FRONTSIDE

Lambert: Współczesna muzyka nigdy nie jest współczesna

Skórzana maska zainspirowana tradycyjnymi wyrobami zdobiącymi karnawał w Ottanie może sugerować, że Lambert porusza się w wyjątkowo mrocznych obszarach muzyki, ale jego - zazwyczaj solowe - występy to przedziwny kontrast pomiędzy przejmującymi, fortepianowymi kompozycjami a zabawnymi anegdotami opowiadanymi z kabaretowym zacięciem.

Wizerunek Lamberta musi intrygować, ale jeszcze bardziej zaskakujące są zabawy z nim, tworzenie fotomontaży, na których charakterystyczna maska pojawia się zamiast twarzy Muhammada Alego czy Neila Armstronga albo snucie opowieści o Arnoldzie Schwarzeneggerze w trakcie koncertu. Zupełnie jakby niemiecki pianista wychodził z założenia, że skoro wszyscy i tak umrzemy, to równie dobrze możemy skupić się na sprawach niedorzecznych. Najważniejsza pozostaje jednak muzyka, a tej Lambert oddaje się z taką zawziętością, że od sześciu lat rok w rok wydaje nowe materiały (czasami nawet dwa rocznie), najświeższy to tegoroczne "Ture".

Rozmowa z Soundrive
Nie byłbym muzykiem, gdybym miał zdolności związane z fizyką. Bardzo chciałbym zostać metafizykiem, ale żeby to osiągnąć, najpierw musiałbym studiować nudne rzeczy pokroju Newtona...

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to The Beatles. I właściwie po dziś dzień jest tak samo. To miłość na całe życie!

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Bam Bam" Seeed.

Moi ulubieni artyście niezwiązani z muzyką to Banksy i Astrid Lindgren.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że nigdy nie udaje jej się być współczesną.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię, kiedy naprawdę wierzy w to, że może być współczesna.

Najbardziej w koncertach lubię poszukiwanie tej uduchowionej chwili, kiedy wszystko wydaje się możliwe. Zdarza się to bardzo rzadko, ale nawet samo poszukiwanie może być satysfakcjonujące.

Moja muzyka jest porównywana do... Jesteś dziennikarzem, więc znalezienie odpowiedzi to twoje zadanie.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "'74-'75" The Connells. Wiem, że nie jest to odpowiedź wysokich lotów, ale kilkukrotnie miałem sen o tym, że cofam się w czasie i nagrywam ten utwór przed nimi. Prawdopodobnie jest w tym ukryta jakaś wiadomość... W każdym razie nadal z jakiegoś powodu uwielbiam tę piosenkę.

Polska kojarzy mi się z dobrze spędzonym czasem na koncertach we Wrocławiu i w Gdańsku. Znakomita publiczność, znakomita wódka. Naprawdę chciałbym tam niedługo wrócić!

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive