Rorcal: Zbyt duży wybór zabija możliwość dokonania wyboru

1918 rok, końcówka I wojny światowej, w małym miasteczku w Teksasie wybucha epidemia, ale dla Verge'a Strömberga znacznie większym problemem jest Muladona - szatański muł, który odwiedza go każdej nocy i opowiada przerażającą, rozdzierającą duszę historię... To krótki opis powieści Erica Stenera Carlsona, a jednocześnie główna inspiracja dla albumu "Muladona" Rorcal.

Piąty krążek szwajcarskiej ekipy to przede wszystkim brutalny death metal, ale z wpływami black, sludge'u czy nawet noise'u. Słyszeliście to połączenie już nie jeden raz, ale nigdy nie słyszeliście go w takim wydaniu - "Muladona" to jedno z najciekawszych wydawnictw 2019 roku, a równie ciekawą postacią okazał się lider zespołu, Yonni Chapatte.

Rozmowa z Soundrive [Yonni Chapatte, wokal]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie darmowe czerwone wino na koncertach! A tak naprawdę, gdyby nie możliwość tworzenia muzyki i dzielenia się nią.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Tata pokazał mi Black Sabbath, kiedy miałem osiem lat, więc niech będą Osbourne, Iommi, Butler i Ward.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to ostatni album Departure Chandelier - " Antichrist Rise to Power". Dorzucę do tego jeszcze "Hidden History of the Human Race" Blood Incantation, jeden z najlepszych albumów tego roku.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Bret Easton Ellis, Bukowski, Auster i Neil Gaiman, uwielbiam czytać, a to w tej chwili niektórzy z moich ulubionych autorów. Oglądam też bardzo dużo filmów, obecnie odświeżam filmografię Tarantino... To cholerny cholerny geniusz!

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię niezależność - większość artystów może zajmować się dokładnie tym, na co mają ochotę. A do tego niemal nieskończenie wiele możliwych wyborów i łatwy dostęp do muzyki.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię zbyt dużej ilości twórców. Zbyt duży wybór zabija możliwość dokonania wyboru. To gorsza strona powszechnego dostępu do muzyki, a w dodatku wielu artystów nie obchodzi już wydawanie fizycznych egzemplarzy swoich albumów. Uwielbiam trzymać płytę w dłoniach i oglądać okładkę, zwłaszcza kiedy jest to winyl.

 

Najbardziej w koncertach lubię dziwny stan, w jaki wprowadza mnie obecność na scenie. Uwielbiam dzielić się naszą muzyką z publicznością, uwielbiam czuć moc dźwięków miażdżących scenę, moje uszy niemalże krwawią. No i oczywiście lubię też to, że jestem w tym razem z kumplami z zespołu, którzy są jednocześnie moimi najbliższymi przyjaciółmi.

 

Nasza muzyka jest porównywana do... Ostatnia jeden z recenzentów porównał nas do Isis, co według mnie jest dość dziwnym porównaniem... Nie mam absolutnie nic przeciwko Isis, ale myślę, że nasza muzyka jest - delikatnie mówiąc - dość inna.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Jesus Død" z "Filsofem" Burzum - bardzo chciałbym napisać ten utwór.

 

Polska kojarzy mi się z niesamowicie dużą ilością wódki na ostatnim koncercie z moim innym zespołem, Kehlvin. Uwielbiam ten kraj!

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive