The Legendary Pink Dots - "Angel in the Detail"

74%

Spektakularne debiuty, powroty legend i reaktywacje - nic nie wzbudza równie dużego poruszenia. A co z tymi, którzy od lat regularnie pracują w pocie czoła? Są produktywni i nie schodzą przy tym poniżej własnego poziomu? Po cichu robią swoje, stale się zmieniając, ale robiąc to we własnym tempie, na własnych zasadach?

O nich również się pisze, ale zdecydowanie za mało. W końcu przy takim trybie pracy rzadziej zdarzają się rzeczy przełomowe, możliwe też, że materiału jest zbyt dużo i potencjalni odbiorcy po prostu nie są w stanie przerobić go w odpowiednim czasie. Dotyczy to wielu branż, ale biorąc pod lupę twórców muzyki i aktualne trendy, to nic nie budzi takiego zainteresowania, jak powroty po latach czy zaskakujące, pojawiające się właściwie znikąd debiuty. Z perspektywy kultury chwilowego skupienia uwagi nie powinno to dziwić, takie zjawiska są dobrze promowane i trwają tylko przez moment.

 

W ten kontekst wpisuje się działalność brytyjsko-holenderskiego kolektywu The Legendary Pink Dots. Założona w 1980 roku przez Edwarda Ka-Spela (pseudonim artystyczny urodzonego w Londynie Edwarda Francisa Sharpa) formacja ulegała stałym przeobrażeniom przez cały okres swojej działalności - zarówno pod względem osobowym, jak i stylistycznym. Wydali kilkadziesiąt albumów (według informacji z portalu RateYourMusic istnieją już siedemdziesiąt dwa studyjne wydawnictwa), a sam proces nagrywania zajmuje im niewiele czasu - dla przykładu, wydany w 1990 roku album "Four Days" zawierał materiał, który faktycznie został skomponowany, zaaranżowany i nagrany właśnie w cztery dni.

 

Przyznaję, że nie śledzę na bieżąco poczynań grupy. Wracam do niej od czasu do czasu i nadrabiam materiał, który wcześniej przeoczyłem. Zabawne w tych powrotach jest to, że przez eksperymentalny charakter muzyki The Legendary Pink Dots rzadko bywam... autentycznie zaskoczony. Trudno mieć co do nich jakiekolwiek oczekiwania. Już tyle razy zmieniali swoją brzmieniową skórę, że po prostu przewidywanie kolejnego ruchu nie ma sensu. "Angel in the Detail" jest pod tym względem pewnym wyjątkiem od reguły.

 

W twórczości The Legendary Pink Dots zawsze obecna była elektronika, która stanowiła punkt wyjścia do nowych, stylistycznych poszukiwań. O silnym wpływie psychodelii oraz - na pewnym etapie działalności - (post-)industrialu też warto wspomnieć. Grupa poruszała się zazwyczaj wokół mroczniejszych dźwięków, co przy wspomnianych cechach charakterystycznych nie stanowi pewnie zaskoczenia. I z tego właśnie wyłamuje się troszeczkę "Angel in the Detail" - to nadal eksperymentalna, kwaśna muzyka, ale pojawiające się tu i ówdzie psychodeliczno-popowe momenty (jak w nieznośnie wwiercającym się w głowę za pomocą prostego beatu "Junkyard" lub bardzo łagodnym, opartym na brzmieniu akustycznej gitary i w sumie całkiem przebojowym "The Photographer") są wręcz rozbrajające.

 

Drugim wyróżniającym się elementem albumu jest futuryzm. Obecny zarówno w tekstach, które poruszają tematy przyszłości ludzkości (robot służący swojemu panu, apokalipsa czy miłość do sztucznej inteligencji), jak i w muzyce. W tym aspekcie słyszę to głównie w syntezatorowych tłach - "robotycznych dźwiękach" w "My Land/Parallels"; disco przyszłości w "Neon Calculators"; ambientowym ascetyzmie kojarzącym się z krajobrazem po katastrofie w "Red Flag".

 

Ucieszyła mnie ta płyta, bo The Legendary Pink Dots brzmią tu jak kreatywny, pełen chęci do odkrywania nowych dźwięków zespół. Mogliby przestać nagrywać, a materiału i tak starczyłoby im na kilkanaście pożegnalnych tras. W ich dyskografii coraz trudniej się połapać, ale to bardzo mała cena za to, ile dobrej muzyki nadal wychodzi spod ich rąk. Świata już nie zadziwią, ale nie muszą i po prawdzie - cały świat i tak nigdy nie będzie na nich gotowy.


Metropolis Records/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive