Bleib Modern

Fawn Limbs: Matematyczny chaos

Trzynaście utworów w dwadzieścia pięć minut - oczywistym skojarzeniem będzie grindcore i na "Harm Remissions" (debiutanckim albumie Fawn Limbs) faktycznie jest on istotnym składnikiem, ale sedno najlepiej opisuje sam zespół w dwóch określeniach - "geometryczny hałas" i "matematyczny chaos".

Rozmowa z Soundrive [Eeli Helin, wokal, gitara, hałasy]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie mój dziadek, z którym spędziłem większość dzieciństwa. Był rzeźbiarzem, co spowodowało, że pewien rodzaj artystycznej wizji i uczciwości już na tym wczesnym etapie zespoił się z moja osobowością. To był najważniejszy czynnik, który wpłynął na to, że zostałem muzykiem, chociaż nie miał niczego wspólnego z muzyką, a raczej z artystyczną wizją. Zacząłem zajmować się wokalem, bo miałem taką ochotę, dawało mi to możliwość wyrażania całej tej agresji bez uszczerbku na samopoczuciu kogokolwiek innego. Nie jestem agresywną czy nieustannie wkurzona osobą, ale krzyczenie do mikrofonu zmniejsza potrzebę krzyczenia do innych ludzi.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to coś, czego naprawdę nie potrafię sobie przypomnieć. Jedyne, co mogę sobie przypomnieć to z jednej strony połączenie muzyki klasycznej z fińskimi szlagierami, z drugiej Metallica i Audioslave. Pewnie dlatego w dorosłym życiu wszystkich ich nienawidzę.

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to nowe albumy Rorcal, Die Choking, Hypno5e, A-Sun Amissa i "Warsaw" Bandit z zeszłego roku. Każdy z nich to wyjątkowy i niepowtarzalny zespół, a ich muzyka powinna być rozpoznawana i doceniana na najwyższą możliwą skalę. Każdego, kto jeszcze nie zna tych wydawnictw zachęcam do jak najszybszego sięgnięcia po nie.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to artyści sztuk wizualnych, ale nikogo konkretnego nie obserwuję poza DehnSorem. Zajmuje się wprawdzie muzyką w Throane i Treha Sektori, ale jest także niesamowitym i wykwintnym, od strony artystycznej niczym nieograniczonym artystą. Dzieła wizualne są - przynajmniej dla mnie - fascynujące ze względu na estetykę i szczegóły albo ich brak, to bardzo osobiste doświadczenia. Mój gust usytuowałabym na pograniczu surrealizmu i realizmu, co w dziełach Sory jest nieustannie obecne.

We współczesnej muzyce najbardziej lubię możliwość działania i spotykania ludzi bez barier terytorialnych. Nigdy wcześniej tworzenie własnych kręgów nie było równie łatwe, podobnie znajdowanie otwartych i wspierających ludzi. Zresztą ludzie w ogóle mają dzisiaj znacznie bardziej otwarte umysły, przynajmniej w moim otoczeniu.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię konkurencyjności i ludzi, którym wydaje się, że wszystko wiedzą najlepiej. Nienawidzę osób, które wpierdalają się w nie swoje sprawy. Dodam jeszcze ogólną uwagę do wszystkich niezależnych muzyków - nie bądźcie irytujący. Nie oczekujcie, że inni będą lubić wasze rzępolenie i nie obrażajcie się, jeżeli ktoś wypowie się o nim negatywnie. Niczego nie bierzcie za pewnik - ani ludzi, z którymi współpracujecie, ani tych, którzy słuchają waszej muzyki. Współczesny przemysł muzycznych jest przesycony w ekstremalnym stopniu, a zachowywanie się jak roszczeniowy bachor donikąd was nie doprowadzi. Sposób, w jaki działacie dla innych nie ma żadnego znaczenia i nie jest jedynym sposobem w jaki można działać. Po prostu zachowujcie się.

 

Najbardziej w koncertach lubię możliwość nawiązania więzi zarówno z wykonawcami, jak i z publicznością na zupełnie innym poziomie. Takie doświadczenie z obydwu punktów widzenia nie może być zdobyte w żaden inny sposób. Każdy koncert jest wyjątkowy i niepowtarzalny, reprezentuje pewnego rodzaju bliskość i chwilową błogość, których w obecnych czasach wszyscy potrzebujemy.

 

Nasza muzyka jest porównywana do buldożerów zjadających odłamki szkła, cyklonów ognia, napadów padaczki i wszystkiego innego, co może ci się przydarzyć w zwyczajny poniedziałkowy poranek. Jeżeli chodzi o odniesienia do konkretnych zespołów, będą to Frontierer, Car Bomb, Noise Trail Immersion, Celeste, Full of Hell i temu podobne. Każdy jeden słuchacz odbierze to po swojemu i zinterpretuje nas tak, jak sam to usłyszy.

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "O'Malley's Bar" Nick Cave and the Bad Seeds albo cokolwiek innego z "Murder Ballads".

 

Polska kojarzy mi się ze Zdzisławem Beksińskim i Warsawwasraw. Ten pierwszy był wspaniałym artystą i jestem pewien, ze zna go każdy, drudzy to kosmiczny chaotic hardcore/mathgrindowy duet z Francji, ale ich nazwa w oczywisty sposób nawiązuje do waszej stolicy. Przychodzi mi do głowy też więcej współczesnej sztuki, architektury czy kultury średniowiecznej, jeżeli trzymamy się tylko pozytywnych skojarzeń.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive