FRONTSIDE

Lloyd Cole - "Guesswork"

70%

Angielski songwriter Lloyd Cole jest najbardziej rozpoznawalny dzięki występom w projekcie Lloyd Cole and The Commotions. Takie kawałki, jak "Are You Ready to Be Heartbroken?" albo "Rattlenakes" cieszyły się dużym powodzeniem wśród fanów indie rocka w połowie lat 80. Na tegoroczny album Cole'a trafiłem przypadkiem, tymczasem jest to jedno z ciekawszych alternatywnych wydawnictw ostatnich tygodni.

Po rozpadzie The Commotions artysta poświęcił się dość udanej i niejednowymiarowej karierze solowej, stopniowo odchodząc od typowo rockowego brzmienia i eksperymentując najpierw z brzmieniem akustycznym, a następnie - jak na "Guesswork" - elektronicznym. Po serii nagrań folkowych, Cole powrócił do ostrzejszego brzmienia za sprawą "Standards" - albumu stworzonego między innymi z udziałem Joan Wassner (Joan As Police Woman).

 

W powstanie "Guesswork" Wassner nie była zaangażowana, ale większość zespołu to stali współpracownicy Cole'a. Są wśród nich między innymi członkowie The Commotions - Blair Cowan i Neil Clark, po raz pierwszy uczestniczący w pracy nad solowym albumem muzyka . Nie zabrakło także miejsca dla Freda Mahera, członka zespołu Lou Reeda i współproducenta albumu "New York", zaangażowanego w większość własnych wydawnictw Cole'a. Press release przytacza następującą wypowiedź artysty: Kiedy miałem dwadzieścia siedem lat, koncepcja zużytego starszego faceta wydawała mi się bardzo zabawna. Teraz zaczynam sądzić, że starość może być o wiele bardziej ekscytująca, bo tak naprawdę, co mamy do stracenia?. Ten bezpośredni duch jest jednym z dominujących klimatów nowej płyty, nagranej w większości w niewielkim studiu na strychu muzyka.

 

Kompozycje Cole'a, zdystansowane i żarliwe zarazem, charakteryzują się niemal literacką wrażliwością. W takich nagraniach, jak otwierającą płytę "The Over Under" nie brakuje sarkazmu, a wykorzystane na płycie aranżacje odzwierciadlają tę tendencję. Mroczniejszy klimat przybiera "Night Sweat", w którym Anglik określa siebie mianem complicated motherfucker, którego umysł podlega rozpadowi. Cole wyraźnie stawia na klawisze, a brzmienie tego nagrania nie wydaje się bardzo oddalone od twórczości Kraftwerk - syntezator nawiązuje dialog z hałaśliwą gitarą elektryczną. W podobnym duchu utrzymane jest także "Violins".

 

"Guesswork" nigdy nie wpada w melancholię. Artysta mocuje się ze swoją dojrzałością w szczególnie interesującym "The Afterlife", które zawiera doskonałą, halucynogenno-surrealistyczną wizję życia po śmierci: Amber waifs, amber smiles – in the amber room at the colonnade, in safari suits. Cole pozostaje jednak usatysfakcjonowany z przebiegu swojego dotychczasowego życia. W jego muzyce można najwyżej zauważyć pewną mizantropijną nutę nadającą głębię aranżacjom, które pozornie mogłyby wydawać się lekkie i powierzchowne. Dzięki minimalnej produkcji powstaje przestrzeń, w której silnie wybrzmiewa także solidny wokal artysty. Ostatecznie "Guesswork" uwypukla indywidualność songwritera, który czuje, że jego kariera daleka jest od zakończenia, deklarując z pewnością siebie w "Moments And Whatnot": I prefer to live in the future.

 

Dla osób kojarzących Lloyda Cole'a wyłącznie z jego nagrań sprzed kilku dekad "Guesswork" będzie zaskoczeniem. Refleksyjna płyta poświęcona takim tematom, jak samotność czy śmierć jest interesującym dodatkiem do dyskografii artysty. Cole od dawna krąży wokół ciemnych zakamarków ludzkiej duszy - nowy album to kolejne interesujące spojrzenie na tą tematykę. Hybrydowe połączenie synthpopu i akustyki jest ryzykownym eksperymentem, który nie każdemu przypadnie do gustu - moim zdaniem efekt jest jednak wart waszej uwagi.


earMUSIC/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive