100 Najlepszych 2019 (Polska), cz. I

 

W naszym dorocznym podsumowaniu najlepszych wydawnictw minionych dwunastu miesięcy nie ma lepszych i gorszych (obowiązuje kolejność alfabetyczna), nie ma podziału na gatunki i nie ma wielu zasłużonych postaci, które nagrały świetne albumy, bo nawet przy tej okazji krzewimy naczelną ideę Soundrive - pokazujemy to, co nowe, świeże i jeszcze nieograne.

123-B

4dots - "XIXIX"

Kiedy już wydawało się, że w temacie post-rocka i post-metalu powiedziano wszystko (a nawet wielokrotnie powtórzono to samo), muzycy 4dots postanowili dorzucić swoje cztery grosze. "XIXIX" nie jest może wytyczeniem nowego kierunku albo poszerzeniem granic tej stylistyki, ale właśnie dlatego zaskakuje - przy użyciu tej samej materii i tych samych narzędzi daje świeży efekt.

Alameda 5 - "Eurodrome"

Stałym elementem projektu Jakuba Ziołka jest tylko to, że nie ma tu niczego stałego. No może poza samym Ziołkiem i nazwą Alameda, aczkolwiek już cyfra następująca po niej zmienia się z albumu na album. "Eurodrome" to w tym różnorodnym dorobku prawdopodobnie najbardziej przystępne dzieło, bardziej awangardowe niż eksperymentalne, bardziej hipnotyzujące niż improwizujące, ale wciąż fascynujące.

Algorhythm - "Termomix"

Trzeci album trójmiejskiego Algorhythm wydało wprawdzie Alpaka Records, a nie Instant Classic, ale nazwa drugiej z tych wytwórni doskonale do niego pasuje. To bez przesady jedno z najważniejszych polskich wydawnictw jazzowych XXI wieku, które pozwala rozwinąć się gatunkowi nie w coraz bardziej szaleńczą, free jazzową improwizację albo w mariaże z innymi stylami, a w nowe, niepowtarzalne brzmienie.

Arkona - "Age of Capricorn"
Arkona dobija do trzydziestki, to jeden z pierwszych polskich zespołów black metalowych i na ich siódmym albumie studyjnym wyraźnie słychać, że przybywają z przeszłości (zwłaszcza we wszystkich partiach klawiszowych). Nie jest to jednak ślepe naśladownictwo drugiej fali black metalu, Arkona już wtedy istniała i współtworzyła ją, a na "Age of Capricorn" ożywia to nieco archaiczne, ale niezmiennie intensywne i porywające brzmienie.

ARRM - "II"

ARRM tworzą muzycy kiedyś lub obecnie związani z Thaw, Furią, 52UM, Forge of Clouds czy... 100 Tvarzy Grzybiarzy, ale ich wspólna muzyka nie ma właściwie żadnych punktów wspólnych z żadnym z tych zespołów. Z czym ma coś wspólnego? Trochę z improwizowanym rockiem, może nawet trochę z krautrockiem, trochę z dronem, trochę z sonorystycznym jazzem, a przede wszystkim z wolnością od wszelkich gatunkowych ograniczeń.

Artykuły Rolne - "Jeśli możesz, zostań w domu"

A jeśli możesz zostać w domu, to posłuchaj nowych Artykułów Rolnych, bo nietypowy, zagmatwany noise w ich wykonaniu to materiał na wielogodzinne analizy w zaciszu własnego pokoju. A jeżeli nie możesz zostać w domu, to idź na ich koncert, bo jeżeli nie lubisz analizować, na pewno dasz się porwać tej szalonej energii.

Awatair - "Awatair Plays Coltrane"

Było saksofonistów wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Coltranie... nieporadnie parafrazując Mickiewicza. Tomasz Gadecki ośmielił się jednak, a wraz z Markiem Tokarem i kolegą z Lonker See, Michałem Gosem, udowodnił, że wcale nie trzeba mieć obaw przed mierzeniem się z postacią tego kalibru. "Awatair Plays Coltrane" to świeże i autorskie podejście do twórczości Coltrane'a i oby trio nie okazało się tylko jednorazowym przedsięwzięciem.

 

 

Bałtyk - "Self Help, Pt. 1""Helsinki

Bałtyk jest jednym z tych artystów, którzy dzielą się emocjami z tak dużą intensywnością, że trudno po prostu wysłuchać ich i wrócić do własnych spraw. "Self Help, Pt. 1" i "Helsinki" to do bólu szczera i bolesna autoterapia osiemnastolatka rozłożona na dwa wydawnictwa i bedroom popowe oraz folkowe utwory, a jeżeli chociaż raz zdarzyło się w waszych życiach coś przykrego, jest duże prawdopodobieństwo, że ta melancholijna muzyka przywoła wspomnienie tamtej chwili.

Bastarda - "Ars moriendi"

O ile Bałtyk sięgał po smutek pozostawiający miejsce na nadzieję, o tyle Paweł Szamburski, Tomasz Pokrzywiński i Michał Górczyński odwołują się do kresu ludzkiego życia i żałoby tych, którzy jeszcze świata doczesnego nie opuścili. Nie robią tego we współczesnym kontekście, a raczej odwołując się do twórczości średniowiecznej, co przewrotnie pokazało, że nie ma bardziej uniwersalnego i ponadczasowego tematu niż śmierć.

Bez - "Bańki mydlane"
Jeżeli napiszemy, że "Bańki mydlane" to jedna z najlepszych polskich płyt shoegazowych minionego roku (a nawet dekady), niewiele będzie to znaczyć, bo podobnych wydawnictw ukazało się tutaj bardzo niewiele. To stwierdzenie będzie jednak równie prawdziwe, kiedy wytniemy z niego narodowość - Bez nagrało po prostu jeden z ciekawszych shoegazowych albumów ostatnich lat.

Blindead - "Niewiosna"

Ewolucja Blindead nigdy się nie kończy, ale żaden z wcześniejszych albumów trójmiejskiego zespołu nie wzbudził tak wielu i tak zagorzałych dyskusji. Grupa skurczyła się do tria, gościnnie w nagraniach wziął udział Nihil z Furii, a rezultat to metal w tak dziwnym i zaskakującym wydaniu, że nawet kiedy postawi się przed nim "post-", wygląda to na nieadekwatną, archaiczną etykietę.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive