Bleib Modern

Do Nothing: Nie traktujcie naszych tekstów zbyt osobiście

W sieci dostępnych jest zaledwie kilka utworów Do Nothing, ale na koncertach usłyszycie znacznie więcej, a charyzmatyczna i nieco sarkastyczna postać stworzona przez wokalistę Chrisa Bayleya w połączeniu z post-punkowym brzmieniem sprawiają, że można poczuć się nieswojo i dziwnie. Właśnie po takie "ekstremalne" uczucia chodzi się na koncerty.

Barbara Skrodzka: Zanim rozpoczęliście działalność jako Do Nothing, tworzyliście inny projekt.

Kasper Sandstrøm: Kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy po siedemnaście lat. Graliśmy inną muzykę, inaczej się nazywaliśmy. Nienawidziliśmy tamtej nazwy.

 

Do Nothing brzmi świetnie.

KS: Właśnie! Cieszę się, że tak uważasz. Nie chodzi tylko o nazwę, ale również o muzykę. Znacznie lepiej czujemy się, grając obecny materiał.

 

Na razie udostępniliście tylko kilka utworów, planujecie coś wydać?

KS: Pod koniec roku ukaże się jeszcze jeden utwór, który prawdopodobnie znajdzie się także na EP-ce.

 

Chris Bailey: EP-ka ukaże się na początku przyszłego roku.

Już na etapie waszego poprzedniego zespołu zauważyłam, jak dużą wagę przykładacie do brzmienia. W Do Nothing kontynuujecie te podejście.

Charlie Howarth: To jest szczególnie ważne przy pisaniu muzyki. Zajmuje nam to dużo czasu. Wiele rzeczy odrzucamy po drodze, bo w naszym podejściu obecny jest element perfekcjonizmu, choć często wcale to tak nie brzmi... Brzmi jakby było zrobione w ostatniej chwili [śmiech].

 

KS: Ale wszystko jest starannie dobrane, żeby mogło być tym, czym ostatecznie jest.

 

CB: Kiedyś grałem również na gitarze, ale postanowiłem zrezygnować z tego, co pozwoliło mi stać się bardziej swobodnym na scenie. Teraz muszę się skupić tylko na tym, żeby słyszeć bas i gitarę. Te dwa instrumenty muszą ze sobą współgrać we właściwy sposób, jeśli tak się dzieje, wszystko staje się łatwe i miło się tego słucha. Później dodaję tylko jakieś fajne wokale i gotowe.

 

Najbardziej lubię "Gangs", przez większą część utworu po prostu mówisz.

CB: Teraz wiele zespołów tak robi. Kiedy mówisz, pewne rzeczy czasami działają lepiej niż gdybyś je śpiewał. Ale podczas występów nadal często śpiewamy. Wszystko jest odpowiednio dobrane, to idealna mieszanka, która dobrze się sprawdza.

 

Podobno są trzy metody pisania piosenek, pierwsza - kiedy zaczynasz od melodii, a później dodajesz tekst, druga - zaczynasz od tekstu, a później dodajesz melodię i trzecia - kiedy robisz wszystko jednocześnie. Która z tych metod najbardziej wam odpowiada?

CB: Zawsze jest inaczej - czasami zaczynamy od tekstu i dochodzimy do wniosku, że zadziała on dobrze z jakąś konkretną muzyką. Czasami staramy się napisać piosenkę, która będzie brzmiała w określony sposób i najpierw robimy wszystko, co jest związane z instrumentami, a dopiero później okraszamy to tekstem. Na pewno nigdy nie kończę całego utworu od strony instrumentalnej, jeśli nie mam gotowego tekstu. Pracuję w bardzo niewydajny sposób [śmiech].

Kiedy oglądałam wasze teledyski i występy na żywo, wydajecie się bardzo poważnymi osobami - tacy też bywacie?

CB: Nie wydaje mi się, żebyśmy byli aż tak poważni, to trochę granie postaci. Jesteśmy całkiem mili.

 

KS: Uwielbiamy tworzyć muzykę i grać, dlatego bierzemy to na poważnie.

 

Ta postać różni się znacznie od tego, kim jesteś prywatnie?

CB: Zdecydowanie tak, na scenie jestem bardziej pijany [śmiech]. Kiedy pojawiam się na scenie jako ja, czuję się dziwnie i nieswojo, potrzebuję tego elementu przemiany, żeby wejść na wyższy poziom. Dobrze, że mogę zmienić się w tę dziwną postać, która jest pewna siebie.

 

KS: Chcemy, żeby publiczność rozumiała grane przez nas piosenki, by mogła skoncentrować się na kimś - po to stworzyliśmy tę postać, ale gdyby było ich zbyt wiele, ludzie nie wiedzieliby na kogo mają patrzeć. Dlatego tylko Chris nosi garnitur i białą koszulę.

 

CB: Jesteśmy prawdziwi w tym, co robimy i zdecydowanie możemy pójść jeszcze dalej z tą postacią, ale nie chcemy być niepoważni czy idiotyczni. Ludzie już teraz odbierają mnie jako pewną kreację. Dalszy rozwój może być bardzo ciekawy.

 

Co jest dla was ważne jako członków zespołu?

KS: Bycie szczerym i miłym, to zawsze może cię zaprowadzić bardzo daleko. Nikt nie odwróci się od ciebie, jeśli będziesz miły i życzliwy.

 

Bycie szczerym dotyczy także tekstów?

CB: To dziwne, ponieważ teksty pisane z perspektywy postaci nie są koniecznie są moimi opiniami. Wiele z nich jest sarkastycznych, więc nie traktujcie ich zbyt osobiście. Boję się, że ludzie mogą pomyśleć, że jestem okropnym gościem, który mówi wszystko w sarkastyczny sposób. Kiedy gramy, czasem to widzę. Lubię łączyć to, co bazuje na postaci z tym, co jest prawdziwe, a później chować wszystko tak, by nikt nie mógł powiedzieć, że posiadam jakieś uczucia [śmiech].

 

Publiczność w waszych występach odgrywa ważną rolę?

CB: Są zespoły, które mocno współpracują z publicznością, pozwalają jej razem śpiewać, co w naszym przypadku byłoby dziwne. Dla nas bardzo istotna jest atmosfera, którą publiczności tworzy. Jeżeli nie czerpiemy z niej właściwej energii, gramy bardzo słabo, jakby nikogo nie było z nami. Powinniśmy umieć sobie z tym radzić i za każdym razem grać wspaniały koncert, ale w tym momencie jesteśmy nadal na etapie, kiedy polegamy na publiczności i liczymy na jej entuzjazm.

 

KS: Teraz ludzie przynajmniej znają niektóre z naszych utworów i to dużo pomaga. Lubimy grać małe, bardzo intymne koncerty w niedużych lokalach, wtedy intensywniej czujemy tę energię, niż gdybyśmy stali na wielkiej scenie.

Charlie, zajmujesz się również grafiką, projektujesz materiały dla zespołu?

CH: Rzadko, bo nie jest to tylko moja wizja, ale nasza wspólna.

 

CB: Dobrze jest mieć kogoś z zewnątrz, kto patrzy na to, co robimy z zupełnie innej perspektywy. Współpracujemy z artystką z Bristolu - Stephanie Dutton, odpowiada za szatę graficzną. Ma fajny styl i za każdym razem, kiedy mamy coś nowego, robi dużo notatek i odniesień do innych obrazów. Potrafi w bardzo szybkim tempie wpaść na coś, co jest dokładnie tym, czego potrzebujemy.

 

Przemysł muzyczny jest nasycony masą bardzo dobrych zespołów tworzonych przez mężczyzn. Słuchacie też kobiecych zespołów?

KS: Tak, bardzo często. Słuchamy Savages, Big Moon, Goat Girl, Mariki Hackman, U.S. Girls. Wiele kobiet robi muzykę solową, głównie dlatego, bo z zespołem trudniej jest przebić się, ale dobrze jest widzieć więcej kobiecych kapel. Przemysł muzyczny jest dla nich trudniejszy, częściej spotykają się z przykrymi sytuacjami. Nasi znajomi z Nottingham, Megatrain są duetem i za każdym razem kiedy występują, obsługa techczniczna podchodzi do Felixa [Mackenzie-Barrow], bo spodziewają się, że to on jest liderem, a przecież oboje są równoprawnymi członkami. Ale wydaje mi się, że podejście do tych spraw powoli się zmienia. Nie ma różnicy, czy w zespole jesteś dziewczyną, czy chłopakiem, ważna jest muzyka. Nic innego nie powinno mieć znaczenia. Ale łatwo to mówić, jeśli gra się w zespole składającym się z czterech facetów...

 

Dobrze jest grać w zespole złożonym z samych facetów? Pewnie macie wiele fanek?
KS: Ludzie myślą, że jeśli grasz na gitarze, to masz wiele dziewczyn, co nie jest prawdą. Nie dlatego jesteśmy w zespole. Zaczęliśmy koncertować w lutym tego roku, często nas nie było w domu. Gdy jedziesz w trasę koncertową, może cię nie być nawet przez kilka tygodni. Jestem szczęściarzem, bo moja dziewczyna rozumie to i wie, że muzyka jest moją pracą, dlatego tak ważne jest znalezienie właściwej osoby w życiu.

 

Jest też wiele zespołów, w których wokalistką jest dziewczyna, a na pozostałych instrumentach grają mężczyźni. Jakbyś się czuł, gdyby zamiast chłopaków grały z tobą same kobiety?

CB: Nie miałoby to znaczenia, poza tym, że to są moi przyjaciele. Może byłaby inna atmosfera na scenie, ale jeżeli te dziewczyny byłyby dobrymi muzykami, nie miałoby to żadnego znaczenia.

 

Fot. główna Tom Morley


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive