FRONTSIDE

Fontaines D.C.: W tym biznesie na początku zawsze tracisz pieniądze

Fontaines D.C. czerpią pełnymi garściami z dorobku punk rocka i post-punka, ale nie tylko tych minionych - ich potężne brzmienie może przypominać Idles czy Shame. "Is it too real for ya?" - śpiewa Grian Chatten w "Too Real". To jedna z tych zabójczych melodii, które sprawiły, że o Irlandczykach zrobiło się głośno w całej Europie.

Barbara Skrodzka: Graliście w Polsce dwukrotnie i szybko zdobyliście grono oddanych fanów, jak się z tym czujecie?

Conor Deegan: Polska publiczność jest bardzo dobra, ceni wolność, lubi wyrażać siebie. Na wielu irlandzkich festiwalach ludzie biorą narkotyki i po prostu stoją, a muzyka znajduje się dla nich na drugim miejscu. Kiedy byliśmy na Off Festival, czuliśmy, że wszyscy są tam dla muzyki, to było bardzo ożywcze. Popularność jest super, ale pociąga za sobą wiele konsekwencji. Czujesz się bardziej obserwowany, bardziej zagrożony. Kiedy mieliśmy trzystu obserwujących na Facebooku, czuliśmy, że zespół był bardziej nasz. Wtedy nie musieliśmy się niczym przejmować, robiliśmy to, na co mieliśmy ochotę. Teraz wszystko jest znacznie bardziej poważne i ryzykowne. Fajnie, że jest to większe, ale zarazem nie jest tak bezpośrednie, jak było wcześniej.

 

Kiedy nastąpił moment, w którym wszystko się dla was zmieniło?

CD: Po wydaniu albumu.

Nie macie nic przeciwko, gdy ktoś podchodzi do was na ulicy i pyta o zdjęcie albo autograf?

Carlos O'Connell: Zazwyczaj nie mam nic przeciwko. Jak każdy, przeżywamy dobre i złe dni, czasami nie mamy ochoty się z nikim widzieć i z nikim rozmawiać. Zazwyczaj takie spotkania są miłe, choć to też zależy od osoby, która cię zaczepia.

 

CD: Jeśli podchodzi do ciebie na ulicy młoda osoba, która mówi, że lubi twój zespół i piosenki, jest to bardzo miłe. Przypominają się wtedy czasy, kiedy sam byłem dzieciakiem i czytałem tygodnik Kerrang!. Ale kiedy w kolejce do łazienki ktoś zaczyna do ciebie mówić tak, jakby dobrze cię znał, zastanawiasz się, co się dzieje.

 

CC: Wtedy zazwyczaj jest w to zamieszany alkohol i ludzie tracą poczucie granicy. Alkohol sprawia, że czują się bardziej pewni siebie. W większości te spotkania są bardzo miłe i bardzo to doceniam, bo widzę, że te osoby są szczęśliwe. Poza tym nic mnie to nie kosztuje.

 

Jakiś czas temu While She Sleeps wypuścili specjalnie zaprojektowaną koszulkę, której celem było zwiększenie świadomości na temat streamingu Spotify i tego, jak stało się to szkodliwe dla muzyków. Napis na niej brzmi: Jedna koszulka odpowiada 5000 odsłuchom w Spotify. 76% całej muzyki w 2019 roku jest przesyłane strumieniowo, a nie kupowane fizycznie czy cyfrowo. Produkty zespołu to najbardziej bezpośredni sposób wspierania artysty. Jak wyglądają wasze finanse?

CD: Zwykli ludzie nie wiedzą, jak wygląda finansowanie w naszym biznesie. Doceniam to, co zrobili While She Sleeps, bo pokazują, że zespół nie jest organizacją dobroczynną. Jest ciężko. Ciekawe, że zadałaś nam to pytanie, bo akurat wczoraj spotkaliśmy się z naszymi księgowymi, powiedzieli nam, jak wyglądał nasz pierwszy rok w biznesie. Nie jesteśmy tylko zespołem, który gra muzykę, mamy też pieniądze, którymi musimy umiejętnie zarządzać. Okazało się, że przez jakiś czas przynosiliśmy straty, co na początku zaniepokoiło nas. Zapytaliśmy, czy to typowe i czy to źle. Odpowiedzieli, że jest dobrze, w tym biznesie na początku zawsze tracisz pieniądze, by w kolejnym roku - o ile dobrze pójdzie - zarobić. Najpierw musisz zainwestować w nowe miejsca, by później móc wrócić i zagrać większą trasę. Jest wiele rzeczy, z których ludzie nie zdają sobie sprawy, kiedy marzą o graniu na gitarze na wielkiej scenie.

Wsparcie fanów jest ważne? Sprzedawanie koszulek i płyt?

CC: Jest ważne, ale nie z tego powodu to robimy. Nie sprzedajemy koszulek czy płyt dla pieniędzy, robimy to, bo możemy. Wszyscy wiemy, że przemysł muzyczny jest trudny i w tym momencie nie zarobimy pieniędzy ze sprzedaży płyt. Większość naszych zarobków pochodzi z grania koncertów. Trzeba dobrze się zastanowić, skąd pozyskać inne fundusze. Nie musi to być sprzedaż. Warto upewnić się, że wszystko, co wpływa na rozwój zespołu pozostaje jakimś aspektem sztuki. Tworzenie czegoś to powód, dla którego zajmujesz się muzyką. Jeśli będziesz kreatywny, nie będziesz potrzebował wsparcia innych ludzi. Nieważne, jak dużą sumę pieniędzy zarabiasz ze sprzedaży. Uważam, że zespoły nie powinny narzekać, że nie mają pieniędzy i potrzebują więcej rzeczy w merchu, by zarobić. Jeśli fani nie chcą kupować twoich rzeczy, to dlatego, że ich nie potrzebują.

 

Znaleźliście równowagę pomiędzy muzyką, pieniędzmi i sztuką?

CC: Chyba nadal próbujemy.

 

CD: Chcielibyśmy zarabiać trochę więcej, żeby bez problemu prowadzić zespół i płacić za czynsz. Nadal zmagamy się z zebraniem pieniędzy, by kupić sobie taką perkusję, jaką byśmy chcieli. Ale niedługo powinniśmy być w stanie to zrobić.

 

CC: Znajdujemy się w dziwnym momencie, gdzie wszystko stało się większe i sporo kosztuje. Dopiero wkroczyliśmy do tego biznesu.

 

CD: Nie mamy do końca środków, ale mamy perspektywy.

 

Planujecie wydać coś w najbliższym czasie?

CD: Będzie kilka rzeczy. Zawsze lubiliśmy wydawać muzykę i pisać.

 

CC: Gdyby to od nas zależało, wydalibyśmy trzy albumy w miesiąc.

 

Co was zatrzymuje?

CC: Nie mamy czasu, żeby to nagrać.

 

CD: Za dużo koncertujemy. Praktycznie cały rok nie byliśmy w stanie pisać, poza krótką przerwą, którą mieliśmy latem. W tym roku mieliśmy tylko cztery tygodnie wolnego. Dwa tygodnie w lutym i dwa w czerwcu.

 

Czujecie się zmęczeni?

CC: Na razie jest dobrze. Mogliśmy trochę odpocząć i złapać oddech. Nadal jesteśmy podekscytowani każdym festiwalem i miejscami, w których gramy.

Często zdarzają się wam pomyłki na scenie?

CC: Cały czas, ale to nie ma znaczenia. To część grania na żywo, czasem coś po prostu przestaje działać.

 

CD: Pozwalamy rzeczom być niedoskonałymi, najlepiej oddają uczucia, ale przy wydaniu albumu czy teledysku wszystko musi być możliwie jak najlepiej zorganizowane.

 

Czego najbardziej wam brakuje, gdy jesteście w trasie?

CD: Pralki i suszarki, domowego jedzenia, przyjaciół i dziewczyn.

 

CC: Czasami spędzenia czasu w jednym miejscu przez dłużej niż trzynaście godzin i spania w poziomie, a nie na kanapie w klubie. Poza tym kiedy jesteśmy w trasie, jesteśmy mniej twórczy, nie mamy na to czasu. Czasami jest to przerażające - nie tworzysz tak długo, że zaczynasz się bać utraty swojej kreatywność, ale później zawsze wraca.

 

CD: Kiedy jesteśmy w trasie i nie piszemy żadnej piosenki przez dłuższy czas, czujemy się, jakbyśmy grali covery zespołu, którym kiedyś byliśmy. W momencie, kiedy się zatrzymujemy i mamy przerwę, wszystko z nas wychodzi.

 

fot. Daniel Topete


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive