Leczenie za pomocą muzyki - Tranquilizer w studiu Radia Gdańsk

W niedzielę, w ramach cyklu "Metropolia jest Okey" w studiu koncertowym Radia Gdańsk wystąpił zespół Tranquilizer.

Muzykę, którą tworzą określają jako przenikanie się kilku gatunków: trip-hop, psycho pop, alternative, experimental. Jest to jednocześnie jeden z tych zespołów, w przypadku których wszelki "łatki" tego typu są bardzo ograniczające. W swoich utworach grupa wychodzi poza schematy, szuka inspiracji o wiele dalej i sięga po elementy także z innych muzycznych gatunków. Słowem - trudno opisać, koniecznie trzeba posłuchać.

Choć w obecnym składzie i pod tą nazwą Tranquilizer funkcjonuje zaledwie od dwóch lat, to jego członkowie mają znacznie większe doświadczenie w nagrywaniu i tworzeniu. Do tej pory wydali debiutancki album "Take a Pill" oraz EP "10Ö8". W skład zespołu wchodzą wokalistka Luna Bystrzanowska, perkusista Konrad Ciesielski (znany szerzej z grupy Blindead) oraz gitarzysta Michał Banasik. Na scenie mieliśmy jednak przyjemność zobaczyć występujących gościnnie muzyków - Artura Krychowiaka, Williama Malcolma, Rafała Wawszkiewicza czy Matteo Bassoliego.

Już przed koncertem słuchacze mieli okazję usłyszeć fragmenty wywiadu z zespołem, który mówił o emocjach, jakie towarzyszyły im przed występem. Luna Bystrzanowska wspomniała, że naturalnie odczuwa stres w takiej sytuacji, ale jednocześnie jest ogromnie podekscytowana wizją zagrania nie tylko dla tych, którzy przybyli do studia Radia Gdańsk, ale także dla tych, którzy koncertu wysłuchają w swoich domach przez odbiorniki. Tranquilizer nie jest zresztą nieznaną formacją dla słuchaczy Radia Gdańsk - ich utwór "...of Emptiness" pojawiał się już wcześniej na antenie stacji. Teraz, zarówno publiczność w studiu, jak i pozostali słuchacze mieli okazję spędzić z ich muzyką więcej czasu i zachwycić się na nowo.

Zespołowi wystarczyło zaledwie parę sekund - pierwsze dźwięki gitary i perkusji oraz fragment utworu odśpiewany niesamowicie kojącym głosem Luny - żeby zupełnie oczarować publiczność i w tym stanie utrzymać ją już do końca koncertu. Wszystko było idealnie dopracowane i wyważone; tempo i dynamika nieco spadały, wprowadzając publikę w stan uspokojenia i relaksu, po to, by za chwilę podkręcić atmosferę i zapewnić słuchaczom nowych doznań muzycznych. Spokojna gra na gitarze przeradzała się w mocniejsze szarpanie strun, delikatne uderzenia perkusji przechodziły w żywiołowe i szybsze uderzenia, a łagodny głos wokalistki stawał się bardziej głęboki i przejmujący. Taka niejednostajność świetnie się sprawdziła - zespół był nieprzewidywalny i wciąż zaskakiwał. Nie było to jednak chaotyczne wybijanie publiki z rytmu, ale doskonałe sterowanie aurą i klimatem, w jakich przebiegał występ.

Gościnnie występujący muzycy ozdobili dźwięk zespołu Tranquilizer takimi instrumentami, jak między innymi saksofon czy też sposobem grania na gitarze ze pomocą smyczka. Duet wokalny Luny i Williama Malcolma był równie ciekawy - ich głosy rewelacyjnie się uzupełniały. Nie było absolutnie żadnej rzeczy, elementu czy dźwięku za mało lub za dużo - absolutnie nic, do czego mogłabym się przyczepić lub co by się nie spodobało. Całkowicie zauroczona wsłuchiwałam się we występ; wpadłam w pewien trans i nie mogłam (oraz nie chciałam) tego przerywać. Do tego rodzaju hipnozy zespół posłużył się nie tylko dźwiękiem, ale również obrazem. Przepiękne, nastrojowe i nostalgiczne wizualizacje ukazujące się na ekranie za zespołem tylko pogłębiały moc uroku rzuconego na publikę. Obrazy nadawały muzyce jeszcze głębszego wyrazu i spotęgowały zachwyt przybyłych na koncert.

Chyba nikt tego wieczoru nie oparł się czarom rzuconym przez Tranquilizer na publiczność. Miałam wrażenie, że pogrążeni w cudownej muzyce słuchacze z chęcią pozostaliby w studiu jeszcze kilka godzin, w zachwycie wsłuchując się w twórczość grupy. Ilość wrażeń, jaką pozostawił we mnie ten koncert tylko potwierdza zasadność nazwy zespołu; "tranquilizer" - czyli medykament/narkotyk zwalczający stany lękowe, napięcia, depresję i nerwicę, kojący umysł i ciało oraz wprowadzający w stan uspokojenia i relaksu. Muzyka zespołu Tranquilizer niewątpliwie takie właściwości posiada i śmiało mogłabym ją polecić każdemu mającemu chęć oderwać się na chwilę od rzeczywistości i przenieść w sferę spokoju, relaksu i marzeń.

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive