Goblinsmoker: Ropuchy palą gobliny

Prawdopodobnie kilka osób zatrzyma się na tym tytule, próbując odgadnąć, o co tutaj właściwie chodzi. Znajdzie się jednak także inna, znacznie mniejsza grupa doom metalowych i stonerowych fanatyków, którzy od razu uśmiechną się i rozpoznają w Goblinsmoker pobratymców.

Goblinsmoker powstało w północno-wschodniej Anglii w 2016 roku jako solowy projekt Adama Kennedy'ego - grał na gitarze basowej, na gitarze elektrycznej, a także skrzeczał do mikrofonu. Przed nagraniem pierwszej EP-ki ("Toad King") zaprosił jednak do współpracy perkusistę Caluma Younga, a w ubiegłym roku obowiązki basisty przekazał Mitchowi Walkerowi. Jako trio nagrali w lutym swoje najciekawsze i najbardziej reprezentatywne jako dotąd dzieło - "A Throne in Haze, a World Ablaze".

Rozmowa z Soundrive [Adam Kennedy - gitara, wokal]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie moi rodzice. Pamiętam długie wycieczki samochodowe w wakacje, kiedy mój tata wykrzykiwał teksty Metalliki, żeby nie zasnąć w trakcie jazdy. Później, kiedy byłem już nastolatkiem, zaczęły się pojawiać zespoły pokroju Slipknot. Tata pokazywał mi je, a nawet zabrał mnie i moich przyjaciół na nasz pierwszy koncert. Jeszcze później zacząłem wciągać się w winyle, rodzice mieli dużo dobrych albumów, które później trafiły do mojej kolekcji.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Slipknot - byli pierwszym metalowym zespołem, w który się wciągnąłem. Kiedy ukazał się ich pierwszy album, tata pokazał mi teledysk do "Wait and Bleed", niczego podobnego nigdy wcześniej nie słyszałem i nie widziałem. Wygląd, energia, agresja. Uwielbiałem tę teatralność, a od tego bardzo szybko doszedłem do black metalu i okazało się, że to jest to.

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to... Mam zwyczaj przechodzenia przez fazy, w trakcie którym słucham tylko jednego zespołu przez kilka tygodni. Mam ich w końcu serdecznie dosyć, odstawiam na bok, a kilka miesięcy później odkrywam na nowo. W ostatnim miesiącu miałem tak z Bongzilla. Słuchałem ich bardzo dużo w tym miesiącu.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Uwielbiam filmy o potworach, szczególnie te najstarsze. Jest w nich ta magia, której nie da się przywołać w dzisiejszych filmach zdominowanych przez cyfrowe efekty specjalne. Królami w tym zakresie są dla mnie Roger Corman [reżyser i producent, który współtworzył ponad czterysta filmów] i Ray Harryhausen [specjalista od animacji poklatkowej, producent między innymi "Zmierzchu tytanów"]. W świecie sztuki moim ulubieńcem jest Ken Currie, szkocki malarz. Jego obrazy są bardzo mroczne i dobrze oddają strach przed śmiertelnością.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię szeroki wybór. Wystarczy chwilę poszukać w internecie i natychmiast znajdziesz ludzi zajmujących się wszystkim, co tylko zechcesz. My piszemy kawałki o ropuchach palących gobliny i to nawet nie uchodzi za dziwne w porównaniu z tym, co tworzą inni.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że staje się jednorazowa. Ale to dotyczy właściwie wszystkiego we współczesnym świecie, nie tylko muzyki. Kiedy patrzę na te wszystkie wpływowe zespoły odchodzące na emerytury, trudno sobie wyobrazić zastępstwa dla nich. Nigdy nie będzie drugiego Lemmy'ego, drugiego Black Sabbath czy Rush.

 

Najbardziej w koncertach lubię nastrój. Wydaje mi się, że zwłaszcza podczas małych, undergroundowych koncertów pojawia się wrażenie, że wszyscy są jedną wielką rodziną i są dla siebie dobrzy. Wszyscy zdają się mieć jakąś więź ze sobą. Na przykład kiedyś polecieliśmy na koncert do Niemiec i spotkaliśmy parę pochodzącą z naszej rodzimej miejscowości w Wielkiej Brytanii, ich syn grał w zespole w Durham i miesiąc później mieliśmy iść na jego koncert.

 

Nasza muzyka jest porównywana do... Z tych największych, najczęściej pojawiają się Electric Wizard, Eyehategod, Weedeater, Sleep i Grief. To co zazwyczaj w sludge/doom metalu.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Black Sabbath" Black Sabbath. Jeżeli już masz być podpisany pod cudzym utworem, to czemu nie pod tym, który to wszystko zaczął?

 

Polska kojarzy mi się z moją ostatnia pracą. Pracowałem z wieloma Polakami, wszyscy byli wspaniałymi ludźmi i pracowali ciężej od innych. No i z zespołami typu Decapitated, Vader albo Behemoth.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive