Kiev Office - "Nordowi Môl"

82%

To ciekawe, że w dobie internetu i świata przemienionego w globalną wioską coraz większa rzesza artystów zerka w drugą stronę i czerpie inspiracje ze źródeł lokalnych. Nie inaczej jest z Kiev Office, którzy z nawiązań do bliskiego im otoczenia zbudowali właściwie całe swoje brzmienie. Na nowej płycie wsiąknęli jeszcze bardziej w regionalny koloryt i tradycję.

Nie są w tym odosobnieni, bo wystarczy przypomnieć chociażby zeszłoroczny materiał duetu Opla ("Obertasy"), który postawił na całkowicie nowe, zrywające z tradycją interpretacje oberków. Na swój sposób regionalne dziedzictwo rok wcześniej przerobił Polmuz, kombinując na debiutanckim "Drzewiej" już nie tylko z oberkami, ale też z innymi regionalnymi rytmami. W tym przypadku było to połączenie awangardowych, jazzowych odlotów z pulsującą elektroniką. "Obrazy polskiej wsi" grupy Yurodivi również zaskakiwały nowoczesnością, z którą nasza wieś, póki co, raczej się na co dzień nie kojarzy.

 

Kiev Office to inna bajka. Ich lokalność opiera się głównie na tekstach, w których bardzo często przewijają się miejsca oraz historie bardziej i mniej znane, ale powiązane z konkretnym miastem - Gdynią. To jej zadedykowano cały album ("Modernistyczny horror" z 2017 roku), ale wcześniej również motyw ten był obecny w twórczości tria. O działalności lidera grupy, Michała "Gorana" Miegonia w kontekście kultury lokalnej i umiłowania miasta, w którym mieszka i tworzy też doskonale wie każdy, kto kiedykolwiek miał okazję o nim usłyszeć. Na albumie "Nordowi Môl" zespół sięga jednak dalej, poza granice Trójmiasta. Tym razem zabiera nas w przeszłość, której echa czujemy do dziś, a podczas wyprawy zwiedzamy pełne tajemnic Kaszuby.

 

To nie jedyna zmiana, pomiędzy najnowszą a poprzednią płytą skład opuściła Joanna Kucharska. Nie ma tu jednak mowy o żadnych animozjach pomiędzy muzykami - Kucharska postanowiła poświęcić się całkowicie działalności w grupie Lonker See. Na gitarze basowej zastąpił ją Marcin Lewandowski, muzyk noise rockowego Judy's Funeral oraz koncertowego składu Karol Schwarz All Stars. Dołączył tym samym do wspomnianego Michała Miegonia oraz grającego na perkusji Krzysztofa Wrońskiego, a w dodatku na "Nordowi Môl" wspomogły ich wokalnie (w dwóch utworach) Julia Szczypior i Aleksandra Kobiela.

 

Tyle w teorii, a jak to brzmi w praktyce? Już na początku, w utworze tytułowym, czeka na nas mała niespodzianka - wykorzystanie nowego instrumentu, diabelskich skrzypiec. Dalszą zapowiedź ewolucji i unoszącego się nad wydawnictwem mistycznego nastroju czuć jeszcze bardziej w drugiej połowie kompozycji. Instrumentalna, eteryczna końcówka kojarzy się z otwartym i bardziej improwizowanym graniem innych grup z lokalnego podwórka. Większą zmianę przynosi "Szkwał" - utwór inspirowany "Obrazkami rybackimi półwyspu Helskiego" Hieronima Gołębiewskiego. Tu uwidacznia się wpływ Lewandowskiego, bo dźwiękowy sztorm w postaci dosadnego noise rocka faktycznie jest nowym elementem w twórczości Kiev Office. Po każdej nawałnicy przychodzi jednak spokój, choć w tym wypadku nie obywa się bez strat. O nich opowiada "Rëbôczczi" - w pierwszej połowie zaśpiewany a capella, po kaszubsku, przez Julię Szczypior; w drugiej przynoszący instrumentalne, subtelne wyciszenie.

 

Najbardziej rozbudowana, ponad dziesięciominutowa "Abrazja" zabiera nas w miejsca zapomniane, rozwijając powoli tempo, na którym opiera się ten kawałek. Miłym dodatkiem jest gościnny udział Aleksandry Kobieli, a także nieco baśniowe brzmienie klawiszy. Zespół wspina się tu na wyżyny - wciąga nas w stworzony przez siebie świat subtelnych, niespiesznych dźwięków, malując przy tym obraz regionu i natury z jednej strony urzekającej pięknem, z drugiej stanowiącej siłę, z którą człowiek musi się liczyć, a przy tym zawiera bardzo aktualny i ważny w kontekście obecnego stanu środowiska tekst.

 

Ostatnie trzy utwory to kolejne, dźwiękowe urozmaicenia. Dość klasyczny brzmieniowo "Reformator" wyróżnia się przede wszystkim nośnym refrenem. Bardziej psychodeliczne rejony zespół odwiedza znów w "Kontrreformacji", gdzie dominuje pierwotny rytm wygrywany przez perkusjonalia, zastąpiony w drugiej części przez przesterowany bas, nieco schowaną, choć prezentującą pełnię efektów gitarę oraz przyjemne, wpadające w ucho klawisze. Zamykający płytę "Dominium" to natomiast kolejne spore zaskoczenie - zdecydowanie najostrzejsza kompozycja w dorobku grupy. Ciężka, powolna, ale przy tym mająca w sobie przestrzeń pobliskiego morza, do którego zresztą nawiązuje w tekście. Piękna pochwała lokalności.

 

Nie lubię wyrokować na temat tego, czy jakiś album jest nowym otwarciem dla zespołu. Na to potrzeba czasu. "Nordowi Môl" ma jednak wszystko to, czego potrzeba do określenia kolejnego etapu w twórczości Kiev Office właśnie w ten sposób. A nawet więcej, bo brzmienie tego albumu stanowi ewolucję stylu grupy, a nie całkowitą jego redefinicję. Przy tym jest to płyta po prostu bardzo dobra i dopracowana i mimo że opowiada o konkretnym miejscu, może odnosić się także do innych, bliskich nam - fizycznie i duchowo - zjawisk oraz lokalizacji. Uniwersalność, a zarazem "rdzenność" przekazu stanowi bardzo dużą wartość tej płyty.


Halo Kultura/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive