Bleib Modern

Sui Zhen: Ekspresja w czystej formie

Becky Freeman rozpoczęła prace nad tegorocznym albumem już w 2016 roku, a jego powstanie obejmowały między innymi dwie rezydencje w Japonii. Największe piętno na "Losing, Linda" odcisnęło jednak zdiagnozowanie nowotworu u matki australijskiej artystki, a później jej śmierć.

Freeman wszystkie te wydarzenia próbowała przetworzyć nie tylko za pośrednictwem emocji, ale również poprzez refleksję nad postrzeganiem końca życia przez pryzmat nowych technologii. Zgodnie jednak z poglądem, że zawsze umiera się dwa razy - kiedy następuje śmierć mózgu i kiedy odchodzi ostatnia osoba, która przechowywała pamięć o nas - na "Losing, Linda" podjęty zostaje również temat wydłużenia tego drugiego "życia" za sprawą trwania w cyberprzestrzeni. Autorka tych futurystycznych wizji okazuje się jednak całkiem ludzka - lubi The Smashing Pumpkins i filmy Jima Jarmuscha, a w muzyce ceni sobie miejsce na popełnianie błędów.

Rozmowa z Soundrive
Nie byłabym muzykiem, gdyby nie The Cranberries, PJ Harvey, Björk, Laurie Anderson, Arthur Russell, Karen Dalton, The Smashing Pumpkins, Christine Anu, Jane's Addiction i cała reszta muzyki, której słuchałam w kształtujących moja osobowość latach 90.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "1979" The Smashing Pumpkins, "Party" Christine Anu, wczesne The Chemical Brothers, Jebediah, Beastie Boys. Nie miałam bardzo oryginalnego gustu, kiedy byłam młodsza, wiele muzyki poznałam dzięki Rage - nocnemu programowi z teledyskami, który nadawało ABC.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Standing on the Corner z Brooklynu.

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Cindy Sherman, Ming Wong, Jim Jarmusch, Wim Wenders, Joy Williams i Sophie Calle.

We współczesnej muzyce najbardziej lubię surowość, eksperymentowanie, ekspresję w czystej formie i miejsce na ludzki błąd.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię zbyt dopracowanej, syntetycznie brzmiącej i pieczołowicie wyprodukowanej, a w dodatku podszytej hypem komercyjnej muzyki tanecznej, która nie ma duszy. Chyba, że takie podejście jest celowe.

Najbardziej w koncertach lubię improwizowanie, a także wychodzenie do publiczność i oddawanie się szaleństwu.

 

Moja muzyka jest porównywana do z jednej strony Sade, z drugiej do Laurie Anderson.

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Tak bardzo szanuję innych artystów, że nie wydaje mi się, bym mogła podołać wykonaniu ich utworów [śmiech].

Polska kojarzy mi się z fantazją, ponieważ jeszcze nigdy tam nie byłam.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive