Mgła - "Age of Excuse"

98%

Gdyby stanął przed wami człowiek, który nigdy wcześniej nie słyszał black metalu, a chciałby się dowiedzieć, czym ta muzyka jest, trudno byłoby o lepszy przykład od "Exercises in Futility". W tych sześciu utworach wyraźnie słychać, skąd black metal przybył i dokąd zmierza, a stworzenie tak reprezentatywnego dzieła dla całego gatunku może wiązać się z ogromną presją i być może właśnie dlatego na nowy materiał Mgły czekaliśmy aż cztery lata. Warto było.

Muzycy Mgły nie zaprosili do studia waltornisty, saksofonisty czy nawet pianisty, nie nagrali utworu z udziałem orkiestry symfonicznej albo chóru i nie spróbowali sił w śpiewaniu. W prześciganiu samych siebie nie stosują metod praktykowanych chociażby przez Behemoth, który na każdym kolejnym albumie testuje giętkość gustów swoich słuchaczy. Mgła zamiast poszerzać, pogłębia definicję black metalu, a "Age of Excuse" ma wystarczająco dużo mocy, by zainteresować zarówno koneserów, jak i nowych słuchaczy.

 

Dla tych pierwszych najistotniejszymi elementami albumu będą dwa znaki firmowe Mgły - wymagające (jak na black metalowe standardy) teksty o poetyckim zacięciu, ale wbrew nadwiślańskiemu trendowi, wykrzykiwane w języku angielskim oraz tak rozbudowane partie perkusyjne, że o ich autorstwo można by posądzać wyklętego jazzmana, który wyrzekł się swingu na rzecz podwójnej stopy i niemal niespotykanie obszernego zażynania zestawu talerzy. Bardziej imponujące jest tylko ujrzenie, jak Darkside odgrywa te utwory na żywo - jakby nie kosztowało go to ani krzty wysiłku.

 

Dla tych drugich przystępność może ułatwiać dość wyraźnie zaznaczona linia melodyjna. W każdym z utworów M. posługuje się zaledwie kilkoma akordami, a w dodatku układa je w taki sposób, że przynajmniej fragmenty dają się zanucić. "Age of Excuse" przypomina pod tym względem nieśmiertelne "Panzer Divison Marduk", gdzie brutalność i niemalże chwytliwość łączyły się w równie doskonałej symbiozie. Za dobry przykład może posłużyć utwór trzeci, gdzie zamiast typowego gitarowego tremolo, sięgnięto po krótkie, "szarpane" fragmenty - to najbardziej zaskakujące zagranie na całym albumie, a zarazem najszybciej wpadające w ucho i bez dwóch zdań "Age of Excuse III" będzie faworytem większości słuchaczy.

 

Właściwie nic nowego na czwartym albumie Mgły się nie dzieje, ale od niektórych zespołów (Motörhead zawsze będzie doskonałym argumentem) niczego innego nie moglibyśmy oczekiwać. "Age of Excuse" to formuła dopracowana do perfekcji, świadome dzieło zespołu, który wyraźnie wytyczył pole zainteresowań i skutecznie realizuje swoje założenia. Dorzućmy do tego jeszcze znakomitą okładkę Zbigniewa M. Bielaka (który rysował już dla Ghost, Paradise Lost czy Vltimas), a rezultatem jest album, którego nie można nie mieć w swojej kolekcji, o ile gustuje się w tak siarczystych wyziewach. W grudniu do "Age of Excuse" muzyczne media ponownie wrócą, bo nie ma takiej możliwości, żeby pominąć ten album w światowych podsumowania najlepszych metalowych wydawnictw 2019 roku.


No Solace/2019


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive