Conway the Machine & Big Ghost Ltd. - "No One Mourns the Wicked"

90%

Historia Demonda Price'a nie jest szczególnie oryginalna - piętnaście lat temu odsiedział wyrok w więzieniu, co wyzwoliło w nim motywację do działania, ale stworzenie Conway the Machine zajęło kolejne siedem lat, a wydanie pierwszego mixtape'u jeszcze trzy następne. Dzisiaj ma już prawie czterdziestkę i chociaż długo musiał pracować na rozpoznawalność, w 2020 roku wreszcie dotarł do celu - w końcu robi się o nim głośno.

W marcu Conway wydał znakomite "Lulu" razem z The Alchemistem, a lada moment opublikuje solowy debiut długogrający z udziałem między innymi Drake'a, Roca Marciano czy 2 Chainza, a więc można uznać, że został namaszczony na "następną wielką rzecz w hip-hopie". "No One Mourns the Wicked" to prawdopodobnie jego ostatni "podziemny" materiał, co nie powinno mieć większego znaczenia, choć przypadek Maxo Kreama pokazał, że przeskoczenie do "wyższej ligi" może wiązać się ze zmianą brzmienia, niekoniecznie na lepsze.

 

Postać wymieniona po "etce" jest równie ważna i interesująca. Personalia Big Ghosta wciąż nie są znane, a jego najwcześniejsza działalność to... blog poświęcony drwinom z Ghostface Killah (niektórzy twierdzą, że to członek Wu-Tang Clan we własnej osobie stworzył prześmiewcze alter ego, a nawet ukazało się ich wspólne wydawnictwo - "The Lost Tapes" z 2018 roku). Jakby rzeczywiście nie było, pewne jest to, że Big Ghost upodobał sobie Griselda Records, kolektyw z Buffalo w Nowym Jorku, z którym współpracują lub współpracowały jedne z najciekawszych postaci współczesnego hip-hopu ze Wschodniego Wybrzeża, między innymi Benny the Butcher, Westside Gunn, Boldy James, Mach-Hommy czy właśnie Conway the Machine.

 

Praca nad wspólnym wydawnictwem obydwu wyszła na dobre - Conway brzmi na ponurych bitach jeszcze groźniej, a jego gangsterska nawijka przypomina raczej "mądrość ulicy" niż puste braggowanie; Big Ghost daje się z kolei wciągnąć w ten mroczny świat i nie uświadczymy tutaj patosu, jakim raczył nas na przykład na "Chicaghost" z D. Brashem w ubiegłym roku, a jeżeli powracają soulowe chórki, to w zdecydowanie mniej optymistycznym kontekście (chociażby w najlepszym na albumie "Bricks to Murals").

 

Nie oznacza to bynajmniej, że na "No One Mourns the Wicked" nie ma jaśniejszych momentów (najlepszy przykład to "Fake Love" z gościnnym udziałem śpiewającego Elcamino, w przeszłości również członka Griseldy), ale dziwacznie wykrojone sample (na przykład zapętlona samogłoska w "Shark Guts"), niespieszne bity oparte o uderzenia w akustyczną perkusję, groźne akordy fortepianowe (zwłaszcza w "Sicarios") czy wolno, precyzyjnie cedzone wersy (z tak mocnymi momentami, jak: Police raid the spot, barely find paraphernalia/Used to get the bricks from a Arabic tailor/He sell suits, but if you wanted a square, he can sell you/Young niggas sellin' dope 'cause America failed us/I know it's wrong, but a hundred thousand can make it right) są podstawowymi składnikami tworzącymi tożsamość tego materiału. To posępne odbicie amerykańskiej rzeczywistości, aktualne nawet bardziej po morderstwie George'a Floyda i z zamieszkami oraz protestami w wielu dużych miastach w tle.

 

Griselda Records, Conway the Machine i Big Ghost to jedne z najgorętszych nazw dzisiejszego hip-hopu, godni kontynuatorzy działalności nowojorskich pionierów, a jednocześnie innowatorzy poszukujący zarówno poza boom bapem, jak i poza trapem. 2020 rok należy do nich, a "No One Mourns the Wicked" to jeden z najciekawszych materiałów, jakie dotąd wypuścili.


Griselda Records/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive