Julien Chang - "Jules"

80%

Julien Chang ma zaledwie dziewiętnaście lat. Młody artysta z Baltimore jest wszechstronnie uzdolniony - na debiutanckim albumie zagrał na większości instrumentów, a w muzycznej edukacji w podobnym stopniu inspirowali go (cytując materiały prasowe) Pink Floyd, Czajkowski i chorały gregoriańskie. "Jules" wyraźnie czerpie z wielu tuzów indie popu czy chillwave'u, zwiastując jednak nowy talent.

Chang nie tylko zaśpiewał i niemal samodzielnie zagrał na tym krążku, ale również nagrał go bez niczyjej pomocy. To zaskakujące, bo "Jules" wyróżnia się wyjątkowo dojrzałą produkcją i eklektycznością. Wokalista, sam zafascynowany zróżnicowanym spektrum gatunków, nie potrafi ograniczyć się do jednego brzmienia i nieustannie ignoruje założenia konwencji. Dodaje to płycie charakterystycznej, młodzieńczej witalności. Nie jest to wydawnictwo wystarczająco spójne, aby uznać je za najlepszy debiut roku (ten tytuł należałby się zapewne Nilüfer Yanya), jest to jednak materiał o bardzo dużych ambicjach.

 

"Deep Green" przeobraża się z nagrania przypominającego ostatniego dokonania Sufjana Stevensa w psychodeliczną, progresywną petardę, w jakiś sposób nigdy do końca nie porzucając jednak pierwotnego, folkowego charakteru. W "Two Voices" Chang łączy wokalne harmonie, które wzbudziłyby dumę w Brianie Wilsonie, pełen ducha bas i równomierne syntezatory - efekt jest po prostu niezwykle piękny. Disco-funkowe "Of the Past" mogłoby znaleźć się na krążku Neon Indian, albo Toro y Moi. Syntezatory ostatecznie ustępują miejsca przyzwoitej, jazzowej fortepianowej solówce - obok saksofonu w bedroom popowym "Dogologue", to jedyny moment na płycie, kiedy Chang oddaje pole innemu instrumentaliście.

 

"Moving Parts" i zwłaszcza "Sommerville-Demo" wyraźnie uderzają w stylistykę Tame Impala - projekt Kevina Parkera wydaje się jedną z najważniejszych inspiracji młodego artysty, bardziej czerpiącego z "Innerspeak" niż z "Currents" czy singli z "The Slow Rush". "Butterflies from Monaco" udaje się połączyć gitary i organy w sposób rzadko słyszany od czasów "A Whiter Shade of Pale". Podobne pochwały mógłbym w zasadzie skierować także wobec niewymienionych przeze mnie nagrań - z każdego utworu na "Jules" bije talent Changa do pisania interesujących, unikalnych indie-popowych kawałków.

 

Teksty skoncentrowane są na tematyce miłosnej, ich wyjątkowa wrażliwość i delikatność zbliżają Changa do Sufjana, czego dobrym przykładem jest chociażby "Two Voices" (Wake up another day, you're not her now, don't worry 'bout it, J., they're just words now). Wyraźnie jednak Chang nie jest w całości pogodzony z rozstaniem - w "Memory Loss" przyznaje się do wewnętrznej walki, wyznając: My memory is failing me and I can’t remember why - all those things come back when I look into her eyes. Zamykające album "A Day or Two" wskazywałoby jednak, że artysta jest gotowy na porzucenie przeszłości i lepsze jutro: I couldn’t breathe months ago, now I’m breathing again. Poczucie nadziei, silniejsze niż w jakimkolwiek innym utworze na płycie, sprawia, że album kończy się wysokim akcentem zachęcającym do ponownego odsłuchu.

 

Wszystkie przytoczone porównania w nadmiarze mogą przytłaczać, jednocześnie wywierając presję na dalszej karierze Changa i budząc zrozumiały sceptycyzm w czytelniku. Należałoby jednak ponownie w tym miejscu podkreślić bardzo młody wiek artysty. Amerykanin ma czas, by odnaleźć swój unikalny styl, początki jego muzycznej ścieżki są jednak obiecujące. Obecnie wydaje się niesłusznie ignorowany przez duże portale internetowe i (nawet alternatywne) stacje radiowe - sądzę jednak, że zmotywuje go to do jeszcze bardziej wytężonej pracy.


Transgressive Records/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive