływała z nich podczas jednej sesji, przez szesnaście minut i dwadzieścia dziewięć sekund i dokładnie to w całej swojej surowości trafiło do słuchaczy i słuchaczek.


La Escalera/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive