FRONTSIDE

Counterfeit.: Chcę dać ludziom siłę, żeby mogli zmieniać świat

2 listopada w klubie Progresja Counterfeit. zagra dla polskiej publiczności. Po wydaniu debiutanckiego albumu ("Together We Are Stronger"), Jamie, Tristan, Roland, Jimmy i Sam przygotowują się do premiery drugiego materiału (początek 2020 roku), a w Warszawie zaprezentują nie tylko dobrze już znane kawałki, uchylą także rąbka tajemnicy z nadchodzącego wydawnictwa.

Barbara Skrodzka: "It Gets Better", singiel zapowiadający wasz drugi album, brzmi inaczej niż to, co do tej pory wydaliście. Jest tam moment, w którym mówisz, zamiast śpiewać. Dlaczego zdecydowałeś się na taki zabieg?
Jamie Campbell Bower: Kiedy piszę, zawsze podążam za tym, co jest dla mnie naturalne. Tak też było, kiedy pisaliśmy tę piosenkę. Nie był to świadomy wybór, tak po prostu wyszło. Wierzę w to, że warto podążać za przeczuciem i instynktami. To część mnie, która wpływa na moją twórczość.

 

Ten fragment wydaje się bardziej osobisty, skierowany prosto do odbiorcy.
To na pewno. Można odnieść wrażenie, że jest to bardziej rozmowa, wzajemna relacja, jakbyś tam był i doświadczał realnego kontaktu, a nie słuchał poważnej piosenki.

Jakie są zatem główne tematy poruszane na nowym albumie?
Nadzieja jest jednym z nich, szczerość, wspólnota, wsparcie, uzdrowienie, ale nadal jest w tym gniew. Kolejny utwór, który ukaże się jako singiel jest bardziej punkowy i cięższy. Mówimy o tym, co znaczy być młodą osobą w społeczeństwie albo jakąkolwiek osobą w dzisiejszym społeczeństwie, co czujemy, o problemach, z którymi musimy się mierzyć nawet w skali globalnej, bo także one nas w pewnym sensie dotykają. Bardzo chcę dać ludziom siłę do tego, by poczuli, że mogą wyjść i dokonać jakiejś zmiany czy to dla świata, czy dla siebie samych, do tego by byli tymi kim chcą być.

Wydaje się, że napisaliście bardzo pozytywny album.
Mam taką nadzieję! [śmiech]

 

Jak bardzo zmieniłeś się od czasu wydania "Together We Are Stronger"?
Pierwszy album był osadzony w określonych emocjach, na zasadzie: Ja czuję tak. Drugi album wychodzi poza te ramy i mówi mniej jako "ja". Jest nakierowany na innych ludzi. Chciałem oddać coś innym i nie mówię o tym, że jestem czymś zmartwiony. Opowiadam raczej o tym, co się stało, co się dzieje i co czułem, ale też o tym, że możemy pójść naprzód, rozwijać się i zmieniać. Część mnie zawsze pozostanie Jamiem, ale chodzi też o rozpoznawanie zachowań, uczuć i empatię, o posuwanie się naprzód i próbę wniknięcia w świadomość globalnej wspólnoty. To jest stan, w którym teraz jestem. Mniej gniewny niż wcześniej. Nadal mogę się zezłościć, ale zarazem jestem bardziej świadom świata niż byłem wcześniej.

 

Młodzi ludzie potrzebują kogoś, kto powie, że mogą czuć gniew, chociażby Yungblud, Idles, Life, Shame...
Młodzi potrzebują kogoś, kto mówi szczerze. Żyjemy w społeczeństwie i w świecie, które przekonują, że najważniejszą rzeczą jest stopień finansowego sukcesu i osobistego bogactwa. W skali globalnej to nie prowadzi jednak do powstawania przyjaznych i opiekuńczych społeczności. Izoluje nas wszystkich. Żyjemy w czasach, gdzie znany od wieków model kapitalistyczny rozpada się na naszych oczach - politycznie, ale także i prywatnie. Ludzie bardziej niż wcześniej czują, że istotny jest dla nich dobrobyt duchowy, który zapewnia nam wspólnota, wzajemne zrozumienie i komunikacja. Kapitalizm nam tego nie daje. Dotąd młodzi ludzie czuli, że nie mają głosu, teraz widzimy, jak podnoszą się i mówią: Nie! Mam głos. Oto kim jestem, jak Greta Thunberg. Chcę zachęcić ludzi, by właśnie tacy byli. Dziesięć lat temu nie zobaczylibyśmy tego. Teraz bardziej niż kiedykolwiek ważne jest, by młodzi ludzie poczuli, że mają głos, że są słuchani i rozumiani.

Jesteś zadowolony z nowej muzyki i tekstów?
Jestem niezwykle dumny z materiału, który stworzyliśmy, ponieważ pracowaliśmy nad nim bardzo ciężko, ale jako artysta zawsze będę szukał czegoś więcej. Kocham całym sercem to, co zrobiliśmy i wierzę, że efekt jest właściwy, niestety zawsze będę jednak za czymś gonił. Za poszukiwaniem więzi ze sobą samym, z tym, co rozwija się wewnątrz mnie, za duchowym połączeniem, które sprawia, że tym, czego potrzebujemy na tym świecie najbardziej jest prawdziwa, szczera i głęboka miłość. Jestem usatysfakcjonowany, ale jeszcze się nie zatrzymuję, jeszcze nie skończyłem.

 

Nie martwisz się, że fanom mogą się nie spodobać nowe utwory?
Podzieliliśmy się na razie tylko jedną piosenką, ale album jest zróżnicowany, jest żywą, oddychającą istotą, nie składa się z jednej rzeczy. Nie sądźmy książki po okładce.

 

Wydaje mi się, że zmieniliście także sposób, w jaki wyglądacie na scenie. Wcześniej było bardzo rockowo, cali na czarno, teraz w żółtych, różowych koszulkach.
To kwestia odkrywania naszej delikatniejszej strony. Wcześniejszy album był bardzo ciężki i agresywny, z tym chcemy pokazać naszą wrażliwość, znacznie bardziej odzwierciedlić rzeczywistość i to sprowadza się do przyjmowania kolorów i budzenia siebie. Zawsze chodzę w tym, na co mam ochotę, więc tak naprawdę nie ma to znaczenia.

 

Masz swój ulubiony kolor?
Niebieski.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive