Mlody Kotek & Niemy Dotyk - "New Age Speedball"

83%

To nie jest hip-hop - miejmy to za sobą, szkoda czasu na obowiązkowe dla wielu ustalanie, jak daleko można posunąć się w eksperymentowaniu z konwencją, żeby nadal być przez nią określanym. Jeżeli etykieta ogranicza, najlepiej się jej pozbyć, wystarczy więc zaznaczyć, że Mlody Kotek z hip-hopu się wywodzi, a na wspólnym mixtapie z Niemym Dotykiem udał się w nieznane.

Nieznane to zresztą kluczowy element "New Age Speedball". Dzisiaj pojęcie "muzyka eksperymentalna" bardzo się zdewaluowało, bywa używane w odniesieniu na przykład do muzyki Björk czy Radiohead, a przecież nie jest to termin, który określa każde odejście od norm i schematów. W dodatku pomiędzy muzyką eksperymentalną a muzyką awangardową często stawia się znak równości, choć dzieli je zasadnicza różnica - twórczość awangardowa odnalazła coś nowego i utrwala to (czyli na przykład większość współczesnego free jazzu, który właściwie nie różni się od free jazzu z końca lat 50.), twórczość eksperymentalna zawsze idzie na przód, a nagrania mogą co najwyżej uchwycić jej stan na dany miesiąc czy rok. Wspólne wydawnictwo Mlodego Kotka i Niemego Dotyku to właśnie taki materiał - nieprzewidywalny, efemeryczny, eksperymentalny w pełnym tego słowa znaczeniu.

 

Mlody Kotek dał się poznać od tej strony już na EP-ce "Stan Stunt" z 2018 roku, gdzie wprawdzie częściej rapował, ale na takich podkładach, że słowa i bity niemalże zwalczały siebie nawzajem. Niemy Dotyk to natomiast Miłosz Cirocki znany ze Złotej Jesieni, która eksploruje podobne rewiry, ale przy użyciu zupełnie innych, znacznie bardziej hałaśliwych narzędzi. Z jednej strony są więc wyraźne różnice brzmieniowe, z drugiej wspólna idea, a to ona jest najistotniejsza i to ona doprowadziła do powstania jednego z najbardziej intrygujących albumów tego roku.

 

W otwierającym album "997" nagrania terenowe splatają się z samplingiem, stopniowo wyłaniającym się na pierwszy plan podśpiewywaniem, produkcją grawitującą ku estetyce lo-fi, hałasem najpierw pochłaniającym większość dźwięków, a później ustępującym miejsca nie rapowi, a melorecytacji, która w połączeniu z nałożonymi na nią efektami i zapętlonym podkładem niespodziewanie zabiera nas w odległe rewiry, gdzieś w okolicach czasu świetności Mieczysława Fogga. Dzieją się tu rzeczy niezwykłe i fascynujące, poszukujące, ale przy tym całkiem przystępne, a momentami nawet wpadające w ucho.

 

"Interludium" zdaje się utrwalać fragment festynu albo innej tego rodzaju imprezy, ale zostaje na tyle spreparowane, że wzbudza więcej niepokoju niż radości. W "Młody ma plan" wreszcie odzywa się gitara, ale w tak niespokojnym towarzystwie dźwięków, że z czasem coraz trudniej ją wyodrębnić. Kontrast ponownie zaskakuje, można wręcz odnieść wrażenie, że słucha się jednocześnie dwóch przypadkowych utworów z dwóch odtwarzaczy, bo łagodna czy wręcz radosna linia wokalna nijak ma się to motorycznego, niespokojnego rytmu. Nie brzmi to jednak jak szalona improwizacja, raczej jak odkrywanie terra incognita z precyzyjnie obranym celem i ekwipunkiem potrzebnym do przebrnięcia przez zagadkową wyprawę.

 

"Nowy Targ/Zjebani Ludzie/Outro" to już w gruncie rzeczy recytacja poezji z follow-upem do "Ballady o pancernych", ale - jak nazwa wskazuje - mamy tu do czynienia z trzema kawałkami zlepionymi w jedno i słychać te granice bardzo wyraźnie, kiedy najpierw przenosimy się w rejony radosnego psycho rapu, później balansujemy na granicy dźwięków nieintencjonalnych i tych generowanych z premedytacją dźwięków. W drugiej połowie albumu jest nawet dziwniej. "Myszy", króciutkie "(Skąd ten pomysł)", "Klub Puls" i "Przyjaciółkowo" są z jednej strony bardziej stonowane, większą rolę odgrywa w nich cisza, a z drugiej nie ma wątpliwości, że są rezultatem badań tych samych szalonych naukowców, którzy stworzyli wcześniejsze trzynaście minut.

 

"New Age Speedball" to manifest wolności i ostentacyjne odrzucenie wszelkich konwenansów, nawet tych związanych z muzyką eksperymentalną, a jednocześnie nie jest to tak hermetyczna twórczość, jak pomysły Corneliusa Cardew albo La Monte Younga. Mlody Kotek i Niemy Dotyk stworzyli album pełen przeciwieństw i skrajności, zaskakujący i niemożliwy do odkrycia w całości nawet po kilku przesłuchaniach. Zresztą jeżeli dacie się mu porwać, to i tak nieprędko będziecie chcieli przerwać tę fantastyczną podróż.


Enjoy Life/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive