Szklane Oczy

Obawiacie się, że przepowiednia jest coraz bliższa wypełnienia i rock wkrótce faktycznie wyzionie ducha? To posłuchajcie Thick, Knife Wife, GRLwood albo Abjects, które łączy nie tylko miłość do rock'n'rolla, garażowego brzmienia lat 60. czy do punk rocka, ale także obecność wyłącznie kobiet w składach. Szklane Oczy można ustawić w jednym szeregu z tymi kapelami.

Po kilku pierwszych dźwiękach z debiutanckiego (wydanego ledwie kilka dni temu) albumu jasne się staje, skąd wzięło się brzmienie tria... A nawet nie trzeba tyle, wystarczy spojrzenie na któreś ze zdjęć, gdzie Ania Grąbczewska dzierży instrument do złudzenia przypominający Gretsch G5801 Telematic Bo Diddley Signature. Członkinie Szklanych Oczu odrobiły pracę domową z historii rocka, ale ich brzmienie bynajmniej nie jest archaiczne czy mimetyczne. Dominują w nim luz, który okazjonalnie potrafi przemieniać się w chaos; wahania dynamiczne od wyciszającego nucenia pojedynczej sylaby po zadziorne krzyki i przede wszystkim autentyczność. Nic zresztą dziwnego - częściowo muzyka z "Rzeczywistości" powstawała jeszcze wtedy, gdy członkinie grupy dopiero co wkraczały w okres pokwitania.

"Zegar" napisała Ola, kiedy miała czternaście lat, "Bez zmian" ja, kiedy miałam osiemnaście - opowiada Grąbczewska. - Słychać tę rozpiętość czasową na płycie i różnice pomiędzy tym, jak myślałyśmy, będąc jeszcze trochę dziećmi, a jak będąc prawie dorosłe. Niektóre piosenki odwołują się do przeżyć z czasów, gdy byłyśmy zupełnie małe, na przykład "Latarnia" opowiada historię ze wczesnego dzieciństwa. To płyta, która naprawdę powstawała przez wiele lat. "Latarnia" jest najstarszym utworem, jaki trafił na album i zarazem najbardziej przygnębiającym. W jego pierwszej połowie Aleksandra Noga pozwala sobie zaledwie na kilka pojedynczych uderzeń w talerze i kilka stłumionych pociągnięć po powierzchni niepokojąco drżącego werbla; a jej siostra, Agnieszka dobudowuje do tego bluesową linię basu kołyszącą słuchaczy do snu. Atmosferę przełamują słowa: Świst i chrzęst, coś leci w dal, coś zawsze zostaje i dręczy mnie drach, które Grąbczewska wyśpiewuje tak, jakby chciała ten świst i chrzęst jak najwiarygodniej oddać. Jej głos to zresztą ogromny atutów zespołu - nie tyle ze względu na barwę, co na niemal aktorską zdolność transformowania i wiarygodnego przekazywania emocji.

Szklane Oczy zdają się funkcjonować na pograniczu dwóch światów - wyśpiewują: Po co mówić, że wciąż to dla mnie, gdy naprawdę to nie kochamy się (w "Powiedz mi") albo: To nie władza dla narodu, tylko naród dla władzy! (w "Orzełkowo"), a jednocześnie emanuje od nich niewinność wzmacniana prostymi rymami, chociażby bram - sam albo leci - świeci. Brud i odrapane blokowiska spotykają się ze światem baśniowym nawet na okładce i materiałach graficznych dołączonych do płyty, co może kojarzyć się na przykład z "Akademią Pana Kleksa" - PRL-owską fantastyczną historią, która niby pełna jest kolorów, ale dziwnie wyblakłych, jakby próbowały zakamuflować prawdziwe przeznaczenie przedmiotów czy miejsc.

 

Zawsze chciałam trafić do Akademii Pana Kleksa i mieć tyle kieszeni, co on - twierdzi Grąbczewska. - Zderzenie baśniowości i polskiej codzienności, to zdecydowanie to, czego doświadczamy w życiu, co nas zadziwia i co chcemy opisać. Choć w przypadku okładki bardziej inspirowałyśmy się Piotrusiem Panem - dzieci lecące do wyśnionego świata, oprószone magicznym pyłem, ale zamiast Londynu, w dole widać sosnowieckie blokowisko. Agnieszka Noga dodaje z kolei: Żyjemy w mieście od urodzenia, spędzałyśmy sporo czasu na blokowiskach. Dużo nas w tym pociąga, PRL-owskie osiedla poprzecinane przez kopalnie i huty mają bardzo specyficzny klimat i można go dowolnie interpretować. Nas akurat pociąga estetyka tych minionych lat, pokazuje, że tak naprawdę wiele się nie zmieniło. Jesteśmy tacy sami i posługujemy się takimi samymi rzeczami. Mieszkamy, żyjemy, zakładamy rodziny, tworzymy - tylko że jest trochę łatwiej z dostępnością dóbr, ale wartości zostały te same.

W iście bajkowym stylu album wieńczą słowa: I tak wszystko skończy się dobrze, ale trudno nie odnieść wrażenia, że jest w tym przekąś albo nawet wmawianie (sobie i słuchaczom), zamiast pewności. Zwłaszcza te najintymniejsze wyznania pozwalają snuć takie podejrzenia, chociażby: Proszę weź mnie tam, gdzie żyć się chce z "Zegara" albo: Jestem szczęśliwa, wolałabym być smutna i interesująca w "Co zrobisz", ale okazuje się, że "Rzeczywistość" to częściowo głos z przeszłości, z którym trio nie do końca się dzisiaj utożsamia."Co zrobisz" jest piosenką napisaną w młodości, to trochę rozkminy nastolatki, jej przekonania, pragnienia i kompleksy - twierdzi Aleksandra Noga, a Ania Grąbczewska dodaje: Weltschmerz jest beznadziejny. Smutny człowiek, to smutny człowiek, a nie niezrozumiany artysta.

 

Skoro jednak "Rzeczywistość" nie jest już rzeczywistością Ani, Agnieszki i Aleksandry (wszystkie na literę A, gdyby tylko Pan Kleks przyjmował do Akademii dziewczyny...), to co nią jest? Mamy już sporo piosenek na nową płytę - przekonuje Agnieszka Noga. Grąbczewska uchyla z kolei rąbka tajemnicy: To zdecydowanie ostrzejsze klimaty. Staramy się, żeby każda piosenka była o czymś innym, coś innego wyrażała, więc nie przeszkadzają nam różne klimaty, gatunki. Często nawet gramy na koncertach w takiej kolejności, by najbardziej wychodziły kontrasty - najpierw ballada o kwiatkach, potem punkowa piosenka o flakach, a na koniec coś w klimacie goth rocka. Jakoś się to łączy.

Tak rozległe inspiracje i tak różnorodna muzyka na jednym, niespełna czterdziestominutowym albumie nie mogą jednak łączyć się po prostu jakoś i chociaż z książeczki dołączonej do albumu wynika, że to Ania Grąbczewska stoi za większością tekstów i kompozycji, wszystkie członkinie Szklanych Oczu mają wpływ na brzmienie zespołu. Ciekawą zasadą jest u nas to, że osoba, która przynosi piosenkę, ma tak właściwie decydujące zdanie na jej temat. Jeśli nie odpowiada jej coś, co reszta ułoży, może to odrzucić - opowiada Aleksandra Noga. Z jednej strony panuje więc demokracja, z drugiej, w przybliżeniu do poszczególnych utworów, obowiązuje absolutyzm. Najważniejsza pozostaje jednak przyjaźń, która dojrzewała stopniowo, wraz z brzmieniem i charakterem zespołu.

 

Na początku nie miałyśmy takiej silnej więzi ze sobą. Poznałyśmy się przez internet po to, żeby ze sobą grać. Nie starałyśmy się na siłę zaprzyjaźniać, ale wraz ze rozwojem zespołu, byłyśmy ze sobą coraz bliżej - wspomina Aleksandra Noga, a Ania Grąbczewska dodaje: Dziewczyny są siostrami, więc od początku były ze sobą blisko, ale my zaprzyjaźniłyśmy się po powstaniu Szklanych Oczu - połączyła nas wspólna przygoda, tak się tworzą najwspanialsze przyjaźnie! Tak również tworzą się najwspanialsze zespoły, a debiutancki album to tylko kolejny przystanek w tej wielkiej przygodzie - w planach są już liczne koncerty (na razie głównie na południu Polski), kolejne utwory i teledyski.

 

fot. Tomasz Makula


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive