Mura Masa: Robię to, na co mam ochotę i czerpię z tego radość

Nowy album Mura Masy zaskakuje - na "R.Y.C." nie brakuje wpływów punkowych, alt-rockowych i wyrazistych tekstów, które odnoszą się bezpośrednio do problemów dzisiejszej młodzieży. Alex Crossan tym razem przeszedł od modnych elektronicznych brzmień do pop-punkowej gitary, a efekty tej zmiany już niedługo będzie można usłyszeć na żywo - Mura Masa zagra w Warszawie 10 marca.

Barbara Skrodzka: Kilka tygodni temu ukazał się twój drugi album - obawiałeś się, że dla niektórych fanów będzie dużym zaskoczeniem?
Alex Crossan: Trochę się bałem, bo nie byłem pewien, czy ludziom spodoba się nowa muzyka. Różni się od tego, co robiłem wcześniej. Bardzo lubię zmieniać to, czym się zajmuję, wszystkich to zaskakuje, łącznie ze mną. Cieszę się, że podjąłem ryzyko. Bardzo mi się podoba ten album i wielu moim fanom również.

 

Jak teraz będą wyglądać twoje występy?
Skompletowałem pięcioosobowy zespół, żeby zagranie tego album na żywo było możliwe. Czuję się tak, jakbym grał w zespole rockowym [śmiech]. Gram i śpiewam, pojawiam się w trochę nowej roli - frontmana. Wcześniej moje występy miały charakter jednoosobowy, sam wszystko robiłem, było to bardziej elektroniczne.

Umieściłeś na albumie utwór "A Meeting at an Oak Tree", który jest totalnie inny niż wszystkie pozostałe. Skąd wziął się pomysł na ten kawałek?
Chciałem zrobić piosenkę, która byłaby po prostu mówiona, a nie śpiewana czy rapowana i która opowiadałaby historię. Chłopak, którego słyszysz w tym kawałku ma na imię Ned i jest moim przyjacielem. Postawiłem go przed mikrofonem i poprosiłem, żeby opowiedział historię, która mu się przydarzyła, kiedy był młodszy. Nie zmieniałem jego słów, wszystko zostało zachowane w takiej samej wersji, w jakiej ją nagraliśmy. Wydaje mi się, że to fajny sposób, by na albumie znajdowało się coś tak bardzo wrażliwego i żeby dało się odczuć, że jest to prawdziwe.

 

Zagrasz tą piosenkę na żywo w Warszawie?
Prawdopodobnie nie [śmiech]. Może okazjonalnie, jeśli Ned będzie w mieście i chciałby opowiedzieć tę historię.

 

Na nowym albumie opisujesz młodych ludzi, którzy czują się samotni i zaniepokojeni polityką. Sam masz nieco ponad dwadzieścia lat, faktycznie właśnie to młodzi ludzie teraz czują?
Mam dwadzieścia trzy lata i wydaje mi się, że ludzie w moim wieku, trochę starsi czy młodsi, czują się przygnębieni, u wielu pojawią się problemy ze zdrowiem psychicznym. To choroba tego pokolenia. Żyjemy w trudnym świecie, w którym dość szybko trzeba dorosnąć. Bardzo ciężko jest oszczędzić wystarczającą ilość pieniędzy, by kupić mieszkanie, media społecznościowe są obecne w naszym życiu na każdym kroku i przez cały czas, ciężko za nimi nadążyć... Ludzie w moim wieku czują się trochę bezsilni i bezradni, to chciałem ująć w tych piosenkach.

Na sobie też czujesz tą presję?
Jedyna presja, jaką czuję wiąże się z dobrym wykonywaniem swojej pracy. Oddzielam też siebie prywatnie od mojej kariery jako Mura Masa. Trzymam pewne części siebie z tyłu, schowane tylko dla rodziny i przyjaciół. Ważne jest, by oddzielać tożsamość artysty od swojej własnej, która powinna być ukryta. Może zrobić się niebezpiecznie, jeśli te tożsamości staną się jedną. Poza tym nie myślę o tym, co sądzą o mnie ludzie i co chcieliby, żebym robił. Robię to, na co sam mam ochotę i czerpię z tego radość, bo wszystko może się skończyć następnego dnia.

 

Jak dla ciebie wyglądają kulisy branży muzycznej?
Są dość mroczne, przerażające, wiele osób jest tam obecnych ze złych pobudek, łakną sławy albo chcą zarobić dużo pieniędzy. Staram się robić wszystko, by trzymać się z daleka od tego wszystkiego i iść własną drogą, robić to, na co mam ochotę i być pewnym, że ludzie, z którymi pracuję mają na uwadze dobro, bo słyszałem okropne historie... Zacząłem tworzyć muzykę w wieku osiemnastu lat i od tamtej pory jestem obecny w branży muzycznej. Przegapiłem przez to część normalnych rzeczy, których doświadczają ludzie w moim wieku, ale nie narzekam. Nie wydaje mi się, żebym się w jakikolwiek sposób przez to zmienił. Nadal mam tych samych przyjaciół, jestem blisko związany z rodziną i robię to, co robią normalni ludzie.

 

Jakie są twoje największe obawy i lęki?
Staram się niczego nie bać [śmiech]. A tak poważnie, boję się, że pewnego dnia mogę nie być w stanie tworzyć już muzyki albo tego, że kiedyś mogę stracić rękę.

Ostatnio mamy wysyp filmów o muzykach. Jak zareagowałbyś na taka propozycję?
Powiedziałbym, że prawdopodobnie będzie to nudny i bardzo krótki film, więc nie warto [śmiech].

fot. Nolan Feldpausch, Lillie Eiger

Mura Masa wystąpi 10 marca w klubie Stodoła w Warszawie, więcej informacji TUTAJ.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive