OvO: Nikt nigdy nie wie, do czego nas porównać

"Zamknijcie oczy, może się wam wydawać, że to sam Szatan śpiewa. Otwórzcie je, zobaczycie zamaskowaną kobietę z dredami do kostek, bez jakichkolwiek efektów na wokalu. Znowu zamknijcie oczy, pomyślicie o heavy metalowym zestawie perkusyjnym z dwukopem. Otwórzcie je, ogromny mężczyzna w masce zapaśnika będzie torturował floor tom, werbel i talerze, wyprostowany, bez centrali" - tak sam siebie przedstawia włoski duet OvO.

Mają na koncie blisko tysiąc koncertów na całym globie i szereg albumów studyjnych, ale wciąż nikt nie zdołał ujarzmić ich brzmienia za pomocą którejś z etykiet. Metal, noise, hardcore - to wszystko tutaj jest, ale w tak zaburzonych proporcjach, że nie sposób wskazać na składnik dominujący. 7 lutego ukaże się najnowszy album OvO - "Miasma", a przedsprzedaż już został uruchomiona na profilu Bandcamp zespołu (TUTAJ).

Rozmowa z Soundrive [Bruno Dorella, perkusja]

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie kuzyn, który dał mi gitarę klasyczną i kasetę U2 na święta w 1984 roku.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Moi rodzice zazwyczaj słuchali muzyki klasycznej, do której zawsze płakałem. Płakałem, bo uwielbiałem ją. Później we włoskiej telewizji bardzo popularne były anime, przeważnie miały znakomitą muzykę. To miało na mnie duży wpływ, a z czasem zacząłem słuchać wszystkiego, co akurat było popularne w latach 80.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Coffins, Agenda, Clipping., FKA Twigs, Exhumed, Gatecreeper, High Command, Jaimie Branch, Jpegmafia, Locrian, Land of Krush, Rapsody, Swans, Wolfbrigade, Zonal i do tego stary progresywny rock z Włoch - Banco Del Mutuo Soccorso, PFM, Osanna, Balletto Di Bronzo.

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to fotograf Joel Peter Witkin, niesamowita tancerka Dana Michel i Chiara Bersani, performerka oraz choreografka.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię manieryzmu.

 

Najbardziej w koncertach lubię nagłośnienie.

Nasza muzyka jest porównywana do... Najzabawniejsze jest to, że nikt nigdy nie wie, do czego nas porównać. A kiedy już ktoś próbuje, zawsze jest to chybione porównanie.

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "39 Lashes" Cows.

Polska kojarzy mi się z pobudką na krześle, byłem cholernie zmęczony, wokół mnie piętnaście butelek po piwie, miałem obsikane spodnie, a ktoś obok powiedział: To znaczy, że impreza udała się.

Rozmowa z Soundrive [Stefania Pedretti, wokal, gitara, gitara basowa]
Nie byłabym muzykiem, gdyby nie pierwszy koncert Unsane, jaki widziałam w małym klubie. Niskie tony były tak intensywne, że musiałam się wyrzygać. Natychmiast zakochałam się w nich.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... W każdą niedzielę ustawiałam gramofon rodziców i słuchałam muzyki klasycznej. Później pojawiły się kasety - a-ha, Madonna, Europe... A później koledzy dawali mi przegrywane kasety z hardcorem.

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Moor Mother, Caterina Barbieri, Big Brave, Amenra i Wolves in the Thrones Room.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię zanieczyszczenie.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię przesadnego polegania na technologii.

Najbardziej w koncertach lubię czuć ludzi, moc muzyki i magię, jaka tworzy się pomiędzy tym wszystkim - dźwiękiem i publicznością.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Sono l'Anticristo" Diamandy Galás.

 

Polska kojarzy mi się z niesamowitymi wegańskimi knajpami.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive