Spaceslug - "Reign of the Orion"

72%

Podróże kosmiczne od dawna działają na wyobraźnię ludzkości. Odkrywanie tajemnic Wszechświata, podziwianie jego piękna i nieskończoności to tematy, który niezmiennie fascynują, niezależnie od wieku, doświadczenia życiowego i zainteresowań. Nie dziwi więc, że stały się częstą inspiracją dla artystów, szczególnie dla tych, którzy upodobali sobie klimatyczne, przestrzenne, gitarowe granie o psychodelicznym zabarwieniu. Jak budować taką atmosferę bardzo dobrze wiedzą członkowie Spaceslug, a ich nowa płyta to potwierdza.

Wrocławskie trio - dotychczas kojarzone z mrocznym, trochę zamglonym, lecz melodyjnym graniem z pogranicza stoner i doom metalu - tym razem wpuściło do swojej twórczości nieco więcej przestrzeni. Na "Reign of the Orion" mrok i ciężar gitarowo-perkusyjnych galopad równoważą kołyszące partie klawiszy, chwilami brzmiące niemal popowo, a pięć nowych kompozycji łączy się w spójną całość.

 

To płyta tajemnicza i jednocześnie bardzo przystępna. Ma szansę spodobać się zarówno fanom cięższych brzmień, jak również wielbicielom space rockowego malowania dźwiękami. Co ciekawe, coś dla siebie znajdą w muzyce Spaceslug także miłośnicy popu z lat 80. ubiegłego wieku - przestery i sprzężenia spotykają tu potężne gitarowe riffy oraz lekkość i delikatność melodii przybierającą czasem pulsującą, taneczną formę. Kompozycje płyną niespiesznie w towarzystwie nostalgicznej aury.

 

"Reign of the Orion" brzmi garażowo i gęsto, co dodaje mu świeżości. Instrumentom towarzyszą zamglone partie wokalne, skryte nieco w tle, za pogłosami. Bartosz Janik, Jan Rutka i Kamil Ziółkowski, grają z pasją i zaangażowaniem, nie oglądając się na trendy, a w dwóch kompozycjach wsparł ich dodatkowo multiinstrumentalista, Piotr Grzegorowski.

 

"Down to the Sun" rozwija się powoli, przykuwając uwagę dialogiem gitar i perkusji oraz zmianami tempa. W "Space Runner" przestery kontrastują z energią nowofalowego basu przywodzącego na myśl dokonania The Cure. Jest bardzo tanecznie, a kolorytu kompozycji dodają partie fortepianu i saksofonu Grzegorowskiego. W "Half-Moon Burns" nastrój ponownie zmierza w kierunku melancholii, momenty wyciszenia zestawione są tutaj z mocnym refrenem i ekspresyjnym krzykiem. "Trees of Gold" to shoegaze'owy dialog klawiszy Janika i gitary Grzegorowskiego. Całość wieńczą natomiast stonerowe, hipnotyzujące motywy gitarowe w "Beneath the Haze".

 

"Regin of the Orion" to obiecujący i przystępny materiał, potwierdzający, że polska scena stoner'owa ma się bardzo dobrze, a Spaceslug stanowią jej wiodącą siłę obok takich grup jak Dopelord, Belzebong czy Major Kong.  Nie jest to album eksperymentalny, odkrywający przed zespołem i jego fanami niezbadane wcześniej muzyczne terytoria, ale bardzo zwarty i solidny, do którego wielbiciele takich dźwięków chętnie będą wracać.


BSFD Records/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive