Bleib Modern

Kai Schumacher: Punkowy pianista na przekór popowi i awangardzie

W teledysku do "Rausch" łysy facet w dresie i w okularach słonecznych oddaje się szaleńczemu tańcowi. W głowie można usłyszeć Bomfunk MC's albo Armina van Buurena, ale z głośników niespodziewanie dobiega brzmienie wyłącznie jednego instrumentu - fortepianu. Co jednak najdziwniejsze, obraz i dźwięk doskonale ze sobą współgrają.

Kai Schumacher na pierwszy album wybrał autorskie wykonanie "The People United Will Never Be Defeated!" Rzewskiego (2009 rok), ale snobizm akademickich środowisk i przekonanie o tym, że Nowa Muzyka w żaden sposób nie może łączyć się z popem odrzucały go, więc już na kolejnym wydawnictwie ("Transcriptions" z 2013 roku) pokazał zupełnie inne oblicze i z równie wielkim zaangażowaniem stworzył własne aranżacje przebojów Rage Against the Machine, System of a Down czy Slayer.

 

Najnowszy album Schumachera - "Rausch" - to z kolei esencja jego wolnego od ograniczeń zarówno muzyk popularnej, jak i awangardowej stylu. W Bavarian Radio nazwano go punkowym pianistą i faktycznie trudno o celniejsze określenie jego wizji fortepianowej muzyki.

Rozmowa z Soundrive

Nie byłbym muzykiem, gdyby w domu moich rodziców nie było starego fortepianu, który fascynował mnie odkąd sięgam pamięcią.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Dreigroschenoper" Kurta Weilla - całkowicie pochłaniał mnie ten album, kiedy byłem dzieckiem. Pamiętam, że godzinami biegałem po salonie i wyśpiewywałem wszystkie teksty Bertolta Brechta, ale oczywiście byłem zbyt młody, żeby pojąć ich znaczenie.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to The Düsseldorf Düsterboys, znakomity niemiecki zespół, który w zeszłym roku wydał debiutancki album. Mają nieco minimalistyczne, country/folkowe brzmienie, jakby wszystko pisane było po zażyciu Valium. Uwielbiam ich!

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Bardziej interesuje mnie współczesna sztuka niż klasyczna, więc z literatury wybrałbym Columa McCanna i Michela Houellebecqa. Moim ulubionym malarzem jest natomiast obecnie Zdzisław Beksiński, którego odkryłem dość późno, ale uwielbiam jego dystopijny surrealizm.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że pojawiło się pokolenie muzyków i kompozytorów, którzy rozpraszają granicę pomiędzy klasyką a popem.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że w części tak zwanej sceny Nowej Muzyki nadal istnieje akademicki snobizm.

 

Najbardziej w koncertach lubię, kiedy czasami dochodzę do takiego momentu, gdy muzyka sama ze mnie wypływa, a wszystko zdaje się być takie łatwe i naturalne.

 

Moja muzyka jest porównywana do Steve'a Reicha albo Terry'ego Riley'a, ze względu na repetytywne struktury w tworach, ale preparowane muzyczne światy Johna Cage'a albo George'a Crumba również są dla mnie duża inspiracją. Na moim najnowszym albumie, "Rausch", można z kolei usłyszeć wiele nawiązać do klubowej muzyki elektronicznej.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to najprawdopodobniej "The People United Will Never Be Defeated!" Frederica Rzewskiego, które jest dla mnie najbardziej imponującym utworem, jaki kiedykolwiek skomponowano na fortepian.

 

Polska kojarzy mi się z pierwszą zagraniczną trasą, którą zagrałem z moim wcześniejszym zespołem, jakieś piętnaście lat temu. Zagraliśmy kilka świetnych koncertów w Krakowie, to nadal jedno z moich ulubionych miast na świecie.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive