Nene Heroine - "Total Panorama"

75%

Jazzu nie trzeba się bać, nie trzeba go już też oswajać. Nie ma również potrzeby, by kojarzyć go z eleganckimi salami oraz wystrojoną, będącą co najmniej w średnim wieku publicznością. Jazz nie ma oporów do tego, by bratać się z młodszymi od siebie gatunkami i na tej współpracy wychodzi naprawdę dobrze.

Na polskiej scenie reprezentantem takiego podejścia jest między innymi gdańska wytwórnia Alpaka Records. To u niej wydają swoje płyty Algorhythm oraz znajdujący się w składzie tej grupy Emil Miszk, znajdziemy tu także debiut tria Marcina Stefaniaka, zespołu Entropia Ensemble czy kwartetu, którym dowodzi Dominik Kisiel. Z drugiej strony, katalog zasilają projekty bardziej elektroniczne, kojarzące się z nowoczesnym brzmieniem. Tę stronę wytwórni reprezentują chociażby delay_ok czy Joanna Duda. W to wszystko bardzo ładnie wpisuje się tegoroczny debiut Nene Heroine, który łączy te nie tak odległe od siebie światy. Ze świeżym podejściem, niezbyt przywiązani do stylistycznych standardów wnoszą kolejny powiew świeżości do gatunku.

 

Zespół tworzą polscy, młodzi muzycy ukrywający się pod zagranicznymi pseudonimami - Peter Stanley Chester, Michael Zismann, Simon Burns, Mike Bone i Stan Corazon. To nie jedyna ekstrawagancja w ich wykonaniu. Na koncertach występują "przebrani" w światełka. Małe lampki zdobią nie tylko część ich garderoby, ale też instrumenty - w tym wybijający się na pierwszy plan saksofon. Ten patent zaprezentowali już rok temu, podczas wspólnego koncertu z Lotto i Sea Saw na Spacefest Day Zero - oficjalnym beforze jednego z ciekawszych, trójmiejskich festiwali powiązanych z psychodeliczną odmianą alternatywy. Niby mała rzecz, a wzbudziła spore zainteresowanie, udowadniając, że grupa ma przy tym pomysł na siebie. Jest też konsekwentna, bo tak samo zaprezentowała się już podczas tegorocznego, listopadowego koncertu w Ziemi promującego wydanie pierwszej płyty. Różnicą było brzmienie - w trakcie pierwszego koncertu jeszcze trochę nieokrzesane, miejscami chaotyczne, przy okazji drugiego zespół już dokładnie wiedział, co chce nam przekazać ze sceny.

 

Być może ten sceniczny image to coś, co ma dopełniać instrumentalny charakter muzyki zespołu. Przykuwać wzrok i uwagę na dłużej. Przyznaję, zabieg jak najbardziej udany, ale na płycie przecież nieobecny. Tylko że Nene Heroine wcale go tutaj nie potrzebuje - od pierwszych dźwięków otwierającego płytę "Prince" wzbudza zainteresowanie. To delikatna, nienarzucająca się przesadnym efekciarstwem kompozycja, w której do elektronicznego tła powoli i subtelnie dołącza sekcja rytmiczna, a zaraz z nią ujmujący delikatnością i wyczuciem saksofon. Jest bardzo klasycznie, ale ten dźwiękowy konserwatyzm zostaje przełamany dynamiczną, rockowo-elektroniczną dekonstrukcją w drugiej połowie utworu. Końcówka z kolei nieoczekiwanie łączy ze sobą te dwa podejścia, nasączając je dodatkowo melancholią. To jedno z pierwszych zaskoczeń na "Total Panorama", ale bynajmniej nie jedyne.

 

Napędzany gitarową frazą i marszowym rytmem perkusji, najdłuższy na całej płycie "Yanosik" nieoczekiwanie zmienia się w matematyczny, elektroniczny jazz, by pod koniec znów odwrócić swoją stylistyczną przynależność. To bardzo przestrzenna, post-rockowa kompozycja, w której mieszają się wszystkie inspiracje grupy. Widać, że dla muzyków Nene Heroine granice w przekraczaniu gatunków po prostu nie istnieją. Udowadniają to zresztą raz za razem. "Ben's Mood" ma filmowy, dark jazzowy posmak i idealnie wpasowałby się do ścieżki dźwiękowej do filmu z gatunku neo-noir. "Royal" zaskakuje intensywnością oraz tempem i zwraca na siebie uwagę za pomocą rozszalałej, uzupełniającej saksofonowe i gitarowe wycieczki elektroniki. "Yamaha" znów budzi skojarzenia filmowe, ale tym razem obraz, który uzupełniłaby ta kompozycja byłby raczej melancholijnym filmem drogi. To zarazem, wraz z następującym po nim "Coco", najbardziej "klasycznie" jazzowy utwór z całego zestawu. W "Coco" mamy jednak wyraźną gitarową partię, która z całych sił próbuje wyrwać się z tego "knajpianego", wieczornego klimatu. Z sukcesem. Przy powyższych eksperymentach, zamykający "Baobab" z ciepłą partią klawiszy i radosnym brzmieniem saksofonu, a także czającej się w tle, bulgoczącej elektroniki stanowi kolejną cegiełkę w budowaniu zróżnicowanego brzmienia.

 

Nene Heroine to zespół na wskroś nowoczesny i - jakby to nie zabrzmiało - młody duchem. Spokojnie dryfuje po różnych stylistykach, żonglując przy okazji nastrojami. Ich debiut to zarazem jedna z najbardziej przystępnych pozycji w katalogu Alpaka Records i nie wierzę, że ktoś mógłby się od niej odbić, a przy tym nie ma tutaj wcale mniej eksperymentów, niż na pozostałych albumach wytwórni. I to też stanowi dużą zaletę "Total Panorama". 


Alpaka Records/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive