Bleib Modern

Debby Friday: Popęd śmierci

Muzyka Debby Friday jest agresywna, bo i ona sam nie ukrywa motywującej ją do działania złości. Nieustanne ataki wynikające z tego, że jest ciemnoskóra, że jest lesbijką, a nawet z tego, że jest po prostu kobietą zrodziły tak wielki gniew, że w naturalny sposób przemienił się w głos sprzeciwu.

Producentka z Kanady przemienia tę negatywną energię nie w zadziorne, gnające w zawrotnym tempie utwory, ale w mroczne kompozycje przypominające stopniowe nawarstwianie się złości. Na ubiegłorocznej EP-ce ("Death Drive") połączyła w tym celu industrial, brzmienie muzyki techno z lat 90., elementy punk rocka, popu czy drillu, a mroczne przesłanie tego materiału można odczytać już na podstawie samego tytułu, nawiązania do teorii popędu śmierci stworzonej przez Zygmunta Freuda, zgodnie z którą ludzie w równym stopniu pragną żyć i doprowadzić siebie do autodestrukcji.

Rozmowa z Soundrive

Nie byłabym muzykiem, gdyby nie to, że naprawdę nie chciałabym robić niczego innego na tym etapie mojego życia. Próbowałem wielu innych ścieżek i prac, ale tylko przy muzyce zostałam na dłużej i tylko ona daje mi szczęście. Uwielbiam moją pracę, uwielbiam być artystką.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Amy Winehouse. Jestem dzieckiem internetu, więc słuchałam bardzo różnorodnej muzyki, kiedy dorastałam, ale z Amy i jej twórczością mam głęboko emocjonalną więź.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Magdalene" FKA twigs - słucham tego na okrągło odkąd ukazało się w minionym roku. Do tego nowe albumy Kim Gordon i Pelada są po prostu świetne.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Trudno wymienić tych ulubionych, ale lubię między innymi Es Devlin, Davida Lynch, Octavię Butler i Ursulę K. Le Guin.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię eksperymentowanie i łączenie. Uwielbiam, kiedy ktoś sięga po gatunki i schematy, a później manipuluje nimi, wywraca do góry nogami i przemienia nie do poznania. Powstaje teraz wiele dobrych rzeczy, które są rezultatem tego, że ludzie próbują po prostu czegoś innego i docierają na coraz wyższy poziom. Nieustannie jestem pod dużym wrażeniem moimi rówieśnikami.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię presji, żeby cały czas wydawać coś nowego.

 

Najbardziej w koncertach lubię porozumienie pomiędzy wykonawcą a publicznością. Całe to pocenie się i wrzaski... Uwielbiam uczucie popuszczania sobie i stawania się jednością z innymi.

 

Moja muzyka jest porównywana do pocałunku z zaskoczenia.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Nie zrobiłabym tego.

 

Polska kojarzy mi się z Chopinem i art déco. Chciałabym się tam wybrać któregoś dnia.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive