Deadly Class, tom 3. Wężowisko

91%

"Cierpienie to jedyne, co mnie definiuje" - jeżeli nie jesteście już nastolatkami, to pewnie powiedzielibyście Marcusowi, żeby wziął się w garść, ale podobnie jak można być pięćdziesięciolatkiem, który przeżył niewiele więcej ponad kilkadziesiąt meczów piłkarskich obejrzanych z fotela, tak i osoby dopiero co kończące okres pokwitania mogą mieć za sobą bagaż doświadczeń, a głównemu bohaterowi "Deadly Class" los wciąż dokłada kolejne.

Trzeci tom zaczyna się intensywnie, od przekształcenia w akcję skumulowanych pod koniec poprzedniego tomu wątków. Jest pościg, jest facet przypominający przyziemną wersję Lobo, są wybuchy, krew i składnik najważniejszy - emocje. Miłość albo śmierć (a najczęściej obydwa, o ile nie jest to dzieło abstrakcyjne lub surrealistyczne) to obowiązkowe elementy każdej fabuły, podstawowe czynniki posuwające zdarzenia na przód chociażby pod postacią groźby zaistnienia (śmierć) lub niezaistnienia (miłość), a Rick Remender manipuluje nimi ze sprawnością wybitnego żonglera. Nawet na tych pierwszych, wybuchowych i brutalnych stronach pielęgnuje relacje pomiędzy swoimi postaciami, co sprawia, że widowisko nie tylko dostarcza wrażeń ludycznych, ale również podnosi stawkę wystarczająco wysoko, by los Marcusa i spółki nie był nam obojętny.

Druga połowa tomu to powrót do tego, co w "Deadly Class" cenię najbardziej, czyli połączenie "Dazed and Confused" z "The Breakfast Club" i "Salą samobójców" z posmakiem "Johna Wicka". Życie nastolatków w skrajnie antypedagogicznej szkole toczy się w rytm kolejnych szkoleń i zabójstw, ale wszystko to, co pomiędzy przykuwa uwagę najbardziej. Nie wystarczy dać nastolatkom broń i nauczyć, jak się nią posługiwać, żeby wyrugować naturalne dla tego wieku rozterki, a Remender obrazuje je bez pudrowania... No chyba, że z przypudrowanymi od narkotyków nosami.

 

Marcus w jednym ze swoich pamiętnikarskich momentów wyznaje, że potrzebuje dziewczyny po to, by go okłamywała (w domyśle - dowartościowała), a jednocześnie wdaje się w przelotne, czysto fizyczne namiętności, wyznając z rozbrajającą szczerością: W wieku piętnastu lat każda dziewczyna wydaje się prawdziwą miłością. Mamy tu miłosne trójkąty, zdrady i intrygi, ale jeżeli zapomnieć, że konsekwencją może być morderstwo, przypominają raczej dramaty ze szkolnych korytarzy niż wielkie narracje z telenowel. Remender nie byłby sobą, gdyby nie wplótł także wątków muzycznych, tym razem na tapecie The Psychedelic Furs i pytanie, czy się "sprzedali", a przy okazji próby wykazania, że Agent Orange to znacznie lepsza kapela (dla przypomnienia - czas akcji to 1988 rok).

Łatwo można by wpaść w pułapkę kluczenia wokół wątków zaczerpniętych z codziennego życia szkolnego, co nawet w przypadku szkoły dla zabójców prędzej czy później musiałoby stać się nudne. "Wężowisko" wytycza jednak jasny kierunek podyktowany pogłębiającym się szaleństwem głównego bohatera, coraz bardziej otumanionego, pożerającego halucynogenne grzyby, uprawiającego przypadkowy seks i rozwijającego paranoiczne lęki. Remender przedstawia kolejne wątki interwałami, więc znowu po skonstruowaniu zaplecza psychologicznego wieńczy tom obietnicą widowiskowych scen akcji. Ten schemat działa doskonale - sprawia, że na kolejną część "Deadly Class" zawsze czeka się ze zniecierpliwieniem.


Deadly Class, tom 3: Wężowisko

Tytuł oryginalny: Deadly Class, Volume 3: The Snake Pit

Polska, 2019

Non Stop Comics

Scenariusz: Rick Remender

Rysunki: Wesley Craig



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive