Jenny Hval - "The Practice of Love"

75%

Nowy album Jenny Hval zawsze jest wydarzeniem, nie tylko na skandynawskiej scenie indie. Zwykle jestem zdystansowany wobec chłodnej muzyki Norweżki, ale singiel "Ashes To Ashes" pozytywnie mnie zaskoczył.

"The Practice of Love" - siódme wydawnictwo Hval, trzecie dla Sacred Bones - jest bardzo różne od poprzedzającego je "Blood Bitch", w wielu aspektach stanowi jego całkowite przeciwieństwo. Tamten album artystka nagrała samodzielnie, a tym razem istotny wkład w powstanie utworów miało kilka zaproszonych do studia współpracowniczek - Laura Jean (australijska artystka folk), Felicia Atkinson (francuska poetka i artystka eksperymentalna) i Vivian Wang (z singapurskiego zespołu The Observatory).

 

Nawet jeśli "The Practice of Love" nie jest najlepszym albumem Skandynawki, jest to bez wątpienia jej najbardziej przystępny krążek, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. To bardzo magnetyczny, czasem figlarny synth-pop (słowo "chwytliwy" raczej nie kojarzyło się do tej pory z jej nagraniami), który nie waha się czerpać z Pet Shop Boys i Madonny (szczególnie jej dorobku z lat 90.), a nawet z trance'u. Jednocześnie wciąż jest to muzyka obdarzona głębią tekstowego przekazu, szczera i jeśli występuje taka potrzeba, brutalna. Album nie traci też nuty melancholii, która słyszalna jest przede wszystkim w licznych fragmentach mówionych, charakterystycznych dla twórczości Hval.

 

Zaproszeni goście zapewniają uczciwe refleksje na temat własnego człowieczeństwa, płynnie podkreślając eksplorację siebie samej w piórze Hval. Odurzające "Ashes To Ashes" to jedna z najlepszych piosenek kiedykolwiek wydanych przez artystkę, jej pulsujących bitów nie powstydziłaby się Robyn albo Björk we wczesnym etapie swojej kariery. Chwiejący się wokal wydaje się "rozwiewać mgłę" otaczającą warstwę instrumentalną tego utworu. Inne wyróżniające się nagranie, "Accident", które zaczął powstawać dekadę temu, łączy rozważania na temat narodzin, poczęcia (she was an accident) i kontaktu z technologią (Once she was a mystery of life, now she’s skyping with her friend) z tłumem syntezatorów, miękkich sopranowych wokali, elektronicznego saksofonu i pogłosu, tworząc przestrzenny i eteryczny pejzaż o wyraźnie onirycznym zabarwieniu.

 

Elektroniczny saksofon można usłyszeć także w "Thumbsucker", co wskazuje, że Hval nie waha się przed eksperymentami balansującymi na granicy dobrego smaku. Tytułowe nagranie nakłada na siebie warstwowo dwie niezależne wypowiedzi - czytany przez Wang monolog i rozmowę pomiędzy Hval a Laurą Jean (dywagacje nad ukrytym znaczeniem słów, "między wierszami" i refleksję nad odbiorem bezdzietności przez społeczeństwo). Pada tu wrażliwa deklaracja: I hate love in my own language, it contains the entire word honesty inside it, I hate love, the word love comes in the way of love. W hipnotycznym, prawdziwie pięknym "High Alice" (oczywista aluzja do bohaterki Lewisa Carolla), artystka wielokrotnie powtarza: I want something better, we all want something better, a dedykowane Georgii O'Keefe "Six Red Cannas" poświęcone jest sztuce: If a song can communicate with the spirits or awaken the dead, I mean, isn't that what it is for?. Jeśli podobna komunikacja była celem "The Practice of Love", zadanie to wydaje się wykonane.

 

Chociaż fani ostrego, surowego brzmienia "Blood Bitch" mogą się rozczarować, promieniujące nieoczekiwanym światłem "The Practice of Love" jest kolejnym interesującym wydawnictwem w dyskografii Jenny Hval. Norweżka zagłębiając się w tematy śmiertelności, miłości i intymności, bada również nasze relacje z planetą i otaczającym nas środowiskiem.


Sacred Bones/2019


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive