Julek Ploski - "Śpie"

77%

Magia glitchu i eksperymentalizmu, rozszczepianie dźwięków na części tylko po to, by ponownie skleić je w pozornie przypadkowej kolejności. Na swoim ubiegłorocznym wydawnictwie ten młody muzyk świadomie bawi się brzmieniem, tworząc niepokojąco hipnotyzujące dźwiękowe układanki.

Warto zaznaczyć, że "Śpie" to album koncepcyjny o "hypnagogicznej" pętli zasypiania i budzenia się. Ploskiemu udało się przenieść ten koncept na płaszczyznę dźwięku, a tworząc muzykę eksperymentalną, można stosunkowo łatwo przekroczyć granicę trudności w odbiorze i słuchalności. Na szczęście, jak się zdaje, Julek Ploski dobrze rozumie, że jego muzyka trafia do ściśle określonej grupy odbiorców, niesie ze sobą senny czar, ale też stwarza dziwną, dość specyficzną atmosferę zawieszenia pomiędzy jawą a snem. Słychać to od samego początku, a to przepiękny hałas, od którego trudno się uwolnić.

 

Tym, co urzeka już w otwierającym płytę "Papapapapapapapapppp" jest hipnotyczność pozornie przypadkowych dźwięków składających się w jedną, fantastycznie brzmiącą całość. Cicha z początku kompozycja (jednym z pierwszych dźwięków, jaki można usłyszeć jest brzdęk łyżeczki od herbaty o szklankę) rozwija się w bardzo melodyjne, żywiołowe i taneczne brzmienie o niemal klubowym charakterze. Później następuje w płynne przejście w "Ja osoba ktorej nie lubiei", które na początku irytuje natężeniem dźwięku, ale później utwór już nie atakuje uszu - ma bardzo eksperymentalny charakter i stwarza niepokojący klimat, podtrzymywany przez melodyjne brzmienie "Ja afta". Sama kompozycja mogłaby spokojnie służyć za podkład w którejś z piosenek Injury Reserve czy Jpegmafia.

 

Gdzieniegdzie pojawiające się sample wokalne przyjemnie wpisują się we wspomnianą niezwykłą, pozorną przypadkowość. Słuchając następnych piosenek, w szczególności "Ja chłopiec", można odnieść wrażenie, że Ploski śmiało mógłby grać koncerty obok Arki, Kaia Whistona czy Iglooghosta, czyli bardziej znanych nazwisk tworzących podobną muzykę. Producent przetwarza wszystkie - te mniej jasne i te bardziej oczywiste - inspiracje w kontrolowaną fantazyjność własnego, unikalnego brzmienia. "Ja osoba która lubie" zawiera idealnie dziwny sampel wokalny i gra na wysokich tonach, co stwarza atmosferę lekkiego napięcia, które chwilę później mija, w miarę jak utwór rozwija się i nabiera energii. Z kolei "Ja tata", dzięki równie żywiołowemu brzmieniu i natężeniu hałasu zrównoważonego przez zmiany tempa, to jedna z najlepszych kompozycji, jakie znalazły się na tym wydawnictwie.

 

W następnym "Ja wszystko" melodyjność zarzucono na rzecz bardziej pokręconym bitów i sampli wokalnych tworzących ładnie zespalającą się całość. Atmosferyczność brzmienia "Ja dziewczynka" (jak i dźwięk kliknięcia myszką na początku) trochę zaskakuje. Podobnie zmiany tempa w tym utworze, którego końcówka jest już bardzo taneczna. Co ciekawe, album jest w większym stopniu nieprzewidywalny aż do samego końca, a piękno dźwięku ciągle hipnotyzuje.

 

Fantazyjność brzmienia zawartego na najnowszym wydawnictwie Julka Ploskiego stwarza niepokojącą atmosferę. To bardzo spójny i angażujący, choć czasem specyficzny i czasem trudny w odbiorze koncept, album. Nie jest nowatorski czy innowacyjny - Ploski prezentuje po prostu bardzo świeże brzmienie glitch/experimental - a mimo tego gdy się w niego wsłuchać, można najzwyczajniej w świecie wsiąknąć w tę niesamowicie hipnotyzującą i pięknie hałaśliwą dźwiękową historię.


Gin&Platonic/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive