FRONTSIDE

Odrodzenie, tomy 5-6

92%

Małe amerykańskie miasteczko, zjawiska paranormalne, uczciwe gliny z lokalnego posterunku i podejrzane typy z agencji rządowych, a w tle rodzinny dramat - gdybym dostawał pięć dych za każdym razem, kiedy trafiam na podobne historie, sam mógłbym już do jednego z takich miejsc polecieć, a jednak to na tyle fascynujące realia, że niemal zawsze przykuwają uwagę i to ja jestem gotów wydać pięćdziesiąt złotych na kolejne tomy. "Odrodzenie" jest natomiast jednym z ciekawszych komiksów tego rodzaju z ostatnich lat.

Tom czwarty zakończył się w ważnym dla fabuły momencie - czytelnicy poznali już realia i reguły gry, dostali wyraźne wskazówki, dokąd to wszystko zmierza i kogo można uznać za postać pozytywną, a kogo za czarny charakter. Przyszła pora na akt drugi - rozwinięcie, czyli ten etap każdej historii, kiedy najłatwiej znudzić i zniechęcić publikę. Na szczęście jednak Timowi Seeley'owi nie zabrakło pomysłów (o co można było się bać po krótkim, nieszczególnie udanym przeniesieniu akcji do wielkiego miasta), a zamiast ryzykowania o jednym zwrotem akcji za dużo i "przeskoczeniem rekina", postawił na wgląd w emocje swoich bohaterek i bohaterów.

 

W piątym tomie czuć przygniatający ciężar frustracji wzbierających po nieudanych próbach wyjaśnienia natury dziwacznych zjawisk, które na zawsze odmieniły oblicze miasteczka Wausau. W obliczu czegoś tak niespotykanego, jak grupowe zmartwychwstanie ludzkość musiałaby się zwrócić ku dwóm źródłom potencjalnie umożliwiającym odnalezienie odpowiedzi na każde pytanie i obydwa Seeley portretuje jako niewystarczające. Z jednej strony nauka pozostaje bezradna, a coraz szerzej zakrojone i coraz mnie ludzkie eksperymenty (zwłaszcza w tomie szóstym) nie przynoszą żadnych odpowiedzi, z drugiej strony zwolennicy tłumaczenia religijnego radykalizują się i usilnie próbują dokonać interpretacji rzekomego słowa bożego.

Te dwa stanowiska łatwo można sprowadzić do dwóch dominujących w zachodniej kulturze opcji światopoglądowych, ale na szczęście uniknięto w "Odrodzeniu" popadnięcia w banał, postawienia wyraźnej granicy czy oceniania, kto ma rację, a kto jest ideologicznym niewolnikiem. Taka perspektywa choć mniej dynamiczna i bardziej oparta na dialogach, okazuje się znacznie ciekawsza, a przy okazji może prowokować do refleksji nad tym, jak sami zachowalibyśmy się w konfrontacji z "cudem". "Przegadane" rozdziały wprowadzają nowe elementy do coraz bardziej intrygującej układanki i są na tyle interesujące, że trudno odmówić sobie przeczytania tomu za jednym zamachem.

 

Na tym etapie pomysł Seeley'a okrzepł, stał się bardziej mroczny i brutalny, a wykreowane przez niego postacie mają coraz mniej do stracenia. Nie trzeba już pościgów na skuterach, nie trzeba skakania po dachach w Nowym Jorku, stonowany nastrój thrillera sprawdza się znacznie lepiej. "Odrodzenie" wkracza w ostatnią fazę (w Polsce wydano już trzydzieści pięć z czterdziestu siedmiu zeszytów) i wciąż utrzymuje wysoki lot, a w dodatku jest na tyle sprawnie poprowadzone, że trudno się domyślić, jaki będzie finał historii, co tylko rozbudza apetyt przed kolejnymi tomami.


Odrodzenie

Tytuł oryginalny: Revival

Polska, 2019

Non Stop Comics

Scenariusz: Tim Seeley

Rysunki: Mike Norton



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive