Qlowski: W branży muzycznej jest coraz więcej równości

Ten swojsko nazwany zespół pochodzi z Włoch, ale obecnie rezyduje w Londynie i stamtąd nadaje ponury, punkowy przekaz. Mają na koncie dwie EP-ki, a na 26 lutego zaplanowano premierę ich najnowszego singla, czyli pierwszego zwiastuna długogrającego wydawnictwa.

Rozmowa z Soundrive [Michele Tellarini - gitara i wokal]
Nie byłbym muzykiem, gdyby nie mój brat Ben, tak mi się wydaje. Jest ode mnie o dziewięć lat starszy, a odkąd byłem dzieciakiem, zawsze grał na perkusji i był pasjonatem undergroundowej muzyki. To on najpierw pokazał mi Nirvanę, później punk i hardcore.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Moje pierwsze wspomnienie związane z muzyką to mój brat grający "Cowboys from Hell" Pantery, miałem wtedy jakieś pięć-sześć lat [śmiech]. Poza tym pewnie jacyś włoscy songwriterzy z lat 70., na przykład Lucio Dalla albo Lucio Battisti. Wyraźnie pamiętam też, że uwielbiałem "Symfonię Nr 5 & 8" Schuberta. Mój tata miał w samochodzie kasetę z tym utworem i pamiętam, jak rozsadzało mi to umysł.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to... Jako, że właśnie rozpoczął się nowy rok, przedstawię moje podsumowanie [śmiech]. Żartuję, tylko kilka albumów - "Brahja" Brahja, "The Sacrificial Code" Kali Malone, "All In Good Time" Eddie Current Suppression Ring, "The Book Of Traps and Lessons" Kate Tempest, "All My People" Maria Sommerville.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Jest ich tak wielu... Ale wybiorę tylko dwoje, jedną osobę z przeszłości i jedną młodą, pełną życia. Claude Cahun żył w latach 1894-1954 i był jednym z pierwszych artystów, którzy w centrum swojej działalności stawiali płynność płci. Szukał różnych sposobów przedstawiania osobowości w kontraście do stałych, tradycyjnych ról społecznych, a wykorzystywał do tego fotografię jako główne medium i autoportret jako główną technikę. Druga osoba to Irene Montemurro, młoda włoska malarka i ilustratorka mieszkająca w Londynie. Zazwyczaj rysuje tuszem na papierze - ciała jako przedmioty i przedmioty jako ciała. Wszystko wygląda bardzo zmysłowo, żywo i dynamicznie. W jej pracach nic nie jest statyczne, całość uchwycona jest w ruchu. To właśnie ten kontrast sprawia, że jej działalność jest tak bardzo intrygująca i tajemnicza. Niedawno wydała zin dla Maple Death.

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że kobiety grające na instrumentach przestały być wyjątkami albo czymś niezwykłym. Powoli, ale systematycznie branża muzyczna staje się bardziej równościowym i integrującym środowiskiem.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię niepokoju wywoływanego przez media społecznościowe i przesadnego nagłaśniania wszystkiego, na każdym możliwym stopniu - od małych scen DIY po świat mainstreamu.

 

Najbardziej w koncertach lubię to, co nieprzewidywalne, a także emocjonalny wpływ, jaki wywiera na mnie ta sytuacja. A do tego lubię, kiedy udaje się nam sprawić, że występ przypomina bardziej performance niż rockowy koncert.

 

Nasza muzyka jest porównywana do Television Personalities, Killing Joke, The Sound, The Clean...

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... jest ich tak wiele! Właściwie każdy utwór The Velvet Underground i The Beach Boys, ale w minionym roku dwóch piosenek słuchałem niemal codziennie - są niesamowite i oddałbym wszystko, żeby nagrać coś równie dobrego. Pierwsza to "Something On Your Mind" Karen Dalton - linia basu i wokal są tutaj zajebiste! Druga to "Mistery" Wipers - przykład, jak nagrać doskonały popowy kawałek i nadal trzymać się punk rocka.

 

Polska kojarzy mi się z opowieściami o podróżach mojego ojca z wczesnych lat 80. i z moim przyjacielem Frankiem.

 



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive