Skye Wallace: Jestem autentyczna i szczera, nie popadam w skrajności

Potężny wokal, wspaniały talent pisarski - Skye Wallace jest idealną artystką dla tych osób, które poszukują czegoś nowego i unikalnego, ale jednocześnie przywołującego rockandrollowe brzmienie. Zeszłoroczny album okazał się przełomowy, ale to dopiero początkiem czegoś większego.

Barbara Skrodzka: W Europie grałaś już kilkakrotnie. Odwiedziłaś Niemcy, ale także Polskę. Jak wspominasz ostatnią swoją wizytę w tej części świata?

Skye Wallace: W Niemczech grałam trzykrotnie. We wrześniu brałam udział w Reeperbahn Festival, gdzie mogłam zaprezentować się zagranicznym promotorom. To dobre miejsce na poszerzenie kontaktów i budowanie międzynarodowego zespołu, który pomoże ugruntować moją pozycję w Europie. Ciężko byłoby zrobić to samodzielnie, musiałabym działać na odległość z drugiego kontynentu. W Polsce zagrałam w małych miasteczkach, spędziłam tam świetne chwile - było niesamowicie. Spotkałam bardzo miłych ludzi i jadłam najlepsze jedzenie na świecie. Uwielbiam pierogi! Za każdym razem kiedy jadę do Europy, jestem podekscytowana, bo mogę skosztować różnych nowych potraw. Czuję się jakbym robiła trasę kulinarną, a nie koncertową [śmiech]. Chciałabym regularnie przyjeżdżać do Europy.

Twój głos potrafi urzec, jak udało ci się zachować te emocje i energię na zeszłorocznym albumie?

Jestem bardzo dumna z tej płyty. Staram się sprawić, że słuchacze będą mogli poczuć to samo, co ja odczuwam, żebyśmy połączyli się dzięki wspólnie przeżywanym emocjom. Cieszę się, że udało się to osiągnąć na tej płycie. Po raz pierwszy poczułam, że w pełni zrozumiałam brzmienie, którego szukałam od dłuższego czasu. Każdy wychowuje się, słuchając jakiś konkretnych artystów, którymi można później inspirować się, ale pisząc ten album, poczułam, że uchwyciłam dźwięki jakie miałam w własnej głowie. Producentem był mój gitarzysta, wprowadziłam się do jego domu, gdzie mieści się jego studio. Mieliśmy bardzo podobną wizję na album, dlatego szybko udało się doprowadzić wszystko do końca. Mam nadzieję, że kolejna płyta ukaże się w 2020 roku.

 

Opowiadasz wiele historii, odsłaniasz swoje uczucia - łatwo przychodzi pokazanie słuchaczom tego, co skrywasz w sercu?

W głębi duszy jestem introwertyczką, ale przez lata koncertowania nauczyłam się otwartości. Nawet jeśli jesteś nieśmiały, jako muzyk musisz pracować nad sobą, by w pewnych sytuacjach wychodzić ludziom naprzeciw. Jeśli jesteś nieśmiały, koncertowanie może być bardzo trudne, ale kiedy piszę, bardzo lubię obserwować i analizować własne stany psychiczne, myśleć o wielu płaszczyznach historii, którą opowiadam.

 

W poszukiwaniu inspiracji pomogły ci podróże. Gdzie czujesz się najlepiej?

Mieszkałam w wielu różnych miejscach - Edmonton czy Ontario, ale to Toronto zawsze było dla mnie pod różnym względami prawdziwym domem. Toronto jest największym miastem w Kanadzie. Prawdopodobnie połowa branży muzycznej skupia się właśnie tam. Spędziłam też miesiąc w Nowej Fundlandii, leżącej nad oceanem. Rodzina od strony mojej mamy pochodzi z tamtych okolic. Później pojechałam na północ, do Jukon, gdzie zimą przez większą część dnia jest ciemno. To miejsce w dużym stopniu wpływa na to, w jaki sposób pisze się muzykę, ale efekt tego jest bardzo pozytywny.

Czym zajmujesz się w wolnych chwilach? Masz pozamuzyczne zainteresowania?

Staram się planować wolny czas i wszystkie zajęcia w ciągu dnia. Bardzo lubię czytać. Zauważyłam, że tego potrzebuję, dlatego staram się zawsze znaleźć godzinę lub dwie na jakąś dobrą książkę, albo po prostu pójść na spacer. Moje zainteresowania pomagają wyluzować. Spędzam wolny czas na uspokajaniu myśli, oddychaniu - to bardzo ważne. Był taki moment, kiedy cały czas grałam koncerty i nie miałam stałego miejsca, do której mogłabym wrócić i w pełni odpocząć. Przechowywałam swoje rzeczy w magazynie. Sprawdzało się to przez jakiś czas, ale później zaczęło do mnie docierać, że miło jest mieć miejsce, do którego możesz powrócić i czuć się komfortowo. Zaczęłam to doceniać.

 

Starasz się urozmaicić komunikację z fanami tak, żeby nie były to tylko "suche" posty na Instagramie?

Media społecznościowe otworzyły świat na wiele sposobów. Czasami dostaję wiadomości od fanów z krajów, w których nigdy nie byłam, a możliwość dotarcia do nowych osób jest wspaniała. W sieci jestem autentyczna i szczera, nie popadam w skrajności. Na tym się skupiam. Utrzymywanie kontaktu z fanami może stać się bardzo kreatywnym procesem, w który można zaangażować wiele osób. Czasami kiedy jestem na scenie pochłaniają mnie inne rzeczy, dlatego dobrze jest zaczerpnąć opinii ludzi patrzących na ciebie z boku. Mogą być to fani, ale najbardziej wartościowe są opinie ludzi, którzy mnie znają. Zawsze jestem otwarta na perspektywę innych osób.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive