Kto potrzebuje radosnej muzyki? Kolejne odrodzenie ska

Ska powstało po II wojnie światowej na Jamajce z połączenia muzyki przywiezionej przez żołnierzy - jazzu, bluesa czy r'n'b oraz lokalnej muzyki karaibskiej i calypso, ale doczekało się od tego czasu aż trzech "odrodzeń", a w kolejnym odcinku podcastu Soundrive Live sprawdzamy, czy to najnowsze przemawia własnym językiem.

Co do wcześniejszych nie ma wątpliwości - połączenie ska z punk rockiem przez między innymi The Specials i Madness na zawsze zmieniło oblicze muzyki, a trzecia fala dodała jeszcze szybsze tempa i jeszcze więcej instrumentów dętych, o czym całkiem niedawno opowiadaliśmy w odcinku poświęconym muzyce z gier spod szyldu "Tony Hawk's Pro Skater", nawiązując do The Suicide Machines, Rancid, Voodoo Glow Skulls czy The Mighty Mighty Bosstones. A co z czwarta falą, na czele której stoją The Interrupters, niedawno dodani do stadionowej trasy koncertowej u boku Green Day, Weezer i Fall Out Boy? Tutaj odczucia mamy mieszane...

 

Przy okazji rozmawiamy także o tym, czy radosna muzyka w ogóle jest potrzebna w świecie, gdzie coraz większą popularność zdobywają emo rap/trap metal, mroczny pop spod znaku Poppy czy SKYND albo nawet Billie Eilish. Czy w 2020 roku to potrzebna równowaga, czy może zaślepienie idolami i idolkami, którym część zespołów próbuje bezrefleksyjnie wtórować? Przed mikrofonami niezmiennie Jarek Kowal i William Malcolm.

 

Przy okazji dorzucamy trzygodzinną playlistę z muzyką ska na przestrzeni dekad, od Clue J & His Blues Blasters po Telethon, od The Skatalites po The Arrogant Sons of Bitches, od Alibabek i Tajfunów po Vespę i Podwórkowych Chuliganów.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive